NAWYK CZTERNASTA: Stań się Wrażliwy na Kontekst


Nawyki wysoce skutecznych chrześcijan

„Stałem się wszystkim dla wszystkich, aby w każdy możliwy sposób zbawić niektórych”. 1 List do Koryntian 9:22


Ten rozdział ma na celu przygotowanie nas do lepszej komunikacji. W poprzednim rozdziale ustaliliśmy, że bliskość geograficzna nie gwarantuje dobrej komunikacji. Chociaż zbliżenie geograficzne może być pierwszym krokiem, istnieją kwestie, które są równie istotne. Nasze przesłanie jest ważne. Aby mieć pewność, że je przekazujemy, musimy również nawiązać kontakt społeczny i osobisty. Jeśli chcę, aby mnie zrozumieli Państwo, muszę również mówić Państwa językiem i rozumieć Państwa kulturę. Jeśli chcę, aby mnie słuchał z uwagą, muszę rozmawiać z nim na tematy, które go interesują – lub na tematy, o których wie, że powinien wiedzieć więcej. Im bardziej jesteśmy w stanie wejść w świat innych ludzi i poruszać tematy, które ich interesują, tym większe jest prawdopodobieństwo, że skutecznie się porozumiemy.


W tym rozdziale zastanowimy się, jak być wrażliwym na sytuacje – konteksty – osób, którym chcielibyśmy przekazać nasze dobre wieści. Informacje te pomogą Państwu zwiększyć skuteczność jako komunikatorom, niezależnie od tego, czy zajmują się Państwo kwestiami językowymi i kulturowymi w komunikacji międzykulturowej, czy po prostu zastanawiają się, jak skuteczniej wejść w „świat” sąsiada. Państwa działalność może wymagać kontaktów z osobami z innych krajów. Być może Państwa sąsiedzi to obcokrajowcy mieszkający w coraz bardziej kosmopolitycznym lub wielokulturowym mieście. W miarę jak nasz świat się kurczy, musimy nauczyć się skutecznie komunikować międzykulturowo. Z drugiej strony, być może chcą Państwo po prostu dowiedzieć się, jak lepiej zrozumieć ludzi ze swojego „świata”. Być może należą oni do innego pokolenia lub z jakiegokolwiek innego powodu myślą inaczej. W każdym razie osoba komunikująca się jest odpowiedzialna za wrażliwość na punkt widzenia drugiej strony. Ludzie raczej nie będą studiować strategii komunikacji międzykulturowej tylko po to, aby zrozumieć nasz przekaz. Musimy dostosować się do ich świata, jeśli chcemy, aby „usłyszeli” to, co mamy na myśli. Po przeczytaniu o tym nawyku mogą Państwo chcieć dowiedzieć się więcej o komunikacji międzykulturowej jako chrześcijanin. Zapoznajcie się z doskonałą książką Charlesa Krafta „Chrześcijaństwo i kultura”.


Poniższa historia ilustruje elastyczność, jaką musi wykazać się skuteczny komunikator. Opisuje ona konkretną sytuację. Uczy wrażliwości kulturowej, która ma zastosowanie w skutecznej komunikacji międzykulturowej. Nie wszyscy będą, ani nie powinni, wyznawać „naszego rodzaju” chrześcijaństwa. W innych sytuacjach kulturowych bardziej odpowiednie mogą być inne sposoby wyrażania ewangelii.


Podstawowe wartości czy kwestie drugorzędne?


Podczas ostatniego lata moje pięciodniowe pobyt w kraju muzułmańskim dobiegał końca. Miałem jeszcze jedno spotkanie. Mój gospodarz umówił mnie na spotkanie z kimś o 9:00 rano, zanim po południu poleciałem do Indii. Mój gospodarz – były muzułmanin, obecnie chrześcijanin – ostrożnie poinformował mnie, że gość poprosił o to spotkanie, i wyjaśnił, że „prawdopodobnie nie jest to najważniejsza osoba, z jaką się spotkam”. Byłem gotów się z nim spotkać i czekała mnie miła niespodzianka.


Rafique miał brodę i nosił tradycyjny strój muzułmański obowiązujący w jego kraju. Przyprowadził swojego przyjaciela, Mohammeda, profesora nauk behawioralnych. Chociaż ubrany był jak człowiek Zachodu, miał maniery podobne do Rafique'a. Rafique pracuje w służbie zdrowia, a Mohammed wykłada na lokalnej uczelni. Ci dwaj mężczyźni reprezentują to, co misjologowie nazwaliby wysoce autochtoniczną, wrażliwą na muzułmańskie tradycje grupę „wierzących” – wierzących w Isa (Jezusa) jako drogę do uzyskania łaski Allaha. Nie używają oni nazwy „chrześcijanie”. Używanie tej nazwy oddaliłoby ich od kręgu rodziny i przyjaciół, do których najbardziej chcą dotrzeć ze swoją wiarą.

Słuchając Rafique'a, zauważyłem, że ci mężczyźni są wrażliwi na swój kontekst kulturowy, tak jak propaguję to na moich zajęciach z teologii kontekstualnej i ewangelizacji w kontekście w seminarium. Modlą się z otwartymi i lekko uniesionymi rękami – tak jak nauczono ich modlić się do Allaha jako muzułmanie. Nazywają Jezusa „Świętym”, zamiast używać obraźliwego terminu „Syn Boży”. Nie odnoszą się do Trójcy Świętej, chociaż sami wierzą w każdego z jej członków. Termin „Syn Boży” i odniesienia do Trójcy Świętej w muzułmańskim światopoglądzie są traktowane jako odniesienie do niemoralnego Boga, który odbył stosunek seksualny z kobietą i spłodził bękarta. Nie używają słowa „kościół” i nie używają krzyża do dekoracji. Spotykają się i modlą w domach i pod każdym względem wydają się być muzułmanami.


Stosują strategie zgodne z muzułmańskim światopoglądem. Ich książka dla dzieci o Isa nie zawiera zdjęć ludzi. Powiedziano mi, że zdjęcia ludzi są obraźliwe dla muzułmanów. Mahomet i inni muzułmańscy prorocy nie pozwalali – nie pozwoliliby – na wykorzystywanie swoich wizerunków. Z tego samego powodu nie używają filmu o Jezusie. Rafique powiedział mi, że muzułmanie obejrzą film o Jezusie, ale jest jeden problem. Ludzie w tym kraju nie potrafiliby szanować ani wierzyć w kogoś, kto jest traktowany z taką pogardą, że jest przedstawiany na obrazach lub w filmach.


Rafique wyjaśnił, że życie Jezusa w języku arabskim zostało napisane w stylu koranicznym. Składa się z 30 rozdziałów, tak jak Koran. Nie używają oni imion „Mateusz” ani „Marek” jako tytułów ksiąg, ponieważ muzułmanie nie używają imion męskich w ten sposób. Zamiast tego używają tytułów „Żłóbek” i „Nowe życie”, które sprawiają, że Ewangelie są bardziej przystępne. Każdy rozdział zaczyna się od słów „w imię Boga”, tak jak w Koranie.


Z zawodu Rafique pracuje w służbie zdrowia, a Mohamed jest profesorem. Jednak ich głównym zadaniem jest szerzenie wiadomości o Isa. Raz w tygodniu po południu spotykają się w biurze Rafique'a i spożywają komunię z wodą i chlebem. Nie obchodzą Bożego Narodzenia ani Wielkanocy. Ponadto nadal uczestniczą w regularnych piątkowych modlitwach w lokalnym meczecie. Muzułmanki trudno jest nawrócić, ponieważ boją się swoich mężów, ale mężczyźni są bardziej skłonni do nawrócenia. Żony podążają za mężami w nawróceniu. Grupa Rafique'a skupia się zatem na mężach.


Chrześcijanie w ich kraju mówią tym wierzącym, że nie są chrześcijanami, ponieważ nie obchodzą Bożego Narodzenia i Wielkanocy! Rafique i jego przyjaciele po prostu nadal wierzą i służą, nawet bez siły i wsparcia braci i sióstr chrześcijan w swoim własnym kraju. Rafique poprosił mnie o materiały chrześcijańskie, które mógłby dostosować i wykorzystać w kontekście muzułmańskim. Chętnie dałem mu więcej, niż prosił.


Czy słusznie zachęciłem Rafique'a? Czy powinienem był dać mu te materiały? Czy słusznie pozwoliłem mu je dostosować? Na ile zachodnie „przesłanie chrześcijańskie” jest istotne, a na ile kulturowe? Jakie tradycje można pominąć bez naruszania naszej wiary? Co możemy zrobić, aby ułatwić ludziom stanie się wierzącymi bez zmiany kultury? Jakie wymagania dodali Państwo przez lata do zaproszenia do przyjęcia zbawienia od Boga? Jak chrześcijanie mogą być bardziej elastyczni i wrażliwi na sytuację innych, aby ułatwić im zostanie wierzącymi? Czy Rafique po prostu robi w swoim kontekście kulturowym to, co Mateusz, Marek, Łukasz i Jan zrobili, pisząc ewangelię dla konkretnych odbiorców – Żydów, Rzymian, Greków i ogółu społeczeństwa? Wreszcie, jeśli nie w sposób publiczny, w jaki sposób wierzący w Isa „wyznaje” swoją wiarę przed ludźmi? Jak unika on posiadania rozwodnionej, podobnej do muzułmańskiej, pół-chrześcijańskiej „wiary”? Krótko mówiąc, jakie są Państwa podstawowe wartości, co jest tylko kwestią drugorzędną, a co synkretyzmem? Powrócimy do Rafique'a i Mohammeda po bardziej szczegółowym zbadaniu niektórych z tych pytań.

Bóg jako komunikator


W książce, którą dał nam Bóg, mógł całkowicie przytłoczyć nas równaniami, wzorami, informacjami astronomicznymi, kosmologicznymi, chemicznymi, molekularnymi, geologicznymi i atomowymi. Jej złożoność sprawiłaby, że Albert Einstein podrapałby się po głowie i poprosił Boga o prostszą wersję. Zamiast tego Bóg posłużył się pasterzem o imieniu Amos i rybakiem o imieniu Piotr, a także uczonymi Mojżeszem i Pawłem, aby napisać serię ludzkich historii w powszechnie używanym języku tamtych czasów. W rezultacie powstała łatwa w czytaniu książka, która porusza tematykę historii ludzkości i potrzeb duchowych. Została ona napisana tak doskonale, że niektórzy twierdzą, iż jest to po prostu ludzka książka.


W terminologii misjologicznej wrażliwość na kwestie kontekstowe dla celów komunikacyjnych nazywana jest „kontekstualizacją” – dostosowaniem do kontekstu kulturowego. Bóg tak dobrze dostosował swoje przesłanie do kontekstu, że wielu nie zdaje sobie sprawy, iż w tych historiach i dyskursach kryją się ukryte, boskie i nadprzyrodzone prawdy. Kiedy przesłanie jest dopasowane i łatwe do zrozumienia, jest to imponująca kontekstualizacja.


Był kiedyś człowiek, który doskonale odgrywał rolę zwykłego człowieka. Mimo że dzięki niemu działy się cuda, a z jego ust płynęła boska mądrość, niektórzy nadal uważali go za zwykłego człowieka. Nie zdawali sobie sprawy, że Bóg również tak doskonale dostosował się do kontekstu, że nie zdawaliśmy sobie sprawy, iż pochodzi spoza naszego ziemskiego kontekstu. Nawet dzisiaj Bóg pojawia się tak doskonale w ludzkim kontekście, że czasami nie zdajemy sobie sprawy, iż był gdzie indziej. To jest doskonała kontekstualizacja! Prawda była nadal ukryta – zgodnie z wolą Boga – ale jednocześnie ujawniona – również zgodnie z wolą Boga.


Bóg jest doskonałym komunikatorem. Dostosowuje swoje przesłanie do Państwa sytuacji. W mistrzowski sposób dostosowuje wieczne, niezmienne Słowo, aby było zrozumiałe w zmieniających się warunkach ludzkich. Uwzględnia on zdolności i możliwości ludzi, z którymi ma do czynienia. Biera pod uwagę nie tylko ludzkość i ludzką słabość, ale także ludzką kulturę. W kategoriach misjologicznych powiedzielibyśmy, że jest „zorientowany na odbiorcę”. Zna schemat, przez który jego docelowi odbiorcy postrzegają rzeczy, i odpowiednio dostosowuje swoje środki komunikacji. Na przykład użył aniołów dla izraelskich pasterzy, którzy wierzyli w anioły. Użył gwiazdy dla wschodnich astrologów, którzy wiedzieli, jak je interpretować. Ponieważ zna odpowiedź, nie musi pytać: „Jak oni to zrozumieją?”. Niemniej jednak, aby pójść za Jego przykładem, muszą Państwo zadać to pytanie.


Tę podstawową lekcję kontekstualizacji możemy nauczyć się od Boga. Państwo również powinni dostosować swoje przesłanie do kontekstu, w którym służą, niezależnie od tego, czy jest to obcy kraj, wiejska Ameryka, środowisko akademickie, czy centrum miasta. Kiedy kontekstualizujemy, dostosowujemy przesłanie do lokalnej sytuacji. Stosujemy je dokładnie do lokalnych problemów i stawiamy czoła właściwym problemom w sposób zgodny z lokalną kulturą. Jeśli zrobimy to dobrze, inni nie będą w stanie stwierdzić, że przesłanie pochodzi spoza lokalnego kontekstu. Jeśli nasze przesłanie zostanie odrzucone, powinno to wynikać z tego, że słuchacze nie lubią tego przesłania, a nie z tego, że źle je przekazaliśmy.

Słowa i kultury


Słowa są jedynie symbolami, którym nadajemy znaczenie. Powinniśmy bardziej skupiać się na przekazywanym znaczeniu niż na wyborze konkretnych słów. Jeśli tłumaczymy, powinniśmy tłumaczyć znaczenia, a nie słowa. Znaczenia są ważniejsze niż słowa. Musimy być gotowi poświęcić słowa, aby zachować znaczenia — nawet jeśli jesteśmy emocjonalnie przywiązani do tych znaczeń. Bóg zajmuje się przede wszystkim znaczeniem, a nie konkretnym symbolem, który został użyty, i warto naśladować Jego model.


W teorii tłumaczenia nazywa się to tłumaczeniem dynamicznym. Takie tłumaczenia wywierają na nową kulturę taki sam wpływ, jaki oryginalne tłumaczenie wywarło na kulturę oryginalną. Tłumaczenia dynamicznie równoważne mogą używać innych słów niż oryginał, ale będą miały to samo znaczenie. Alternatywą jest użycie „właściwych” słów, ale przekazujących inne znaczenie.


W jednej z kultur świata ludzie nie zamykają drzwi na klucz. Kiedy gość przychodzi z wizytą, woła swojego przyjaciela, który rozpoznaje jego głos i zaprasza go do środka. W tym kontekście, jeśli złodziej zbliża się do domu, nie chce ujawniać swojej tożsamości, więc nic nie mówi i puka do drzwi. Jeśli ktoś jest w domu i pyta, kto to jest, złodziej cicho się wymyka — niebędąc wykrytym. W tej kulturze przyjaciele wołają do drzwi, a złodzieje pukają. Jak w takim kontekście przetłumaczyłby Pan Objawienie 3:20? „Oto jestem! Stoję u drzwi i ____”. Gdybyśmy użyli oryginalnego tekstu i powiedzieli „pukać”, przekazalibyśmy błędną informację, natomiast gdybyśmy użyli słowa „pukać”, przekazalibyśmy ją poprawnie. Nawet w kontekście międzykulturowym i przy pomocy tłumacza często „nawiązywałem kontakt” za pomocą tej ilustracji.


Zostań wrażliwym międzykulturowym pracownikiem chrześcijańskim. Niezależnie od tego, czy służymy w naszym coraz bardziej pluralistycznym społeczeństwie w kraju, czy też za granicą, musimy dostosować nasze przesłanie do różnych kontekstów, w których pracujemy. Proszę swobodnie korzystać z lokalnych metafor, ilustracji, symboli, przypowieści, przysłów, powiedzeń, a nawet żartów. One kontekstualizują przesłanie, które mamy do przekazania. Musimy używać najbardziej odpowiednich i stosownych metod, aby je przekazać.


Od wieków ludzie używali dostępnych materiałów — kamienia, ziemi i drewna — do budowy domów. Jeden z teologów nazywa to „architekturą ludową”. Ilustruje to naturalną potrzebę budowania budynków z lokalnych materiałów, które pasują do lokalnego krajobrazu. Ta powszechna forma architektury czasami tworzy piękne konstrukcje. Jednak zawsze tworzy coś, co pasuje do kontekstu. Jeśli budowniczowie domów w naturalny sposób tworzą architekturę ludową, czy wierzący nie mogliby tworzyć ludowej teologii? Jeśli zrobimy to prawidłowo, możemy uniknąć eksportowania obcej (i alienującej) kultury wraz z ewangelią.


Znajdźcie i przekażcie znaczenie


Chrześcijańscy komunikatorzy poszukują uniwersalnej prawdy, która ma zastosowanie do każdej osoby w każdej kulturze i w każdym czasie. Przedstawiają tę prawdę w sposób zrozumiały w lokalnej kulturze. Bóg jest Stwórcą wszystkich ras i pragnie, aby wszyscy Go znali. Jego księga, Biblia, zawiera uniwersalną prawdę, która jest ponad kulturą – nazwijmy ją prawdą ponadkulturową.


Autorzy Biblii w dość naturalny sposób kontekstualizowali swoje przesłania, co stwarza dla Państwa dodatkowe złożone problemy komunikacyjne. Prawdopodobnie robili to nieświadomie, ponieważ byli już częścią kontekstów kulturowych, do których się zwracali. W rezultacie supra-kulturowa prawda zawarta w Biblii jest „ukryta” (dla nas) w jej kontekstualnej formie w materiałach napisanych dla innych (nie naszych) konkretnych kontekstów kulturowych.


Na przykład, aby zrozumieć znaczenie słów Jezusa o trwaniu w Nim, wspomnianych w Ewangelii Jana 15:4, trzeba zrozumieć coś na temat winorośli. Aby docenić fakt, że Jezus jest bramą, trzeba również zrozumieć, dlaczego pasterze śpią przy bramie owczarni. Jest o tym mowa w Ewangelii Jana 10:7. Ponadkulturową prawdą jest to, że Jezus chroni. Symbolem używanym do wyrażenia tego jest „brama”. Kiedy pasterz naraża swoje życie, leżąc przy bramie owczarni, żaden wróg nie może go ominąć. W przypadku Jezusa Dobry Pasterz oddaje swoje życie za owce.

Wszystkie przesłania (znaczenia) zawarte w Biblii muszą zostać „rozszyfrowane”. Należy je zidentyfikować, oddzielić i zdefiniować w oderwaniu od ich hebrajskich, aramejskich (rolniczych) i greckich symboli w ich oryginalnym kontekście — nie należy ich mylić z kulturową (błędną) interpretacją komunikatora międzykulturowego. Musimy ponownie sformułować znaczenie, używając nowych i odpowiednich symboli, które są zrozumiałe dla kultury odbiorcy. Nazywa się to „kodowaniem znaczenia” w kategoriach kulturowych kultury odbiorcy. Umożliwia to zrozumienie znaczenia w ich kontekście.


Oto kolejna ilustracja, która pokazuje proces dekodowania i kodowania w komunikacji międzykulturowej. O jakiej ponadkulturowej prawdzie mówił Paweł, gdy nakazywał kobietom noszenie długich włosów? Czy nie mówił o szanowaniu swojej głowy – swojego męża? W kulturze Koryntu w I wieku kobiety nosiły długie włosy, aby okazać szacunek swoim mężom. Długość włosów była kulturowo odpowiednim znakiem, że są mężatkami. Paweł nie miał na myśli, że ludzie w innych kontekstach muszą nosić włosy o określonej długości. Dzisiaj w mojej kulturze powiedzielibyśmy: „Noście obrączkę ślubną”. W niektórych częściach Afryki powiedzielibyśmy: „Noście skórzane spódnice, a nie trawiaste”.


Dlatego powinniśmy najpierw odkryć, a następnie nauczać ponadkulturowej prawdy Biblii. Ponadto powinniśmy mieć swobodę korzystania z wszelkich lokalnych symboli, które są niezbędne do przekazania głębszego duchowego lub praktycznego znaczenia.


Potrzeba ciągłej reformacji


Dwie najbardziej znane reformacje zostały zapisane w Dziejach Apostolskich 15 i historii Kościoła. W pierwszej z nich sobór jerozolimski postanowił, że nowi wierzący z pogan w Azji Mniejszej nie muszą być obrzezani. Drugą była reformacja protestancka w XVI wieku. W Dziejach Apostolskich 15 dowiadujemy się, że kościoły w Azji Mniejszej nie musiały przestrzegać wszystkich żydowskich zwyczajów. W czasach Lutra chrześcijanie w Niemczech dowiedzieli się, że nie muszą przestrzegać wszystkich zwyczajów włoskich — celibatu księży, liturgii łacińskiej itp.


Reformacje te oznaczały, że wierzący w Azji Mniejszej mogli nie być Żydami, a w Niemczech mogli rozwijać życie kościelne, które lepiej pasowało do kultury niemieckiej. Reformacje te pokazują, że każdy nowy obszar geograficzny może dostosować praktyki chrześcijańskie, aby lepiej dopasować przesłanie do nowego kontekstu.


W miarę upływu wieków w tych samych obszarach geograficznych pojawiają się nowe pokolenia. Te nowe pokolenia zasługują na to, aby usłyszeć współczesne przesłanie ewangeliczne. Pragną one teologii, którą można zastosować w ich kontekście i która ma dla nich znaczenie.


Na początku lat 70. pełniłem funkcję pastora w kościele na wsi w Ontario. W tym samym czasie współpracowałem z grupą kanadyjskich „Jesus People” poza kościołem. Organizowaliśmy paradę Jesus People, wiece, obozy i regularne studia biblijne w domach młodzieży. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że instynktownie dostosowywałem moje przesłanie i metody do kontekstu w sposób zgodny z zasadami, które obecnie uważam za uniwersalne. Bóg nie czuje się zagrożony przez dostosowane podejście. Nie obraża go dostosowanie do sytuacji kulturowej, socjologicznej i psychologicznej odbiorcy. Wręcz przeciwnie, cieszy się, że jesteśmy gotowi wcielić przesłanie w nowy kontekst – tak jak Jezus wcielił się w kontekst ludzki. Bóg chce być zrozumiany. Wyraźne przekazanie przesłania jest lepsze niż marnowanie czasu słuchaczy niejasnymi „przesłaniami”, które mogą podważyć znaczenie naszej ewangelii.

Dopuszczalny zakres


Mówiąc o wrażliwości na kontekst, nie twierdzę, że powinniśmy zrezygnować ze wszystkich ograniczeń. W rzeczywistości powinniśmy zdawać sobie sprawę, że istnieje ograniczony zakres dopuszczalnych zmian. Jest pewna swoboda działania. Słynny reformator Jan Kalwin zauważył, że autorzy Nowego Testamentu używali bardziej swobodnych wyrażeń niż autorzy Starego Testamentu. Byli zadowoleni, jeśli cytowany fragment Starego Testamentu odnosił się po prostu do ich tematu.


Podczas służby za granicą wielokrotnie korzystałem z zakładki w postaci wstążki przymocowanej do mojej Biblii. Wstążka daje mi około 10 cali swobody ruchu w dowolnym kierunku. Przypomina mi ona o istnieniu ograniczeń, ponieważ jest przymocowana do Biblii. W podobny sposób pewna swoboda interpretacji jest właściwa. Niemniej jednak nasze nauki zawsze muszą być przywiązane do Biblii jako standardu. Model ten nazywa się „Biblia jako uwięź”.


Pewną swobodę można dostrzec, porównując Ewangelię Marka 2:26 i 1 Księgę Samuela 21:1-6. Marek pisze, że „Abiathar” dał Dawidowi poświęcony chleb. Według 1 Księgi Samuela chleb dał Dawidowi Achimelek. Abiathar i Achimelek byli postaciami historycznymi, ale nie byli tą samą osobą. Marek (lub kopista) po prostu użył niewłaściwego imienia, ale Bóg nie poprawił go. Ta niewielka różnica nie ma wpływu na prawdziwość przesłania Marka. Dopuszcza się swobodę w używaniu lub wyborze słów, ale należy zachować integralność znaczenia.


Tłumacząc lub interpretując materiały chrześcijańskie, mogą Państwo włączyć pomocne wyjaśnienia do tekstu tłumaczenia. Wyjątkiem mogą być przypisy wyjaśniające w tekstach naukowych, ponieważ istnieją pewne kwestie techniczne, które wymagają wyjaśnienia. Jednak w większości naszych prac celem jest jasność już przy pierwszym czytaniu lub słuchaniu. Zagraniczne stwierdzenia wymagające przypisów są rozpraszające.


Objawienie


Objawienie musi coś dla mnie znaczyć, aby było odkrywcze. Próbując przedstawić Jezusowi ludzi z innej kultury, prowadzimy ich, a w niektórych przypadkach pozwalamy im odkrywać własne zastosowania biblijnych przesłań w ich lokalnych sytuacjach. Jeśli naprawdę wierzymy, że Duch Święty poprowadzi tych, z którymi pracujemy, do całej prawdy, tak jak poprowadził nas do całej prawdy, mamy duchowy powód, a także strategiczne powody, aby ich uwolnić.


Zazwyczaj szkolimy chrześcijan, przekazując im informacje. Jednak czasami nie są oni w stanie ich zrozumieć lub nie mają motywacji, ponieważ nie zostały im one osobiście objawione. Duchowe spostrzeżenia wymagają objawienia – objawienie różni się od znaczenia. Zilustrujmy to, odwołując się do rodzaju mocnego kleju plastikowego, składającego się z dwóch gęstych substancji, które reagują chemicznie, tworząc niezwykle silny klej. Objawienie jest jak jedna część tej dwuskładnikowej mieszanki epoksydowo-plastikowej. Jedna część to podstawa (Biblia), a druga to aktywator (Duch Święty). Obie są potrzebne. Potrzebujemy spisanej prawdy zawartej w Słowie Bożym, ale potrzebujemy również wrażliwego na kulturę objawienia Ducha Świętego przez Aktywatora. Jezus powiedział, że Duch Święty będzie naszym Nauczycielem. Duch Święty jest Objawicielem. On działa w objawieniu.


Zagraniczni misjonarze i krajowi przywódcy kościelni, którzy współpracują ze sobą, tworzą najlepsze chrześcijańskie materiały dydaktyczne dla innych kontekstów. Żadna ze stron nie jest w stanie samodzielnie osiągnąć równowagi. Zagraniczni chrześcijanie pracujący samodzielnie mogą mieć tendencję do przekazywania obcych idei, a krajowi mogą mieć tendencję do tworzenia mieszanki prawdy od Boga i lokalnych wartości kulturowych. Kiedy prawda jest kontekstualizowana i zmieniana lub kiedy kultura lub inne religie są przedstawiane jako prawda ewangeliczna, rezultat nazywa się synkretyzmem. Materiały dydaktyczne dla chrześcijan uwzględniające kontekst kulturowy powinny być oparte na Biblii, istotne i mające zastosowanie, powinny dotykać właściwych problemów, a nawet tworzyć nowe. Teologie kontekstualizowane pasują do swoich kontekstów.

Wolność wypowiedzi


Biblia jest wolna od błędów w tym, czego naucza, a prawda jej przesłania musi być zachowana. Zachowując integralność przesłania, dopuszczalne jest — a nawet niezbędne — stosowanie słów, które pomagają kontekstualizować wieczne prawdy. Tworząc materiały chrześcijańskie uwzględniające kontekst kulturowy, autorzy, tłumacze i interpretatorzy powinni starannie dobierać wyrażenia. Powinni zadawać sobie pytanie: „Jakie słowa najlepiej oddadzą zamierzone znaczenie?”.


Nasze kultury są jak magnesy, które przyciągają nas do tych fragmentów Pisma Świętego, które wydają się najbardziej odpowiednie dla naszego życia. Krajowi przywódcy kościelni, z którymi współpracujemy, powinni mieć swobodę, aby pozwolić magnesowi działać. W przeciwnym razie lokalni wierzący mogą przegapić to, co jest najważniejsze lub najcenniejsze w danym kontekście. Czy ekscytuje Państwa czytanie genealogii? Ja nie, ale ponieważ niektóre kultury zachowują tylko genealogie ważnych osób, genealogie w ewangeliach sygnalizują im, że osoba na końcu listy jest ważną osobą! Księgi Mateusza i Łukasza przedstawiają genealogię Jezusa na początku, ale tylko niektóre kultury pozwalają swoim czytelnikom w pełni zrozumieć jej znaczenie. Jakże wielkie nowe zastosowanie mogłaby mieć Biblia, gdybyśmy pozwolili lokalnej kulturze zadawać pytania. A co by było, gdybyśmy potraktowali Biblię jako zbiór studiów przypadków, a nie podręcznik teologii? Istnieje wiele lekcji, których nasza kultura nie pozwala nam się nauczyć, ponieważ nie zadaje wszystkich pytań.


Podobnie jak nasze nauczanie i program nauczania, rodzaj i miejsce spotkań kościoła, czas i styl nabożeństw oraz wybór personelu również powinny być dynamicznie równoważne. Powinny one pasować do lokalnej sytuacji tak samo dobrze, jak spotkania w portyku Salomona pasowały do potrzeb pierwszych wierzących w Jerozolimie (Dz 5,12). Jeśli dzisiejszy kościół nie pasuje do swojego kontekstu lub traci poczucie witalności, ekscytacji i przygody, jesteśmy gorsi od kościoła apostolskiego.


Jeśli przeceniamy każde słowo w Biblii lub sztywno próbujemy narzucić każdy jej idiom każdej współczesnej kulturze, możemy przegapić proces stosowania jej prawdy. Może to doprowadzić Państwa do „biblioolatrii” (kultu Biblii) zamiast wielbienia Boga Biblii poprzez stosowanie jej prawdy w Państwa życiu. Niektórzy źle zrozumieli te słowa Jezusa: „Zaprawdę, powiadam Państwu: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z Prawa, aż wszystko się wypełni” (Mt 5,18). Ten werset nie czyni poszczególnych słów i symboli świętymi, sztywnymi i nieelastycznymi. Podkreśla on raczej, że to, co Bóg mówi, stanie się. Nie jest to werset o tym, jak tłumaczyć Biblię; dotyczy on trwałej jakości prawdy zawartej w Biblii.


Zastosowanie jest głównym elementem teologii kontekstualnej. Wymaga elastyczności w zmianie słów, aby zachować ich znaczenie. Każde słowo jest natchnione przypadkowo – ważne są myśli. Niektórzy ludzie są zbyt zajęci pakowaniem prezentów i nie dostrzegają ich wartości – są zbyt zajęci słowami i nie dostrzegają prawdy. Znaczenie słów wynika z prawdy, którą przekazują.


Możemy dalej budować argumenty za swobodnym używaniem lokalnych wyrażeń, ponownie oceniając Psalm 29. Wielu z Państwa czytało ten wysoce figuratywny poemat i radowało się z mocy naszego Boga:


Przypisujcie Panu, potężni, przypisujcie Panu chwałę i moc.


Przypisujcie Panu chwałę należną Jego imieniu; oddajcie cześć Panu w blasku Jego świętości.


Głos Pana rozbrzmiewa nad wodami, Bóg chwały grzmi, Pan grzmi nad potężnymi wodami.


Głos Pana jest potężny, głos Pana jest majestatyczny.


Głos Pana łamie cedry, Pan łamie cedry Libanu.


Sprawia, że Liban skacze jak cielę, a Sirion jak młody dziki byk.


Głos Pana uderza błyskawicami.


Głos Pana wstrząsa pustynią; Pan wstrząsa pustynią Kadesz.


Głos Pana wykręca dęby i obnaża lasy.


A w Jego świątyni wszyscy wołają: „Chwała!”.


Pan zasiada na tronie nad potopem; Pan zasiada na tronie jako Król na wieki.


Pan daje siłę swojemu ludowi; Pan błogosławi swój lud pokojem.


Psalm 29

A co, jeśli usłyszałby Pan, że ten psalm został zaadaptowany z pogańskiego wiersza wychwalającego lokalnego boga deszczu, Baala? Psalm 29 jest jednym z najstarszych psalmów. W ostatnich latach często podkreśla się podobieństwa między nim a starożytną literaturą północno-zachodnią semicko-ugaricką. Psalmista, który zaadaptował ten wiersz, stanowi dobry przykład zdrowej elastyczności. Najwyraźniej Izraelici nie wahali się „przekształcić” poezji – starożytnego hymnu kananejskiego ku czci Baala, a przynajmniej jego schematów i metafor – i wykorzystać ją do oddawania czci prawdziwemu Bogu. Od wieków Bóg otrzymuje i cieszy się właśnie tymi słowami uwielbienia, pierwotnie przypisywanymi innemu bogu, za każdym razem, gdy wierzący używają Psalmu 29, aby Go wielbić.


Bóg nie wydaje się być zaniepokojony ani zagrożony kontekstualizacją lub użyciem lokalnych metafor lub symboli – grzmotów, błyskawic i drżących gór – występujących nawet w przekształconej poezji bałwochwalczej. Ponieważ Psalm 29 pasował zarówno do koncepcyjnych, jak i literackich aspektów swojego kontekstu, prawdopodobnie wywarł silny i wyraźny wpływ na swoich pierwotnych słuchaczy. Czy mogą Państwo sobie wyobrazić ich pierwsze wrażenia?


Paweł zacytował pogańskiego poetę w Atenach (Dz 17,28), a John i Charles Wesley wykorzystali melodie barowe do stworzenia niektórych hymnów, które miały duży wpływ w ich czasach. Podobna swoboda w dostosowywaniu naszego przesłania do dzisiejszych kontekstów może również mieć większy wpływ.


Tłumaczenie idei za pomocą słów


W niektórych częściach Papui-Nowej Gwinei (PNG) słodkie ziemniaki i świnie stanowią główny składnik diety i środek wymiany. Jeśli dochodzi do nieporozumienia między osobami, rodzinami lub społecznościami, można wykorzystać określoną liczbę świń, aby wykupić zwolnienie lub przebaczenie długu. Święta świni są obchodzone, aby wyrazić nowy pokój między rodzinami, które wcześniej były w stanie wojny.


Ludzie w tej kulturze natychmiast rozumieją zatem, kiedy Bóg jest przedstawiany jako kupujący dobre relacje między ludźmi a sobą poprzez ofiarowanie świni. Idea ta została łatwo przekazana Hebrajczykom, przedstawiając Jezusa jako Baranka Bożego.


Niedawno we wschodnich górach PNG zapytałem niezależnie dwóch różnych mieszkańców, czy z punktu widzenia komunikacji słowo „świnia” jest lepszym wyborem niż „baranek” w ich kontekście. Obaj zgodzili się ze mną. Jednak gdy użyłem tej ilustracji, spotkałem się z gwałtownymi reakcjami niektórych ludzi z Zachodu. Niemniej jednak w innych częściach świata moi słuchacze z zadowoleniem przyjęli tę swobodę.


Być może nie przetłumaczyłbym słowa „baranek” jako „świnia” w Biblii, ale z pewnością użyłbym słowa „świnia”, ucząc o Jezusie jako naszej ofierze. W Birmie jeden z pastorów potrząsnął głową z radosnym zdumieniem i powiedział do mnie: „Cóż za głęboka idea, tłumaczenie znaczeń!”. Przyjrzyjmy się niektórym kwestiom.


Niektórzy międzykulturowi pracownicy chrześcijańscy zajmują się konkretnie tłumaczeniami. Nawet ci, którzy pracują we własnej kulturze, czasami muszą „tłumaczyć” znaczenie młodszemu pokoleniu. Zastanówmy się, jak powinno wyglądać dobre tłumaczenie.


Oto trzy możliwe kryteria:


* Nie brzmi ani nie czyta się jak tłumaczenie.


* Tłumacz miał swobodę wyrażania swojej osobowości.


* Wpływ na czytelnika jest tak samo żywy i wyrazisty, jak wpływ oryginału na pierwotnych czytelników i słuchaczy.


Tłumaczenia oficjalnej korespondencji mogą zaciemniać zamierzone znaczenia. Tłumaczenia dosłowne zawodzą, gdy w innym języku nie ma odpowiedniego słowa. Dobre tłumaczenie nie powinno wymagać zewnętrznych przypisów ani dodatkowych wyjaśnień.


Tłumacze mogą uniknąć tego problemu, jasno pisząc, co oznacza oryginał, a nie co jest w nim napisane. W rezultacie wyjaśnienie jest w naturalny sposób włączone do tekstu. Jest jasne bez dodatkowych wyjaśnień. Tłumaczenia „wierne słowu” używają oryginalnych słów, ale w ten sposób stają się tłumaczeniami „niewiernymi znaczeniu”. Autorzy Biblii chcieli być zrozumiani, a nie podziwiani.


Większe różnice kulturowe i językowe między oryginałem a nowym tłumaczeniem wymagają od Państwa większej swobody w zachowaniu i przekazaniu znaczenia.


Indywidualny kontekst ma również wpływ na to, który aspekt prawdy podkreślają Państwo. Co oznacza „życie w obfitości”? Życie chrześcijańskie ma zarówno wartość jakościową, jak i ilościową. Życie w obfitości jest wieczne i nieustanne, a także obfite, realne i znaczące w teraźniejszości. Można to ująć na dwa sposoby:


1) Mamy życie, które przede wszystkim trwa wiecznie, a po drugie jest znaczące tu i teraz.


2) Mamy życie, które przede wszystkim jest realne i znaczące, a po drugie trwa wiecznie.

Jeśli Państwa komunikacja jest zorientowana na odbiorcę, powinni Państwo używać tego, co jest ważniejsze dla Państwa odbiorców! Weźmy na przykład Stany Zjednoczone. Są tam osoby znajdujące się na najniższym szczeblu drabiny ekonomicznej, których głównym zmartwieniem mogą być kwestie związane z chlebem powszednim. Dla nich życie w obfitości jako „znaczące tu i teraz” byłoby najcenniejsze. Dla osób znajdujących się na najwyższym szczeblu drabiny ekonomicznej, które mają bogactwo materialne, ale boją się śmierci, „trwa wiecznie” byłoby naprawdę dobrą wiadomością. W niektórych przypadkach te dwie rzeczy mogą się odwrócić – bogaci szukają sensu życia teraz, a biedni oczekują nieba. Komunikator zorientowany na odbiorcę jest wrażliwy na wyjątkowe potrzeby każdego niechrześcijanina. Niestety, osoba niedoinformowana musi strzelać na oślep w nieznane i mieć nadzieję, że coś trafi. Wrażliwość na kontekst pozwala nam mówić mniej, a jednocześnie komunikować więcej.


Amerykańska przeszkoda


Amerykanie mogą być częstymi podróżnikami. Mimo to często jesteśmy niewrażliwi na dynamikę kulturową zadania misyjnego. Żadna kultura nie jest pod każdym względem lepsza od innych kultur.


Stany Zjednoczone są obecnie lepsze pod względem gospodarczym, technologicznym i militarnym. W rezultacie Amerykanie nieświadomie i nieumyślnie przyjęli niezdrowy etnocentryzm. Nasza siła w obszarach, w których jesteśmy silni, spowodowała słabość – dumę – w innych. Kiedy podróżują Państwo po świecie nie-zachodnim, Państwa przewagi ekonomiczne i technologiczne są dla Państwa oczywiste, ale mocne strony innych nie są tak oczywiste. Państwa system wartości nie nauczył Państwa dostrzegać mocnych stron innych i nie zachęca Państwa do tego. Mogą Państwo nie dostrzegać lub nie doceniać w pełni wartości, które podkreślają ich kultury i które demonstrują Państwa gospodarze – postawy służebnego serca, pokory, uległości, prostoty, uprzejmości, gościnności i szacunku dla innych.


Kiedyś zatrzymałem się na cztery dni w domu stolarza w Afryce Wschodniej. Spałem w salonie ich małego domu na podkładce z piankowej gumy, którą mi zapewnili. Każdego wieczoru przy świecach przesuwaliśmy stolik kawowy i kanapy, aby zrobić miejsce. W sąsiednim pokoju były żywe kurczaki, które mieliśmy zjeść w tym tygodniu – każdego wieczoru było ich o jednego lub dwa mniej! W tym domu jadło razem około 12 osób, więc praktycznie wszyscy żyliśmy we wspólnocie. Poranny czas modlitwy spędzałem na spacerach po okolicy; wszystko inne robiłem na oczach wszystkich. Gospodyni uprzejmie zaproponowała, że zrobi mi pranie, a ja przyjąłem tę ofertę. Goliliśmy się metodą Braille'a (bez lustra) przed domem, używając miski z ciepłą wodą.


W przybudówce były dwa pomieszczenia – toaleta i łazienka, w której codziennie się kąpałem. W łazience na środku podłogi leżał kamień, który minimalizował wpływ mokrego brudu na stopy kąpiących się. Błoto powstawało naturalnie, ponieważ woda rozpryskiwała się z wiadra, w którym była woda do kąpieli. Kąpiel była również czasem i miejscem zmiany ubrania. Moje wykształcenie w zakresie studiów międzykulturowych oraz wieloletnie doświadczenie w mieszkaniu i podróżowaniu za granicą przygotowały mnie na większość tych sytuacji i nie zastanawiałem się nad nimi zbytnio. Jednak pod koniec pobytu w tym domu nauczyłem się czegoś ważnego. Ku mojemu zaskoczeniu, gospodyni ręcznie nosiła całą wodę do prania, picia, gotowania i kąpieli ze studni znajdującej się w pewnej odległości od ich domu! Kiedy się o tym dowiedziałem, jeszcze bardziej doceniłem ich gościnność.


Aż drżę na samą myśl, jak niegrzeczny i nieczuły mogłem być. Moja kultura nie przygotowała mnie do tego, by zwracać uwagę na to, jak daleko trzeba było nosić wodę do kąpieli i prania. Nie byłem nawet przygotowany, by zastanowić się nad tą kwestią lub zaproponować pomoc w noszeniu wody.

Amerykanie są przygotowani finansowo do zakupu biletów lotniczych, ale nie są przygotowani kulturowo, chyba że świadomie postarają się zrekompensować swoje braki. Jeśli będziemy starali się być pokorni, amerykańscy chrześcijańscy podróżnicy mogą stać się siłą dobra na ziemi. Nasi łaskawi gospodarze i gospodynie w innych krajach przewidują i przeoczają nasze różnice. Musimy ciężko pracować, aby nie dodawać arogancji do naszych kulturowych wad. Ponieważ nasza kultura nie ceni sobie cichej pokory, cierpliwości, służby i szacunku dla innych, często nie dostrzegamy ich uprzejmości, gdy ją widzimy. Nasi gospodarze muszą wykazywać się tymi cechami tym bardziej, że nam ich brakuje.


W powyższych akapitach zaobserwowaliśmy pewne różnice w mocnych stronach kultur. Teraz spróbujmy rozwikłać jeszcze bardziej złożoną sieć. Kto ma prawo definiować, czym jest grzech – zachodni misjonarz czy lokalna kultura? Absolutne wartości biblijne nie podlegają negocjacjom. Jednak ponieważ kult i cześć wyglądają inaczej w różnych kulturach, mogą pojawić się nieporozumienia. Na przykład, czy chrześcijanie powinni kłaniać się przed grobami rodziców w rocznicę ich śmierci? Kwestia ta wywołała długie dyskusje w Chinach i Korei, gdzie te dwie kultury generalnie stoją po przeciwnych stronach tej dzielącej ich kwestii. Niektórzy twierdzą, że kłanianie się przed grobem rodziców i przodków stanowi złamanie pierwszego przykazania – nie czcić nikogo poza Bogiem. Inni uważają, że nie kłaniając się, łamią piąte przykazanie – czcić rodziców. Europejczycy, Afrykanie, Latynosi i Azjaci powinni czuć się swobodnie, żyjąc zgodnie z własnym sumieniem, a nie sumieniem obcych. W niektórych przypadkach grzech można zdefiniować zgodnie z zastosowaniem Biblii do lokalnego kontekstu kulturowego.


Zacznijcie od tego, gdzie ludzie są


Bóg zaczyna od nas, tam gdzie jesteśmy, i współpracuje z nami, aby pomóc nam się rozwijać. Wydaje się sprawiedliwe, że my również powinniśmy zaczynać od nowych nawróconych tam, gdzie się znajdują. Jednak nasz etnocentryzm i subiektywizm często przeszkadzają nam w byciu tak wielkodusznymi, jak moglibyśmy być. Bóg jest gotów zaakceptować nas tam, gdzie jesteśmy. Jest gotów przeprowadzić nas przez proces wzrostu, stopniowo realizując ideały moralne każdej kultury, których nowi nawróceni są już świadomi, a następnie ideały Boże, gdy wzrastamy w poznaniu Pana. Poligamia, niewolnictwo i palenie tytoniu to możliwe przykłady obszarów, w których międzykulturowy ewangelista chrześcijański powinien dać nowemu nawróconemu trochę przestrzeni na stopniowy rozwój. Paweł nie wymagał od właścicieli niewolników natychmiastowego uwolnienia ich niewolników. Kierunek naszego życia i nasza główna lojalność muszą ulec zmianie w momencie nawrócenia, ale niektóre zmiany potrwają kilka pokoleń. Nakładanie niepotrzebnych zmian kulturowych na progu nawrócenia oznacza wymaganie zmian, których Bóg nie wymaga na tym etapie. Postępując w ten sposób, spowalniamy tempo nawracania się ludzi. W misjologii „punkt wyjścia” i „proces” są kluczowymi pojęciami w modelu wyrażającym tę myśl. Jest to ważna idea, ponieważ w ewangelizacji świata może pomóc chrześcijańskim ewangelistom być mniej osądzającymi i zwiększyć pewność siebie nowych nawróconych. Wydaje się, że Bóg mniej niż my troszczy się o czystą doktrynę, a bardziej o czyste serca.


A co z poligamią? Czy możemy zaakceptować śluby małżeńskie pokolenia, które obecnie przyjmuje Chrystusa, wraz z wieloma żonami, a następnie nauczyć następne pokolenie wartości monogamii? W samolocie lecącym z Dar Es Salaam w Tanzanii do Arusha w Tanzanii rozmawiałem na ten temat z Tanzanką. Powiedziała mi, że wielu afrykańskich mężczyzn przechodzi na islam, ponieważ chrześcijaństwo nie akceptuje poligamii. Przykro mi to słyszeć. Wymuszanie natychmiastowej monogamii na istniejącym systemie rodzinnym opartym na poligamii oznacza konieczność licznych rozwodów i wielkich wstrząsów społecznych. Kiedy nalegamy na natychmiastową monogamię, co robimy z nauką przeciw rozwodom? Czy wymagamy rozwodów i wstrząsów społecznych, aby stać się chrześcijanami? Kobieta żyjąca obecnie w społeczeństwie poligamicznym może czuć się w nim bezpieczniejsza niż kobieta żyjąca w społeczeństwie monogamicznym, gdzie może zostać rozwiedziona niemal w każdej chwili. Monogamia, w końcu przy praktyce łatwego rozwodu i ponownego małżeństwa, jest czasami jedynie seryjną poligamią. Poligamia jest zrozumiale bardziej atrakcyjna niż monogamia w miejscach, gdzie bezpieczeństwo jest cenione bardziej niż wolność. W tych społeczeństwach „osoba wcześniej zamężna” nie ma akceptowalnej roli społecznej i często ucieka się do prostytucji. Kiedy nawracamy ludzi z innych kultur na chrześcijaństwo, powinniśmy zacząć od tego, gdzie oni są kulturowo. Dzięki edukacji i upływowi czasu w ich społeczeństwie nastąpi zdrowy proces odkupienia. Być może następne pokolenie przyjmie monogamię.

Rola Ducha Świętego


Paweł nigdy nie byłby w stanie objąć tak dużego terytorium w tak krótkim czasie, gdyby pozostawał w każdym miejscu wystarczająco długo, aby rozwiązać problemy związane z zakładaniem nowych kościołów. Jednak w sprawach finansowych, dyscypliny kościelnej i administracji ufał Duchowi Świętemu. Dzięki temu mógł szybko przenieść się do innych nowych obszarów. Przez lata pozostawał w kontakcie z kościołami, w których nauczał i pełnił posługę. Był jednak gotów zaufać działaniu Ducha Świętego w przywódcach, których mianował. Kiedy uznają Państwo, jak Duch Święty działa w Państwa życiu, prowadząc Państwa do prawdy, mogą Państwo oczekiwać, że będzie działał w podobny sposób wśród innych.


Nawet wśród chrześcijan istnieje duża różnorodność doktrynalna. Zdolność tolerowania różnych poglądów w granicach biblijnej prawdy jest oznaką duchowej dojrzałości. Chrześcijanie mogą dzielić się w kwestii pozycji Maryi lub pytań dotyczących Trójcy Świętej. A co, gdybyśmy zamiast tego spróbowali znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia? Wszyscy, którzy otrzymują Boże zbawienie, są naszymi braćmi i siostrami. Powinniśmy ich akceptować niezależnie od naszych różnic. Podobnie można myśleć, omawiając różne kulturowe przejawy chrześcijaństwa, z których każdy odpowiednio pasuje do swojego kontekstu.


Teologia bardziej specyficzna kulturowo ma większy wpływ w swoim kontekście. Jednak ta sama teologia jest mniej skuteczna w zaspokajaniu potrzeb w innych kontekstach. Większość ludzi reaguje na to, próbując stworzyć teologię uniwersalną, obejmującą wszystko. Problem polega na tym, że w teologii uniwersalnej dominują uogólnienia, a konkretne kwestie związane z kulturą są rzadko poruszane.


Czy wielokulturowa mozaika ciała Chrystusa na świecie nie byłaby znacznie bardziej zróżnicowana i barwna, a także nie wywierałaby silniejszego wpływu w każdym kontekście, gdybyśmy pozwolili Duchowi Świętemu działać w krajowych przywódcach kościelnych i poprzez nich, aby rozwiązywać problemy istotne w ich kontekstach?


Na przykład, czy chrześcijanie powinni używać tych samych ziół, które szamani przepisują na niektóre choroby? Ktoś zadał mi to pytanie podczas seminarium dla pastorów w Kampali w Ugandzie. Odpowiedziałem, że moim zdaniem jest to dopuszczalne, pod warunkiem, że powodem nie jest zalecenie szamana. Lokalny tłumacz również pozwolił sobie na wyrażenie swojej opinii. Uważał, że nie należy tego robić, ponieważ pośrednio nadawałoby to wiarygodność szamanowi. Później podzieliłem się tym pytaniem w Bangladeszu. Jeden z tamtejszych pastorów uważał, że chrześcijanie, którzy mają większą moc dzięki wierze, nie powinni obawiać się demonów. Uważał, że dana osoba powinna przyjmować dowolne zioła. Amerykanin, Afrykanin i Azjata udzielili różnych, przemyślanych odpowiedzi na to samo pytanie. Różne konteksty wymagają różnych odpowiedzi.

Czy powinniśmy podnosić i całować Biblię, aby pokazać, że jest to święta i czczona księga? Niektórzy muzułmańscy ewangeliści promują tę ideę. Robią to w islamie z Koranem, aby okazać szacunek. Ponieważ chrześcijanie nie całują Biblii, wydają się bardzo lekceważący wobec swoich Pism. Czy wierzący muszą obchodzić Boże Narodzenie i Wielkanoc? Czy chrześcijanki powinny nosić zasłony? Zachodnia teologia w dużej mierze ignoruje te pytania związane z kulturą nie-zachodnią. Jednak Duch Święty od wieków pomaga ludziom podejmować decyzje dotyczące takich kwestii w wielu różnych kontekstach. Zaufajcie Bogu, że pomoże każdej grupie ludzi opracować teologię, która odpowiada na właściwe pytania, konfrontuje się z właściwymi problemami i oferuje właściwe biblijne rozwiązania problemów specyficznych dla danej kultury i istotnych dla niej.


Wróćmy teraz do pytania z początku. Pamiętacie Rafique'a? Czy zachęcilibyście Rafique'a do wyrażania swojej wiary w takim kulturowym stroju? Czy przekazalibyście mu chrześcijański program nauczania? Czy powiedzielibyście mu, że może i powinien dostosować go do swojej sytuacji? Czy powiedzielibyście mu, żeby pominął materiały z programu nauczania, które nie pasują do jego kontekstu kulturowego? Czy pozwolilibyście mu dodać wszystko, co on i jego koledzy uważają za konieczne, aby poruszyć ważne kwestie w jego kontekście? Czy zaakceptowalibyście go jako brata, mimo że nie używa słowa „chrześcijanin” i modli się do Allaha w meczecie? Czy czują się Państwo urażeni w swojej chrystologii, że nazywa Jezusa „Świętym”, a nie „Synem Bożym”? Czy są Państwo gotowi pozwolić jego rodakom znaleźć zbawienie poprzez Isę i czcić Allaha, tak jak uczy ich Rafique? Chociaż łatwe odpowiedzi dotyczące Rafique'a i jego zespołu mogą nam umykać, on sam mówi mi, że pozyskali wielu nawróconych, którzy obecnie aktywnie działają w grupach w każdym hrabstwie w całym kraju. Sama liczba nawróconych nie dowodzi słuszności jego stanowiska. Jednak jego kontekstualizacja stwarza szansę w sytuacji, która w innym przypadku byłaby prawie niemożliwa. Pamiętajmy, że Jezus był gotów rozmawiać z Nikodemem w nocy, kiedy Nikodem czuł się swobodnie, aby rozmawiać. A co z niedawnym imigrantem, który mieszka na Państwa ulicy, lub nastolatkiem z sąsiedztwa? Jak mogą Państwo wejść w ich świat, nie osądzając ich?


Nie jest ważne, aby wszyscy wyznawali tę samą kulturową formę wyrażania naszych przekonań. Ważniejsze jest, aby wszyscy ludzie we wszystkich kulturach znaleźli i zaakceptowali biblijną formę wiary w Jezusa, która pasuje do ich sytuacji. Wymaganie od wszystkich akceptacji naszej formy kulturowego wyrażania przekonań znacznie spowolniłoby rozwój Kościoła Chrystusowego na całej ziemi. Według danych spisu ludności Stanów Zjednoczonych różnorodność kulturowa w Ameryce szybko rośnie. Jest to tylko jeden z wielu powodów, dla których bystry chrześcijański komunikator powinien być wrażliwy na kwestie kulturowe, zorientowany na odbiorcę, biegły w zadawaniu pytań i umiejętny w słuchaniu w celu zrozumienia.


Wymaganie od innych, aby dostosowali się do naszego świata koncepcyjnego i językowego, byłoby dla nas prawdopodobnie łatwiejsze, ale znacznie mniej owocne. Wierzę w misję wcielenia. Nie mogę uciec od obowiązku, aby starać się „podróżować” do świata innych ludzi. Niech Duch Święty pomoże nam dotrzeć tam zarówno kulturowo, jak i geograficznie. Kiedy jesteśmy wrażliwi na kontekst, nasze przesłanie ma większe szanse, aby pasować i wywrzeć wpływ. Staniemy się bardziej wcieleni – bardziej podobni do Jezusa.