NAWYK TRZYNASTY: Pojmij Szerszą Perspektywę
Nawyki wysoce skutecznych chrześcijan
„... głoszono wśród narodów, uwierzono na całym świecie”. 1 List do Tymoteusza 3:16
Jednym z największych komplementów, jakie mistrz rzemiosła może komuś złożyć, jest zaproszenie czeladnika lub ucznia do współpracy przy tworzeniu dzieła sztuki. Dorastające dzieci często chcą „pomagać”. Nawet dorośli znają radość, jaką daje zaproszenie do udziału w projekcie, który cenimy. Bożym marzeniem jest zgromadzenie dużej grupy ukochanych osób, z którymi mógłby cieszyć się wieczną, znaczącą relacją miłosną. Niesamowitym cudem jest to, że zaprasza Pana i mnie nie tylko do przyłączenia się do tej wyjątkowej grupy, ale także do współpracy z Nim w wielkim przedsięwzięciu jej zgromadzenia. Bycie partnerem Boga i przyczynianie się do realizacji Jego wielkiego planu to wysokie powołanie i szlachetny przywilej. Wszyscy ludzie zostali stworzeni, aby kochać Boga i cieszyć się Nim na zawsze, ale niektórzy jeszcze nie są tego świadomi. Ci z nas, którzy już Go znają, mają zatem wyjątkową okazję, aby przyczynić się do czegoś, co ma ogromne znaczenie dla Boga.
Bóg jest wszędzie na świecie. Nie ma miejsca, w którym by nie działał. Zaprasza ludzi na całym świecie do udziału w swoim wielkim, ogólnoświatowym projekcie ratowania dusz, budowania kościoła i rozszerzania rodziny. Wyzwania i możliwości obecnego pokolenia przewyższają te z poprzednich stuleci. Nasze ciała fizyczne w końcu zwalniają tempo. Jeśli jednak poszerzymy nasze horyzonty, nasza przygoda odkrywania, rozwoju i użyteczności może trwać aż do późnej starości.
Żaba w studni
Istnieje chińska i koreańska przypowieść zatytułowana „Żaba w studni”. Żaba w studni uważa, że wszechświat jest taki sam jak kamienne ściany, ciemność i sporadyczne pluski wiadra, które składają się na jej „świat”. Każda z nas, żab, może być usprawiedliwiona tym, że urodziła się i wychowała we własnej studni. Z drugiej strony mamy wiele okazji, aby wyrwać się z tych wąskich granic dzięki czasopismom, podróżom, książkom lub rozmowom. Bycie najlepszą możliwą „żabą” niekoniecznie oznacza, że muszą Państwo fizycznie wydostać się ze swojej studni, ale nie ma powodu, aby pozostawać w niej mentalnie.
Ponieważ Bóg stworzył całą ziemię i wszystkie żaby na niej, powinniśmy być świadomi tego, co dzieje się poza naszą studnią. Biorąc pod uwagę, że chrześcijańskie żaby w naszej studni mają dobrą nowinę, o której powinny wiedzieć wszystkie żaby, mamy jeszcze więcej powodów, aby troszczyć się o żaby poza naszą studnią. Nawet jeśli nie wszyscy udamy się do innych studni, istnieje wiele sposobów, aby zaangażować się w wielkie dzieło Boga na całym świecie.
Każdy z nas urodził się i wychował w konkretnym miejscu na tej ziemi, które wpływa na nasz światopogląd. Aby spojrzeć na całą ziemię i wielki plan Boga z szerszej perspektywy, proszę rozważyć następujące fakty.
Perspektywa demograficzna
Aby zaktualizować swój „obraz” świata, przeczytajcie doskonałe książki, takie jak Perspectives on the World Christian Movement pod redakcją Ralpha D. Wintera. Ta wspaniała lektura zawiera 124 rozdziały najlepszych dostępnych tekstów misjologicznych. Na 782 stronach zawiera setki lat doświadczeń misyjnych i wiedzy naukowej. Niektóre z poniższych statystyk pochodzą z tej książki. Książka Wintera składa się z czterech części: teologicznej, historycznej, kulturowej i strategicznej. Jej lektura dostarczy Państwu informacji na temat ewangelizacji świata, misji, powiązanych historii i spostrzeżeń. Mogą Państwo przeczytać o życiu i śmierci poza naszym światem.
Ludzkość można postrzegać z wielu różnych perspektyw. Proszę spojrzeć przez chwilę na wszystkich ludzi na świecie z perspektywy ich odległości od najbliższego kościoła. Dlaczego z tej perspektywy? Pomimo wszystkich swoich niedoskonałości kościoły pozostają najlepszym narzędziem ewangelizacji świata. Jezus, mądry strateg, powiedział, że zbuduje swój kościół. Kościoły są miejscem, gdzie głosi się ewangelię, naucza ewangelizacji, wychowuje nowych wiernych, szkoli pracowników i dodaje otuchy. Z tego powodu odległość między daną osobą a najbliższym aktywnym kościołem jest ważnym czynnikiem decydującym o prawdopodobieństwie, że ktoś zostanie chrześcijaninem. Rozmnażanie kościołów na świecie pozostaje najlepszą strategią pozyskiwania świata dla Jezusa.
Mądra strategia misyjna
Ogrom potrzeb misyjnych i możliwości służby jest prawie niemożliwy do ogarnięcia. Jeśli potrafimy wziąć te potrzeby do serca i ducha, pomogą nam one modlić się bardziej żarliwie, chętniej wspierać przedsięwzięcia misyjne i bardziej szczerze wpływać na chrześcijan, aby rozważali karierę misyjną. Według danych z 2025 r. opublikowanych w International bulletin of Mission Research, 2025, tom 49, około jedna czwarta ludności świata należy do kategorii określanej przez misjologów jako „grupy ludności pionierskiej”. W grupach ludności z obszarów granicznych tylko 0,1% lub mniej osób to chrześcijanie, którzy nie wykazują potwierdzonych lub trwałych tendencji do nawrócenia się na chrześcijaństwo. Ta grupa ludzi desperacko potrzebuje pionierów międzykulturowej pracy chrześcijańskiej, jeśli mają oni zostać dotknięci ewangelią. Nawet gdyby chrześcijanie w większości miejsc na świecie dotarli do wszystkich swoich niechrześcijańskich sąsiadów, 25,6% ludności świata należącej do grup ludności z obszarów granicznych nadal pozostawałoby nie dotkniętych ewangelią.
„Dla celów ewangelizacji grupa ludności to największa grupa, w ramach której ewangelia może się rozprzestrzeniać jako ruch zakładania kościołów bez napotykania barier zrozumienia lub akceptacji” (źródło: spotkanie Komitetu Lozanny w Chicago w 1982 r.). Chrześcijanie/misjonarze muszą nadal być aktywni we wszystkich tych obszarach, ale jeśli chcą dotrzeć do świata, większą potrzebą są grupy ludności z obszarów granicznych. Istnieje 4873 takich grup o łącznej liczbie ludności wynoszącej 2 094 250 000, co stanowi 25,6% ludności świata w tej kategorii.
Szacowana łączna liczba ludności świata w 2025 r. wynosiła 8 191 988 000, a w 2050 r. wyniesie 9 709 492 000. Spośród nich w 2025 r. 6 264 027 000 to osoby dorosłe, a w 2050 r. będzie to 7 699 095 000. W 2025 r. 84,2% z nich było piśmiennych, a w 2050 r. będzie to 88%. W 2025 r. 59,1% z nich mieszkało w miastach, a w 2050 r. 68% będzie mieszkać w miastach. (W 2025 r. 4 843 655 000 osób mieszkało w miastach, a w 2050 r. będzie to 6 604 545 000 osób). W 2025 r. na świecie było 2 645 317 000 chrześcijan, a w 2050 r. będzie ich 3 312 204 000; w 2025 r. 32,3%, a w 2050 r. 34,1% populacji będzie wyznawać chrześcijaństwo. Zastanówcie się, jakie działania misyjne należy podjąć.
Ilu jest misjonarzy, jacy oni są i skąd pochodzą?
Pojęcie misjonarza zmieniło się od początku XX wieku, przez co znacznie trudniej jest określić, ilu misjonarzy jest na świecie. Odsetek długoterminowych misjonarzy z globalnej północy spada – w 2021 r. wysłano 227 000 misjonarzy, co stanowi 53% z globalnej liczby 430 000, w porównaniu z 88% w 1970 r. Od lat 80. i 90. nastąpił gwałtowny wzrost liczby misjonarzy krótkoterminowych, zwłaszcza młodzieży, którzy spędzają zaledwie tydzień poza własnym kontekstem kulturowym, realizując szereg projektów zorientowanych na służbę. Liczba misjonarzy wysyłanych z krajów globalnego Południa rośnie, osiągając 203 000 (47 procent całości) w 2021 roku, w porównaniu z 31 000 (12 procent całości) w 1970 roku. Ameryka Północna i Europa nadal wysyłają większość misjonarzy międzykulturowych (53%), ale Brazylia, Korea Południowa, Filipiny i Chiny również wysyłają ich dużą liczbę. Problem polega na tym, że kraje, w których mieszka najwięcej chrześcijan, przyjmują największą liczbę misjonarzy. Na przykład Brazylia, kraj w większości chrześcijański, przyjmuje łącznie 20 000 misjonarzy, podczas gdy Bangladesz, kraj w większości muzułmański, z prawie taką samą liczbą mieszkańców, przyjmuje tylko 1000 misjonarzy! Potrzebujemy więcej misjonarzy pracujących z grupami ludności na terenach przygranicznych.
Ile osób nie ma dostępu do chrześcijańskiej ewangelii?
Ważną kwestią dotyczącą ruchu misyjnego jest „ewangelizacja świata”, czyli dostęp do chrześcijańskiej ewangelii lub przesłania. Osoby ewangelizowane miały odpowiednią okazję, aby usłyszeć chrześcijańskie przesłanie i odpowiedzieć na nie. Ewangelizacja wśród grupy językowej lub etnicznej jest mierzona wieloma czynnikami, w tym obecnością chrześcijan, dostępnością chrześcijańskich mediów, takich jak filmy, radio, Pismo Święte, obecnością misjonarzy oraz stopniem wolności religijnej. Przyjaźń ponad podziałami religijnymi, etnicznymi lub kulturowymi jest coraz ważniejszym aspektem ewangelizacji tam, gdzie zawiodły same słowa drukowane, nadawane lub głoszone. Jednak co najmniej 4000 z 14 000 kultur nie zetknęło się z chrześcijaństwem, z czego większość to muzułmanie, hinduiści lub buddyści z globalnego Południa.
Jaki jest status ruchu zielonoświątkowego/charyzmatycznego na świecie?
Ruch zielonoświątkowy/charyzmatyczny jest od pewnego czasu jednym z najszybciej rozwijających się trendów we współczesnym chrześcijaństwie światowym. Ruch ten rozrósł się z 58 milionów w 1970 roku do 656 milionów w 2021 roku. Globalne Południe jest domem dla 86 procent wszystkich pentekostalistów/charyzmatyków na świecie. Pentekostaliści są członkami wyraźnie pentekostalnych wyznań, charakteryzujących się nowym doświadczeniem Ducha Świętego, które wielu innych chrześcijan historycznie uważało za nieco niezwykłe. Korzenie charyzmatyków sięgają wczesnego pentekostalizmu, ale szybka ekspansja od 1960 roku (później nazwana odnową charyzmatyczną) sprawiła, że ten typ stał się większy niż klasyczny pentekostalizm. Charyzmatycy zazwyczaj opisują siebie jako osoby „odnowione w Duchu” i doświadczające nadprzyrodzonej i cudownej mocy Ducha. Największym ruchem charyzmatycznym jest katolicka odnowa charyzmatyczna, występująca w znacznej liczbie głównie w Ameryce Łacińskiej. Największe populacje katolickich charyzmatyków to 61 milionów w Brazylii, 26 milionów na Filipinach i 19 milionów w Stanach Zjednoczonych. Trzecią grupą są niezależni charyzmatycy, obecni głównie na globalnym Południu, w denominacjach i sieciach kościelnych wywodzących się spoza zachodniego chrześcijaństwa. Grupa ta, pomimo rosnącej popularności, boryka się z brakiem wykształcenia teologicznego, a wiele jej megakościołów jest zdominowanych przez silne osobowości, co powoduje problemy z sukcesją przywództwa.
Podnoszenie poziomu świadomości
Jako młody chłopiec postanowiłem, że będę misjonarzem. Nadal zastanawiam się, jak sześcioletnie dziecko mogło podjąć tak ważną decyzję dotyczącą kariery. Skąd mały chłopiec mógł wiedzieć, że jego system wartości jest zgodny z Bożym sercem dla świata? Decyzja ta nie była oparta na formalnym wykształceniu misyjnym. Nie pamiętam, abym przed szóstym rokiem życia słyszał historie misjonarzy lub konkretne rozmowy na ten temat. Nie wiem, co sprawiło, że nagle ogłosiłem babci, że kiedy dorosnę, pojadę do Egiptu i opowiem tamtejszym chłopcom i dziewczynkom o Jezusie. Najwyraźniej usłyszałem coś – historie misjonarzy lub rozmowy – w naszym domu i kościele, co zasiało tę ideę w moim sercu. Moja babcia podróżowała do Meksyku i na Kubę z darami i przesłaniem i opowiadała o tych podróżach jak o czymś oczywistym. Być może to miało na to wpływ. Nie wolno nam lekceważyć formacyjnej mocy osobistych historii rodziców, dziadków, nauczycieli dzieci, pastorów i świadomych chrześcijan w budowaniu świadomości naszego pokolenia na temat wiecznie cennej służby, jaką można pełnić w innych częściach świata. Nasiona tych wspaniałych idei muszą być zasiane w młodych umysłach.
Dobre książki są kolejnym ważnym środkiem budowania świadomości misyjnej. Ruth Tucker napisała doskonałą biograficzną historię misji chrześcijańskich zatytułowaną „From Jerusalem to Irian Jaya” (Z Jerozolimy do Irian Jaya). Czytając ją i inne podobne książki, mogą Państwo zrozumieć poświęcenie, wyzwania, przeszkody, wybory i zwycięstwa, których doświadczyli wspaniali chrześcijanie. Oto kilka przykładów.
* Mogą Państwo przeczytać o Polikarpie. Po 86 latach służby został spalony na stosie w Smyrnie. Jego śmierć przyniosła wielkie zwycięstwo chrześcijanom, ponieważ wielu niewierzących było przerażonych tym, co się stało.
* Syryjscy kupcy podróżowali starym jedwabnym szlakiem do zachodnich Chin i wprowadzili ewangelię. Mogą Państwo dowiedzieć się, co zrobili dobrze, co doprowadziło do 150 lat wpływów chrześcijańskich wśród elity. Mogą Państwo również dowiedzieć się, co zrobili źle, co doprowadziło do ostatecznej porażki.
* W śmiałym, genialnym posunięciu misjonarskim Bonifacy ściął święty dąb Thora, boga piorunów. To śmiałe działanie zerwało korzenie strachu przed Thorem. Tysiące ludzi obserwowało ten buntowniczy czyn i nawróciło się na chrześcijaństwo, gdy zdało sobie sprawę, że ani drzewo, ani Thor nie mieli mocy, aby przeciwstawić się Bonifacemu.
* Pomimo ogromnego sprzeciwu opinii publicznej i prywatnych osób w Indiach, William Carey przetłumaczył cały Nowy Testament na sześć języków. Przetłumaczył również fragmenty na kolejne 29 języków. Pomógł również uwolnić wdowy od sati, przerażającego zwyczaju rzucania się na płonącą trumnę zmarłego męża. Udało mu się przekonująco udowodnić na podstawie świętych pism hinduistów, że sati nie jest wymagane.
Możecie się śmiać lub płakać, czytając historie Davida Livingstone'a w Afryce Środkowej, Hudsona Taylora w środkowych Chinach lub Lottie Moon i jej wielkich osiągnięć w Chinach. Jest też C.T. Studd, który po służbie w Chinach i Indiach w wieku 50 lat rozpoczął pracę w Afryce Środkowej. Możecie przeczytać o pięciu misjonarzach z New Tribes Mission w Boliwii, którzy w 1943 roku oddali życie za ewangelię. Przeczytajcie o pięciu kolejnych, którzy zginęli z rąk Indian Auca w Ekwadorze w 1955 roku. Istnieje wiele historii zwykłych ludzi, których wysiłki przyniosły mniej spektakularne, ale wspaniałe rezultaty. Istnieje wiele dobrych, wzbogacających życie lektur misyjnych.
Czytanie i rozważanie tych biografii może pomóc Państwu, Państwa dzieciom, kościołowi lub kręgowi przyjaciół stać się bardziej świadomym tych kwestii. Seria Trailblazer Books (wydawnictwo Bethany House Publishers), napisana dla dzieci, zawiera liczne biografie misjonarzy. Te ekscytujące opowieści przygodowe wprowadzają młodych czytelników w świat chrześcijańskich bohaterów przeszłości. Wiele biografii z serii Women of Faith and Men of Faith (wydawnictwo Bethany House Publishers) dotyczy życia misjonarzy. Seria Christian Heroes: Then and Now dla dzieci, wydana przez YWAM (Youth With a Mission) Publishing, może zapewnić młodym czytelnikom wiele godzin przyjemnej lektury, a nawet wspaniałe chwile spędzone na czytaniu z rodzicami. Książki te pomagają nam przekazać naszym dzieciom wielkie wartości. Życie tych bohaterów i bohaterek nadal do nas przemawia. Niech prawdziwe historie tych prawdziwych bohaterów poszerzą Państwa perspektywę.
Możemy również uczyć się na ich błędach. Niektóre z ich cierpień zostały spotęgowane przez popełnione błędy. Niektóre z ich rodzin niepotrzebnie cierpiały. Niektórzy zginęli niepotrzebnie. Czy ewangelia jest warta śmierci? Tak, oczywiście, ale nie zawsze jest to konieczne. Jeśli śmierć była niepotrzebna, można wyciągnąć z niej wnioski, nawet jeśli Bóg wykorzystał błędy, aby realizować swój plan. To, że Bóg wykorzystuje błąd, nie oznacza, że błąd ten przestaje być błędem. Jako trener misjonarzy muszę głęboko przemyśleć te kwestie i nauczać o nich. Jednak ogromna większość cierpień misjonarzy była skromnym, czystym bohaterstwem – ceną, jaką trzeba było zapłacić za cenną służbę – i należy ją chwalić.
W miarę wzrostu naszej świadomości Duch Święty może wykorzystać informacje zawarte w Państwa głowach, aby poruszyć Państwa zgodnie ze swoją wolą. On wybiera, jak wykorzystać to, co znajduje się w Państwa głowach; Państwo wybierają, co tam umieścić. Duch Boży poruszył mnie, gdy miałem sześć lat, ale musiały być jakieś wcześniejsze historie, które to umożliwiły. Również obecne pokolenie może wykorzystać niezwykłe możliwości, które stoją przed nami. Nie wszyscy będą mieszkać za granicą, ale wszyscy powinni być poinformowani i zaangażowani. Naszymi bohaterami są misjonarze pionierscy, którzy poświęcają czas na zbadanie, gdzie nie głosi się ewangelii, a następnie udają się w te miejsca. Potrzebują Państwa pomocy logistycznej i zasługują na Państwa największy szacunek. Módlmy się za nich, świętując ich i ich pracę.
Siedem zalet tego pokolenia
To wspaniały czas, aby zaangażować się w Boże dzieło ewangelizacji świata. Przed nami siedem ogromnych możliwości, których nie doświadczyło żadne poprzednie pokolenie.
* Ze względu na eksplozję demograficzną na świecie obecnie żyje więcej niechrześcijan niż we wszystkich poprzednich stuleciach łącznie. Jeśli wykorzystają Państwo dzisiejszą szansę, mogą Państwo zdobyć wiele dusz dla Pana.
* Ze względu na tę samą eksplozję demograficzną obecnie na ziemi żyje więcej chrześcijan niż kiedykolwiek żyło we wszystkich poprzednich stuleciach łącznie. Mają Państwo siłę roboczą, aby dobrze wykonać wielkie zadanie.
* Światowy transport i usługi pasażerskie są najlepsze w historii. Ta ogromna zaleta oznacza, że mogą Państwo łatwiej podróżować i szybciej oraz bezpieczniej docierać do celu.
* Komunikacja na całym świecie jest szybsza i łatwiejsza niż kiedykolwiek. Z wielu dziedzin mogą Państwo wysyłać raporty, prośby o modlitwę i informacje. Dzięki internetowi mogą Państwo w ciągu kilku sekund i niewielkim kosztem otrzymywać potwierdzenia i informacje od rodziny, przyjaciół i administratorów misji.
* Profilaktyka chorób jest lepsza niż kiedykolwiek. Możemy kupić szczepionki przeciwko prawie każdej chorobie na świecie. Wykorzystując mądrze szczepionki i regularnie się szczepiąc, możemy żyć za granicą prawie bez obaw o choroby.
* Dostępne są większe niż kiedykolwiek środki finansowe na finansowanie światowej działalności ewangelizacyjnej. Środki te są przekazywane przez kościoły, organizacje misyjne i inne wyjątkowe sieci do wykwalifikowanych i szczerych osób.
* Dzisiejszym pracownikom międzykulturowym dostępna jest szeroka gama narzędzi misjologicznych. Pomoce językowe umożliwiają nam naukę języków bez konieczności uczęszczania do instytucji językowych. Komunikacja międzykulturowa, niegdyś pełna nieporozumień i błędów w przekazie, jest obecnie możliwa z rozsądnym stopniem dokładności. Umiejętność wykorzystania wniosków z antropologii kulturowej w celu zmniejszenia frustracji podczas życia wśród ludzi o tak odmiennym sposobie myślenia poprawia zdrowie psychiczne misjonarzy. Dzisiaj jesteśmy w stanie prowadzić misje w sposób bardziej przemyślany. Historia misji wpłynęła na naszą praktykę misyjną, tak że kolonializm i paternalizm ustąpiły miejsca partnerstwom i braterstwu, a wielu misjonarzy służy, tak jak powinno, pod kierownictwem lokalnej ludności.
Chociaż skala zadania jest poważna, te siedem czynników sprawia, że możemy się cieszyć z powodu zwiększonego potencjału dobrej służby w naszym pokoleniu. To wspaniały dzień, aby być misjonarzem.
W lipcu 1973 roku nasza czteroosobowa rodzina przeniosła się z Kanady do Korei. Mieliśmy większość powyższych zalet, z wyjątkiem komunikacji internetowej i szkolenia misyjnego. Później odbyłem szkolenie misyjne podczas kilku urlopów. Doświadczyliśmy wszystkich siedmiu zalet w późniejszych latach naszego pobytu w Chinach oraz podczas moich podróży do Azji i Afryki po powrocie do Ameryki. Podczas naszego ostatniego roku w Pekinie mogliśmy prawie codziennie komunikować się z naszymi synami za pośrednictwem poczty elektronicznej. Porównajcie to z sytuacją misjonarza Davida Livingstone'a i jego żony w latach 1852–1873, kiedy to ona wróciła do Anglii, a on zmarł w Afryce Środkowej. Przez lata wymieniali się tylko listami. Podczas gdy ona opiekowała się dziećmi i dbała o swoje zdrowie, on odbył trzy wyczerpujące, długie wyprawy badawcze w głąb Afryki. Nasze pokolenie cieszy się ogromnymi zaletami. Studiowanie historii misji uświadamia nam ogromne utrudnienia, z jakimi borykali się nasi poprzednicy.
W obliczu poprzednich pokoleń bohaterów
Nasi poprzednicy podróżowali miesiącami statkiem, często przybywając na miejsce osłabieni lub chorzy, i czekali długie miesiące na pocztę. Służyli w otoczeniu licznych chorób zagrażających życiu i borykali się z problemami komunikacji międzykulturowej, nie mając dzisiejszego przygotowania misyjnego. Uczyli się języków bez pomocy współczesnych środków językowych i nie mieli możliwości przeczytania setek lekcji z historii misji. Najważniejsze narzędzia naszej pracy duchowej mają charakter duchowy — dyscyplina osobista, służba z miłością, pokora, modlitwa i post. Nasi poprzednicy misjonarscy z pewnością korzystali z tych narzędzi. Niemniej jednak mamy tu na myśli wyjątkowe zalety technologiczne i edukacyjne, które posiadamy dzisiaj. Kiedy weźmiemy pod uwagę ich trudności i sukcesy, jak spojrzymy na tych bohaterów, gdy dotrzemy do nieba? Dzisiejsze zalety są tak wielkie, trudności tak niewielkie, możliwości tak ogromne, a stawka tak wysoka. Jak spojrzymy im w oczy, jeśli nie wykorzystamy tych możliwości?
Gorliwe zainteresowanie ewangelizacją świata, które można dziś zaobserwować u wielu chrześcijan, jest niezwykle budujące. Samozadowolenie, widoczne w kilku miejscach, prawdopodobnie nie wynika z celowego egoizmu. Jest to po prostu kwestia braku informacji — jak żaba w studni. Inne pokolenia podjęły wyzwania i wykorzystały możliwości swoich czasów. Nasze pokolenie, częściowo uśpione wygodą, ignorancją, łatwością i dobrobytem, zmieni się z Państwa pomocą.
Wysyłamy naszych najlepszych
Jedna z moich ulubionych historii z historii wczesnego Kościoła chrześcijańskiego pochodzi z wielkiego kościoła w Aleksandrii w Egipcie w II wieku. Starszy biskup tego kościoła, w wizji na łożu śmierci, dowiedział się, że następnego dnia przybędzie mężczyzna z prezentem w postaci winogron. Ten mężczyzna miał zostać następcą biskupa. Rzeczywiście, następnego dnia przybył prosty, niepiśmienny i żonaty świecki mężczyzna imieniem Demetriusz z kiściami winogron zebranymi z winorośli na swojej farmie. Dzięki tej dziwnej okoliczności Demetriusz został pośpiesznie wyświęcony i, co zaskakujące, dobrze rządził na tronie św. Marka przez 42 lata. W tym czasie kościół wykształcił trzech wielkich uczonych: Pantaenusa, Klemensa i Orygenesa.
Pantaenus był żydowskim chrześcijaninem wykształconym w filozofii greckiej. Według wczesnego przywódcy kościoła, Hieronima, pewnego dnia przybyła delegacja z Indii. Demetriusz poprosił Pantaenusa, swojego najsłynniejszego uczonego, aby odpowiedział na zaproszenie do Indii w celu przeprowadzenia rozmów z hinduskimi filozofami. Biskup uważał, że rozwój kościoła chrześcijańskiego w odległych Indiach jest nie mniej ważny niż rozwój nauki w ojczyźnie.
Panie, przyspiesz dzień, w którym ponownie wyślemy naszych najlepszych synów i córki do tego szlachetnego przedsięwzięcia. Pole misyjne nie jest miejscem, do którego wysyła się mniej kompetentnych chrześcijan lub osoby nieprzystosowane społecznie. Nie robiliśmy tego wyłącznie, a Bóg może wykorzystać każdego. Niemniej jednak nie jest to powód, dla którego nie powinniśmy wysyłać naszych najlepiej wykwalifikowanych pracowników chrześcijańskich za granicę. Obyśmy nie byli tak etnocentryczni, że uważamy, iż inne miejsca na świecie zasługują na mniej niż nasze najlepsze umysły.
Czynnik odwagi
Nawet jeśli cenimy udział w wielkim Bożym projekcie ewangelizacji świata, nadal potrzebujemy odwagi i pewności siebie, inaczej nie ruszymy się z miejsca. Kiedy Char i ja mieszkaliśmy w Kanadzie, w 1972 roku dowiedzieliśmy się, że mamy wyjechać na Daleki Wschód. Był to początek spełnienia mojego dziecięcego marzenia o zostaniu misjonarzem. Nie zdawałem sobie sprawy, że w głębi podświadomości odczuwałem strach, aż pewnego dnia podczas modlitwy poczułem, jakby Bóg powiedział do mnie: „Nazywaj mnie Tatą”. Byłem zaskoczony. Mój własny ojciec i ja byliśmy dobrymi przyjaciółmi, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że Bóg chciałby być bliżej – przyjacielem, kumplem, takim jak mój ojciec. Dla mnie to właśnie miał na myśli, kiedy chciał, abym nazywał Go „tatą”. Bóg zasługuje na szacunek i miłość związane z nazywaniem Go „Ojcem”, ale oprócz tego zaprosił mnie do nowego poziomu przyjaźni. Modląc się samotnie w naszym kościele na kanadyjskiej wsi, nie analizowałem tego dokładnie. Jednak z upływem lat zdałem sobie sprawę, że właśnie to miał na myśli Bóg. Znałem List do Rzymian 8:15, który mówi: „... otrzymaliście Ducha synostwa. I przez Niego wołamy: «Abba, Ojcze»”. Abba oznacza „tata” lub „ojcze”. W tamtym czasie nie doświadczyłem jeszcze takiego poziomu bliskości z Bogiem. Nawet teraz, kiedy praca lub życie stają się trudne i potrzebuję poczuć się naprawdę blisko Boga w modlitwie, nazywam Go „tatą”. Podejrzewam, że On cieszy się tym tak samo jak ja. Służba Panu wymaga odwagi, niezależnie od tego, czy odbywa się w znanym, czy nowym otoczeniu, czy w znany sposób i w ojczystym języku, czy w nowy sposób i w języku obcym. Jednak mogą Państwo to zrobić; mając swojego najlepszego przyjaciela, który podróżuje z Państwem, mogą Państwo udać się wszędzie. Nie idziemy sami. To partnerstwo.
Wiosną 1978 roku Char i ja przygotowywaliśmy się do powrotu do Korei na drugą kadencję. Dyrektor międzynarodowy misji naszej denominacji i ja byliśmy gościnnymi prelegentami na konferencji misyjnej w Pensylwanii. To właśnie tam dowiedziałem się, że poproszono mnie o pełnienie funkcji „pełniącego obowiązki nadzorcy”. Do tego czasu pełniłem funkcję dyrektora ds. duszpasterstwa studenckiego, dyrektora obozu młodzieżowego, doradcy pionierów pastorów i profesora w naszym instytucie szkolenia duchownych. Ta nominacja oznaczała, że będę odpowiedzialny za całą dziedzinę. Będę również pełnił funkcję przewodniczącego krajowej rady dyrektorów. Po konferencji Char i ja wróciliśmy do Kalifornii, aby przygotować się do powrotu do Korei. Po drodze przejeżdżaliśmy przez Iowa, gdzie podzieliłem się tą wiadomością z moimi rodzicami. Wyjaśniłem, że powierzono mi znaczną odpowiedzialność. Wyznałem nawet, że czasami czuję się przytłoczony i zaniepokojony tą sytuacją. Nie byłem pewien, czy jest to normalna reakcja na przyjęcie nowych obowiązków.
Następnego ranka mama powiedziała mi, że modliła się i zastanawiała nad tym, co powiedziałem. Powiedziała, że nie powinienem się bać. Moje obawy świadczyły tylko o tym, że ufałem sobie, a nie Bogu, a to było niewłaściwe. Jeśli ufam Bogu, nie muszę się bać. Mój strach ujawniał jedynie moje niewłaściwe zaufanie. Od tamtej pory, za każdym razem, gdy boję się odpowiedzialności, przypominam sobie jej radę i to, że mój strach oznacza, iż ponownie niewłaściwie pokładam zaufanie.
Istnieją dwie wspaniałe i przeciwstawne cechy Boga, które są ogromną pomocą dla słabych ludzi zmagających się z zadaniami znacznie większymi od nich samych. Jedną z nich jest fakt, że Bóg jest blisko, a drugą – że nie jest. Proszę pozwolić, że wyjaśnię. Ponieważ Bóg jest blisko, jest świadomy Państwa sytuacji i doskonale potrafi się z nią utożsamić. Ponieważ jest nie tylko blisko, ale także większy i potężniejszy niż Państwo lub sytuacja, w której Państwo żyją (lub zmagają się), jest w stanie Państwu pomóc. Gdyby był tylko wielki i znajdował się gdzie indziej, mógłby nie chcieć pomóc. Gdyby był tylko blisko i odczuwał Państwa niepokój, mógłby nie być w stanie pomóc. Jestem pewien, że Bóg jest blisko i zna moją sytuację. Jednocześnie jest wystarczająco silny, aby coś z tym zrobić. W teologii nazywamy te dwie wspaniałe prawdy immanencją i transcendencją Boga. Jest blisko i troszczy się o nas, a jednocześnie jest wystarczająco wielki i silny, aby nam pomóc. Połączenie tych dwóch cech stanowi dla nas wielką zachętę. Kiedy rozważamy wielkość i moc Boga oraz Jego troskę o nas, nie mamy powodu, aby się bać. Ponieważ są Państwo kruchymi ludźmi, mogą Państwo odczuwać strach. Nie ma jednak powodu, aby się bać, jeśli ufają Państwo Bogu. Jest to najbardziej praktyczne zastosowanie wszechobecności Boga, jakie znam. Bóg już tam jest i zaprasza nas, abyśmy do Niego dołączyli. Z pewnością nie zabieramy Boga w miejsca, które są dla Niego nowe – lub zbyt trudne.
Stwórca i Zbawiciel
W tym rozdziale rozważaliśmy fascynujący przywilej naszego partnerstwa z Bogiem. Cóż za niesamowity przywilej współpracować z Bogiem! Z drugiej strony, nasze zadanie jest trudniejsze niż budowanie; jest to odbudowa. Prawie każdy budowniczy powie Państwu, że łatwiej jest zacząć od nowych fundamentów i zbudować nowy dom niż naprawiać stary, zniszczony dom. Jednak spójrzcie, co Bóg jest gotów zrobić, aby dać Państwu i mnie możliwość uczestniczenia w Jego wielkim projekcie.
Porównajcie stworzenie świata przyrody z późniejszymi wielokrotnymi odtworzeniami upadłych osób. Podczas stworzenia kosmosu Bóg działał sam, wykonując jednorazowe dzieło. Pracował przy użyciu doskonałych narzędzi, w kontrolowanej atmosferze, bez oporu i sprzeciwu wobec Jego twórczej pracy, a wymiernym rezultatem było stworzenie z niczego nieistniejących ciał niebieskich – zaczęły one istnieć. Wielkość naturalnego wszechświata jest niepodważalnym świadectwem Jego mocy tworzenia. W cudzie zbawienia działa jeszcze większa i głębsza dynamika. Na tej arenie Bóg działa nieprzerwanie przez wieki; nie sam, ale z każdym kolejnym pokoleniem wadliwych „narzędzi”. Nie działa w kontrolowanej atmosferze. Zamiast tego pracuje w warsztacie pełnym katastrof, które sami spowodowaliśmy, odtwarzając zranionych i złamanych ludzi. Wraża w Państwa nie tyle swoją mocą, co swoją miłością. Osiąga wyniki, które są niezmiernie poza Państwa zrozumieniem, z bałaganu, który jest równie poza Państwa możliwościami naprawy. Bóg daje Państwu wartość i godność, które wynikają z partnerstwa z Nim samym. Mając na uwadze ten głęboki przywilej, szczerze pragnę jeszcze bardziej spełnić Jego marzenie dotyczące mnie. Chcę być najlepszą wersją siebie. Nie dlatego, że będąc najlepszym, zasługuję na to, by być partnerem Boga w pracy. Chodzi o to, że Bóg pragnie partnera do pracy, który jest skutecznym chrześcijaninem, pracującym najlepiej, jak potrafi. Bycie najlepszym sprawia Mu satysfakcję.
Myślenie nieszablonowe
Pismo Święte uczy, że jesteśmy kapłanami. Ponadto Bóg powołuje każdego z Państwa do indywidualnego zawodu, poprzez który oddajemy Mu cześć i służymy Mu. Jeśli tak jest, to wszyscy powinniśmy modlić się o nasze powołanie i wyniki w pracy tak samo poważnie, jak oczekuje się tego od kaznodziei, który przygotowuje i wygłasza kazanie. Czy zdają sobie Państwo sprawę, że są Państwo tak samo „wyświęceni” do wykonywania swojej pracy jako pracownik lub pracodawca zgodnie z wolą Boga, jak „wyświęcony” duchowny? Myślenie inaczej oznaczałoby, że tylko kaznodzieje mogą całkowicie służyć Bogu zgodnie z Jego wolą — co jest poglądem, który odrzucam. Filip, diakon z Dziejów Apostolskich, nie był opłacanym profesjonalistą. Miał jednak ogromny wpływ na Boga. Kiedy inni wierzący uciekali przed prześladowaniami w Jerozolimie, Filip również wyruszył do nieznanego miasta w Samarii. Nie wiemy, czy miał tam sprawy związane z karierą, ale wiemy, że wybuchło tam przebudzenie. Następnie udał się na pustyni z Jerozolimy do Gazy. Tam spotkał etiopskiego skarbnika i doprowadził go do Pana. Potem udał się do Azotu – dawnego wrogiego terytorium Filistynów. W końcu dotarł do Cezarei, gdzie nadal mieszkał wiele lat później, kiedy Paweł przejeżdżał tędy po raz ostatni w drodze do Jerozolimy. Filip cieszył się latami owocnej „służby” wszędzie, gdzie się udał, ale nigdzie nie czytamy, że był kimś innym niż diakonem. Gdybyśmy zlikwidowali rozróżnienie między płatnymi profesjonalistami a wolontariuszami, uwolnilibyśmy ogromną ilość kreatywności i energii, godząc, uznając, wyposażając i uwalniając wszystkich ludzi w ciele.
Według statystyk najskuteczniejszym sposobem przekazywania dobrej nowiny jest rozmowa międzyludzka, między przyjaciółmi i krewnymi. Badania pokazują, że od 60 do 90 procent chrześcijan staje się wierzącymi dzięki osobistemu wpływowi. Wymiana poglądów odbywa się w sposób niegroźny, poprzez normalną rozmowę, wspólne życie i pracę oraz nieformalne dialogi. Win i Charles Arn przeprowadzili badanie wśród 240 osób, które nawróciły się na chrześcijaństwo. Spośród nich 35 nawróciło się dzięki przekazowi informacji, który obejmował traktaty, Biblie i inne nieosobiste materiały. Kolejne 36 nawróciło się dzięki przekonującym monologom, w tym kazaniom ewangelizacyjnym. Jednak zdecydowana większość (169) nawróciła się dzięki nieformalnym rozmowom – przyjaznym rozmowom.
Specjaliści ds. edukacji dorosłych wiedzą, że więcej informacji można uzyskać poprzez rozmowę niż przemówienia. Przemowa może zawierać więcej informacji, ale ludzie więcej uczą się poprzez rozmowę. Nauka poprzez rozmowę stwarza okazję do zadawania pytań i udzielania odpowiedzi, zwiększa zainteresowanie, umożliwia bezpieczną wymianę informacji i bardziej przemyślane, mniej emocjonalne podejmowanie decyzji. Rozmowa jest bardziej związana z życiem, bezpieczna i naturalna. Co najważniejsze, jest to najskuteczniejszy sposób dzielenia się dobrą nowiną. Czasownik tłumaczony zazwyczaj jako „głosić” w Nowym Testamencie można równie dobrze przetłumaczyć jako „komunikować”. Nie muszą Państwo „głosić”, aby się komunikować. Doświadczenie pokazuje, że rozmowa jest skuteczniejsza.
Bracia Arn przeanalizowali inną grupę 240 osób. Tym razem wszyscy badani stali się chrześcijanami, ale później zmienili zdanie i odeszli. W tym badaniu 25 osób stało się chrześcijanami dzięki przekazaniu informacji; sześć z nich podjęło decyzję dzięki nieformalnej rozmowie; a 209 z nich podjęło pierwotną decyzję o zostaniu chrześcijanami dzięki przekonującemu monologowi. Perswazyjny monolog prowadzi do podjęcia decyzji. Niestety, decyzji tej brakuje głębi charakterystycznej dla rozmowy między przyjaciółmi. Emocjonalna decyzja jest podejmowana z powodu emocjonalnego oddziaływania perswazyjnego monologu, ale często powód nie jest zrozumiały. Natomiast osoba nawrócona poprzez dialog bez manipulacji jest bardziej skłonna kontynuować po podjęciu decyzji, ponieważ jej poziom zrozumienia jest wyższy i rozpoczęła się rozmowa – nawiązano relację.
Co ciekawe, chińskie prawo wymaga od wierzących stosowania najskuteczniejszych środków ewangelizacji! Proszę pozwolić, że wyjaśnię. Wolność wyznania w Chinach pozwala jednostkom wierzyć w to, w co chcą. Niemniej jednak wierzącym nie wolno publicznie propagować swoich przekonań na dużych zgromadzeniach lub za pośrednictwem mediów. Pozostawia to chińskim wierzącym jedyny dostępny środek – osobiste rozmowy. Jak zauważyliśmy powyżej, jest to i tak najskuteczniejszy i najbardziej ekonomiczny środek.
Wszyscy chrześcijanie powinni angażować się w znaczące rozmowy, gdziekolwiek się znajdują. Wtedy chrześcijańska rodzina mogłaby skuteczniej zdobywać świat niż gdybyśmy w jakiś sposób zmusili wszystkich do słuchania kazań razem z nami. Na szczęście niektórzy nawracają się dzięki głoszeniu kazań. Ponadto niektóre postępowe programy telewizyjne o tematyce chrześcijańskiej skutecznie wykorzystują formę rozmowy. Świadczy to dodatkowo o skuteczności rozmów w porównaniu z monologami. Niemniej jednak statystyki wskazują, że najskuteczniejszą metodą nawracania jest rozmowa – nieformalny dialog między wierzącym a niewierzącym przyjacielem. Niestety dla niektórych chrześcijan nasze sieci społecznościowe ograniczają się wyłącznie do chrześcijan. Musimy nie tylko myśleć nieszablonowo, ale także wyjść poza schematy.
Drugie „nawrócenie”
Zostaliśmy zbawieni ze świata. Gdy dojrzewamy w drogach Pana, potrzebujemy drugiego nawrócenia, aby powrócić do świata i ukształtować go zgodnie z zamysłem Jezusa. Znaczące relacje społeczne z niechrześcijanami mogą być Państwa najcenniejszym atutem. Nasza święta grupa jest jedną z naszych największych słabości. Chrześcijanie lubią się spotykać. Niestety, zbytnio lubimy koinonia (komunię, dzielenie się i wspólnotę) i łapiemy „koinonitus” – zbytnią izolację wspólnoty. Niektórzy chrześcijanie zapamiętują mechaniczne prezentacje, podczas gdy inni rzucają wiadomości z daleka, aby zmusić niewierzących przyjaciół do zostania wierzącymi. Istnieje jednak lepszy sposób. Angażujcie się w szczere rozmowy z niechrześcijanami – mówiąc i słuchając. Unikajcie rozmów, w których dwie osoby mówią na zmianę, nie słuchając naprawdę ani nie odpowiadając na to, co właśnie usłyszały. Jest to rodzaj jednoczesnego monologu z uprzejmymi przerwami. Nie prowadzi to do wymiany zdań, słuchania i odpowiadania, które są niezbędne w skutecznej rozmowie. Więcej na ten temat powiemy w następnym rozdziale.
Musimy nauczyć się nie kochać świata w jednym znaczeniu – „świata” materializmu, hedonizmu, humanizmu, bałwochwalstwa i niewiary. Z drugiej strony musimy nauczyć się kochać świat w innym znaczeniu – „świat” cennych, wiecznych dusz należy kochać całym sercem. W oczach Boga było to warte śmierci Jezusa i powinno być warte Państwa największych wysiłków.
Paweł postawił sobie za cel podróżowanie, ewangelizację i zakładanie kościołów w nowych miejscach. Jednak sam Paweł nauczał swoich czytelników: „Starajcie się prowadzić spokojne życie, zajmować się swoimi sprawami i pracować własnymi rękami, tak jak Państwu zalecaliśmy, abyście przez swoje codzienne życie zyskali szacunek ludzi z zewnątrz...” (1 Tesaloniczan 4:11, 12, podkreślenie moje). Kwitnijcie tam, gdzie zostaliście zasadzeni. Jeśli Jezus jest centrum naszego życia, nasze dobre życie będzie przemawiać za nami. Nasze idee będą w naturalny sposób wypływać z rozmów w życzliwy sposób. Gdy chrześcijanie na całym świecie będą tak postępować, coraz więcej osób będzie chciało zostać chrześcijanami.
Bóg, Mistrz Budowniczy, zaprasza Państwa i mnie, abyśmy stali się Jego partnerami w wielkim przedsięwzięciu. On nie tylko chce Państwa włączyć do swojego projektu, ale także chce, aby Państwo pomogli Mu w tej pracy. Państwa wyjątkowy udział jest integralną częścią tego wielkiego planu. Jest on niezbędny w Państwa drodze do stania się tym, kim On chce, aby Państwo byli. Wątpliwe jest, czy kiedykolwiek moglibyśmy osiągnąć najlepszą wersję siebie, gdybyśmy nie byli w jakiś sposób zaangażowani w wielki projekt Boga.
Realistyczne cele
Czy słyszeliście kiedyś, jak ludzie mówią: „Bałem się, że Bóg wyśle mnie do Afryki jako misjonarza, jeśli nie zrobię tego i tego”, jakby służba tam była karą, którą Bóg wymierza niegrzecznym dzieciom? Wręcz przeciwnie, wysłanie do Afryki jest wielkim przywilejem. Jest to szansa dla posłusznych i zdyscyplinowanych, a nie kara dla nieposłusznych i niezdyscyplinowanych. Dla niektórych z nas misje zagraniczne są zadaniem, które pomaga nam stać się najlepszą wersją siebie. Przyznaję, że mam swoje uprzedzenia – wysłałbym wszystkich, których spotkałem, na misje zagraniczne. Nie jestem jednak Duchem Świętym. Oczywiście taka polityka nie byłaby dobra w każdym przypadku. Służba na misjach zagranicznych jest jednak wielkim przywilejem. Bóg obdarza nas ogromnym zaszczytem, pozwalając nam być Jego posłańcami.
Wielkie światowe przedsięwzięcie Boga pozwala na wiele form wyrazu. Niektórzy są na pierwszej linii frontu, podczas gdy inni zajmują się logistyką i zaopatrzeniem. Całość jest wynikiem pracy zespołowej. Każdy z Państwa musi znaleźć rolę, którą może i powinien odgrywać. Jeśli świat jest polem misyjnym, możemy jedynie stwierdzić, że wszyscy już żyjemy na polu misyjnym. Po odkryciu, gdzie jesteśmy powołani do służby, naszym zadaniem staje się jedynie odkrycie, co mamy tam robić. Tylko Duch Święty może pokazać Państwu Państwa miejsce. Wyzwaniem rozważanym w tym nawyku było próba opisania ogromu, wielkości i wartości tego zadania oraz zaufanie, że znajdą Państwo swoje miejsce i dotrą tam – lub, jeśli już tam są, będą nadal wiernie służyć. Świat nie jest już tak duży, aby nie można było poważnie myśleć o innych jego częściach. Państwa rozmowy z niewierzącymi przyjaciółmi nie są też tak nieistotne, aby angażować się w nie bez modlitwy. Wszyscy mamy do odegrania ważną rolę.
Wartość a łatwość
Wszyscy mamy standard, według którego określamy wartość. Nazywamy to systemem wartości. Niektórzy oceniają wartość swoich działań na podstawie przyjemności, jaką przynoszą, korzyści finansowych, jakie zapewniają, lub prestiżu, jaki się z nimi wiąże. Największą wartość mają działania, które mają wartość wieczną – te, które mają wpływ na losy wiecznych ludzkich dusz. Rzeczy materialne mają największą wartość tylko wtedy, gdy służą wiecznemu celowi.
Podczas naszych lat spędzonych w Chinach Char i ja spotkaliśmy wielu innych mieszkających tam chrześcijan. Byli to ludzie w różnym wieku, zajmujący się różnymi dziedzinami – biznesem, edukacją, medycyną, dyplomacją. Wszyscy wykorzystywali okazję, aby dzielić się swoją wiarą chrześcijańską na wiele różnych sposobów, niektórzy z nich z chińskimi studentami. Ci zmotywowani, wizjonerscy seniorzy i młodzi dorośli, patrzący daleko w przyszłość, cieszą się moim głębokim szacunkiem. Są oni współczesnymi, nieznanymi bohaterami i bohaterkami Kościoła. Izajasz powiedział o nich: „Jakże piękne są na górach nogi tych, którzy zwiastują dobrą nowinę, którzy głoszą pokój, którzy zwiastują dobre wieści, którzy głoszą zbawienie...” (Izajasz 52:7). Ludzie, którzy mają wieczną perspektywę, nie pytają, jak łatwy jest dany projekt. Zamiast tego pytają, jaką ma on wartość wieczną. Wiedzą, w co warto wierzyć, co warto robić i o czym warto rozmawiać. Jakże piękne są ich stopy na górach! Dzięki swojej integralności – całkowitej spójności między tym, co myślą, robią i mówią – ich rozmowy są częścią tego, czego Bóg używa, aby zdobyć świat dla siebie.
W następnym rozdziale rozważymy kilka pomysłów, które pomogą nam zidentyfikować się z tymi, na których chcemy wywrzeć wpływ. Niezależnie od tego, kim są Państwa docelowi odbiorcy, skuteczność przekazywania Państwa przesłania będzie zależała częściowo od Państwa świadomości ich „dobra” i Państwa umiejętności wyrażania się w sposób, który ma dla nich sens. Często musimy nauczyć się sposobów postępowania innych „żab”, aby wywrzeć na nich trwałe wrażenie. Gdziekolwiek jesteśmy, Pan chce, abyśmy naśladowali Jego przykład, będąc wrażliwymi na innych, ich potrzeby i najlepsze sposoby nawiązania z nimi kontaktu.
