NAWYK PIĘTNASTY: Bądźcie Posłuszni z Serca


Nawyki wysoce skutecznych chrześcijan

„Jeśli mnie kochacie, będziecie przestrzegać moich przykazań”. J 14,15


W tym rozdziale przyjrzymy się prostemu systemowi odniesienia, dzięki któremu możemy ocenić, na ile podobamy się Bogu. To, na ile podobamy się Bogu, zależy od odpowiedzi na pytanie: „Czy robimy to, co Bóg nam nakazał?”. Bóg daje nam znać, czego od nas oczekuje, poprzez swoje Słowo, nasze sumienie, władze, które nad nami ustanowił, swojego Ducha i być może również inne środki. W ciągu dnia, w wielu sytuacjach, powinniśmy zawsze być w stanie odpowiedzieć „tak” na pytanie: „Czy robią Państwo to, co powinni Państwo robić w tej chwili?”. To proste, ale ważne pytanie jest ostatecznym kryterium, według którego powinniśmy żyć. Pomoże nam ono zawsze żyć najlepiej, jak potrafimy, i kwalifikować się do wielkich nagród od Boga.


Być może już to wiecie i wystarczy tylko trzymać się swoich nawyków i zasad oraz nadal dawać z siebie wszystko. Jeśli nie, pamiętajcie, że nigdy nie osiągniecie pełni swoich możliwości, jeśli nie uwierzycie, że posłuszeństwo Bogu jest możliwe – że możecie poznać Jego wolę i ją wypełnić. Jeśli wierzycie, że jest to niemożliwe, to nie będziecie w stanie tego zrobić. Jednak w rzeczywistości możecie przejąć kontrolę nad swoimi myślami i odrzucić zło, które sobie wyobrażacie, jeśli tylko zechcecie. Choć myśl ta jest przerażająca, niektórzy decydują się pozostać w ignorancji i nieposłuszeństwie, ale nie jest to konieczne. Jeśli potraficie zmienić swoje nastawienie, możecie zmienić swoje życie. Kiedy wiecie, że macie moc zmiany, możecie to zrobić, a jeśli chcecie, to i zrobicie.


Większość chrześcijan zdaje sobie sprawę, że głównym celem człowieka jest chwalenie Boga i cieszenie się Nim na wieki. Jednak w tym rozdziale traktujemy posłuszeństwo jako ostateczne kryterium oceny tego, co w człowieku jest godne nagrody. Dlaczego? Posłuszeństwo obejmuje wiarę w Boga i oddawanie Mu czci – wierzenie w właściwe rzeczy i mówienie właściwych rzeczy – co chwali Go, ale nie ogranicza się do spraw serca i ust. Posłuszeństwo obejmuje również nasze działania, które mają moc uzupełniania lub zaprzeczania naszej wierze i oddawaniu czci. Nasze działania albo chwalą Boga, albo Go hańbią. W naszym posłusznym zachowaniu wiara i oddawanie czci znajdują artystyczny wyraz — jest to piękne dla oka. Nie wszyscy widzą wiarę w naszych sercach ani nie słyszą naszych słów oddawania czci, ale ludzie widzą nasze zachowanie. Dlatego też więcej osób pozostaje pod wpływem naszego oddawania czci w działaniu niż w słowach. Jeśli są Państwo uczciwi, Państwa myśli, słowa i działania będą spójne. Ten nawyk sprawia, że Państwa uwielbienie w działaniu (posłuszeństwo) osiąga ten sam boski poziom, co Państwa uwielbienie w myślach (wiara) i słowach (uwielbienie). Niech Bóg głęboko wyryje tę prawdę w Państwa duchach – że posłuszeństwo jest ważne. Bóg używa go jako ostatecznego kryterium w nagradzaniu Państwa.


Ten rozdział nie skupia się na żadnym konkretnym obszarze zachowania, nad którym powinniście pracować, ani na wyraźnym poleceniu, któremu powinniście być posłuszni. Zamiast tego porusza temat świadomego posłuszeństwa wobec wszelkich konkretnych zastosowań, których potrzebują Państwo dokonać. Duch Święty, Słowo Boże, Państwa sumienie lub przełożony wyjaśnią Państwu, jakie konkretne zastosowanie pasuje do Państwa sytuacji. Pozostawmy tę część wystarczająco otwartą, aby mogli Państwo zastosować zasadę posłuszeństwa – uwielbienie w działaniu – w sposób wymagany przez Państwa obecne okoliczności. Pan pracuje nad jakąś częścią nas w danym momencie. Zastosujcie to do tej części.


Pewność Boga


W najlepszym możliwym świecie, jaki trójjedyny Bóg mógł sobie wyobrazić, Jego trójdzielna istota miała miliony odpowiedników, którzy mogli odnosić się do Niego w znaczący, inteligentny i pełen miłości sposób. Bóg wyobrażał sobie rasę Adama jako wystarczająco podobną do Niego pod względem naszej zdolności wyboru i panowania, abyśmy byli dla Niego intrygującymi odpowiednikami. Stworzenie rasy takich istot wiązało się z ryzykiem, że nie zdecydujemy się Go kochać w zamian. Niemniej jednak fakt, że ktoś zdecyduje się Go kochać, miał dla Niego na tyle duże znaczenie, że był gotów podjąć to ryzyko.


Bóg jest bardzo pewny siebie. Jest to zrozumiałe, ponieważ ma wystarczającą miłość, mądrość, wiedzę, moc i zrozumienie, aby zasługiwać na naszą miłość. Bóg daje człowiekowi wolność i naraża się na ryzyko związane z jego wyborami. Jego gotowość do tego wynika z Jego wielkich cech, zdolności i pewności siebie, którą ma dzięki nim. Bóg jest tak pewny siebie, że może pozwolić sobie na ryzyko stworzenia człowieka z wolną wolą i umieszczenia go w środowisku, w którym może on podejmować prawdziwe decyzje. Nie chciał mieć tylko partnerów, którzy czciliby Go mechanicznie lub pod przymusem — bez uczuć, wyboru, miłości i prawdziwego podziwu. Nie byłby to najlepszy możliwy świat.

Stając się podatnym na zranienie, Bóg stworzył sytuację, w której mógł doświadczyć radości bycia kochanym i rozczarowania bycia odrzuconym, szczęścia bycia posłusznym i smutku bycia nieposłusznym, radości bycia świadomie czczonym i intensywnego smutku bycia świadomie pomijanym. Bóg naprawdę odczuwa te emocje, reagując na to, jak Państwo Go traktują. Jest najlepszym, jaki istnieje we wszechświecie. Kiedy zaniedbują Go Państwo, co jest dla Państwa stratą, On smuci się zarówno z Państwa powodu, jak i ze względu na siebie, nawet jeśli nie mają Państwo wystarczającej świadomości, aby zdać sobie sprawę z popełnionego błędu i tego, co Państwo tracą.


Jego reakcja na Państwa działania nie jest obojętnością wobec szczerych uczuć, tak jakby oglądał „film” o ludzkich zachowaniach miliard razy od wieczności przeszłej do wieczności przyszłej i znudził się nim. Ludzkie wybory i ich konsekwencje nie są wymaganym, z góry ustalonym scenariuszem rozgrywającym się w określonej dramaturgii. Gdyby tak było, Bóg oglądałby to z mniejszym zaangażowaniem emocjonalnym, ponieważ zawsze wiedziałby, co się wydarzy. Jednak Bóg, którego widzimy w Piśmie Świętym i w naszym doświadczeniu, jest bardzo zainteresowany rozgrywającym się dramatem. Jest niezwykle poruszony, gdy apeluje o miłość ludzi. Jest bardzo zainteresowany, emocjonalnie zaangażowany i pragnie, aby Państwo dokonywali właściwych wyborów. Cieszy się, gdy to robicie, i jest rozczarowany, gdy tego nie robicie. Państwa posłuszeństwo jest ostatecznym kryterium oceny ludzkich wyborów i zachowań. Posłuszeństwo ma moc uszczęśliwiania Boga, a nieposłuszeństwo ma moc sprawiania, że Bóg jest nieszczęśliwy.


Aby to zrozumieć, proszę ponownie rozważyć kwestię suwerenności Boga. Suwerenność nie oznacza absolutnej kontroli w tym sensie, że Bóg dominuje nad ludzkimi wyborami. Bóg celowo zrezygnował z pewnej kontroli – mianowicie z kontroli nad Państwa decyzjami. To jest ryzyko – cena, którą był gotów zapłacić, aby mieć znaczące relacje z ważnymi partnerami. Tak właśnie chce Bóg. Suwerenność Boga nie jest hiperdeterminizmem. Często mówimy, że Bóg kontroluje wszystko, ale nie jest to prawdą w sensie absolutnym. Kontroluje to, co chce kontrolować, ale nie chce kontrolować wszystkiego. Bóg postanowił nie kontrolować wszystkiego, aby ludzie, którym dał wolną wolę, mogli żyć w atmosferze, w której dokonuje się prawdziwych wyborów. Ludzie kontrolują niektóre rzeczy – swoje decyzje – za które są odpowiedzialni. Ten najlepszy z możliwych wszechświat, który stworzył Bóg, ma zdolność rozradowania serca Boga, jeśli jesteśmy posłuszni.


Wolna wola człowieka


Zdolność człowieka do rozważania dowodów, posiadania własnego systemu wartości, podejmowania decyzji o oddawaniu czci Bogu lub nie, wyboru posłuszeństwa lub nieposłuszeństwa oraz realizacji własnych decyzji poprzez swobodne zachowanie jest niesamowita i budzi strach. Oczywiste jest, że człowiek jest odpowiedzialny za swoje wybory, co pokazuje boski system nagród i kar. Wybory, których dokonujemy, są prawdziwe. Środowisko, w którym je dokonujemy, jest wolne. Konsekwencje naszych wyborów są ogromne. Jesteśmy odpowiedzialni za nasze wybory, ponieważ są one nasze. Jeśli nie ma wolności wyboru, nie może być odpowiedzialności.


Uczciwość to ścisła spójność — integracja — między tym, co myślimy, mówimy i robimy. Jeśli mówią Państwo innym, co myślą, i są uczciwi, inni mogą rozsądnie zgadywać, jak zareagują Państwo w różnych okolicznościach. Bóg jest uczciwy. Co więcej, powiedział nam, co myśli. Biblia jasno pokazuje, czego On chce, czego oczekuje, co ceni i kocha, a także czego nienawidzi i co sprawia, że jest smutny lub zły. Obserwuje, czy będziemy starali się dostosować nasze zachowanie, aby Mu się podobać, czy też staniemy się własnymi bogami i będziemy żyć niezależnie. Jakże błogosławieni są ci, którzy dokonują właściwych wyborów. Jakże potępieni są ci, którzy tego nie robią.


Bóg nieustannie obserwuje nasze działania i odpowiednio na nie reaguje. Na niektóre z nich odpowiada radością, zachętą i błogosławieństwami. Na inne zachowania reaguje smutkiem i zniechęca nas do dalszego podążania tą drogą – czasami wstrzymując błogosławieństwa. Mistrz tkactwa perskich dywanów może wykorzystać błąd początkującego tkacza, aby stworzyć charakterystyczny, kreatywny i niepowtarzalny dywan. Bóg jest Mistrzem Tkactwa. Jest w stanie reagować na Państwa wybory — niektóre z nich złe — i nadal realizować swój ogólny cel poprzez „tkactwo”, które Państwo tworzą — Państwa wybory. Dając Państwu wolność, Bóg rezygnuje z części kontroli nad tym, co wydarzy się w historii ludzkości. Może osiągnąć swój cel nawet w procesie reagowania na wybory, nad którymi celowo nie sprawuje kontroli.

Czym jest posłuszeństwo?


Dlaczego w poprzednich dwóch sekcjach omówiono zaufanie Boga i wolną wolę człowieka? Każde postrzeganie posłuszeństwa, które nie opiera się na właściwym zrozumieniu tych dwóch myśli, będzie pozbawione głębi. Posłuszeństwo oznacza odłożenie na bok swoich preferencji, aby podporządkować się woli innego. Czasami posłuszeństwo jest łatwe, na przykład gdy Państwa preferencje są podobne do woli innego. Innym razem, gdy Państwa preferencje znacznie różnią się od woli innego, jest to trudne. Dlatego posłuszeństwo jest ostatecznym kryterium oceny Państwa „zdolności do nagrody”. Szanujemy tego, któremu się podporządkowujemy, a posłuszeństwo jest sposobem, w jaki szanujemy Boga. Jeśli uda się Państwu wyrobić ten nawyk, inne kwestie życia ułożą się same.


Wszyscy musimy zdecydować, czy będziemy służyć Bogu, czy sobie. Paradoksem paradoksów jest to, że służąc sobie, nie jesteśmy najlepszą wersją siebie; zarówno Bóg, jak i my tracimy. Dzięki właściwym wyborom – posłuszeństwu – stajemy się najlepszą wersją samych siebie – wysoce skutecznymi chrześcijanami. Kiedy istoty posiadające prawdziwą moc wyboru są posłuszne woli innego – mianowicie Boga, który podjął ryzyko, że możemy nie być posłuszni – jesteśmy w najlepszej formie. Służąc Bogu, zarówno Bóg, jak i my wygrywamy. To sztuka w najczystszej postaci – najpiękniejszy taniec.


Jakie są praktyczne zastosowania takich idei? Wróćmy do przykładu podziału chrześcijan na dwa obozy: duchownych i świeckich. Niektórzy postrzegają duchownych jako osoby oddane i w pełni posłuszne, a świeckich jako mniej oddanych. Błędem jest zakładanie, że płatni, pełnoetatowi pracownicy chrześcijańscy są bardziej oddani lub posłuszni niż nieopłacani wolontariusze. Oczywiście istnieją inne sposoby mierzenia wartości służby danej osoby. Posłuszeństwo jest jednym z takich kryteriów. Lepiej jest być poza „służbą” i postępować zgodnie z wolą Bożą – być posłusznym – niż być w „służbie” i postępować wbrew woli Bożej – być nieposłusznym. W każdym momencie naszego życia powinniśmy być w stanie stwierdzić, że jesteśmy tam, gdzie powinniśmy być, i robimy to, co powinniśmy robić. Nic nie ma większego znaczenia niż to.


Wysoko cenię swoje powołanie jako misjonarza. Przeżyłem osobisty kryzys tożsamości, kiedy wróciliśmy z Korei i przedstawiono nas jako byłych misjonarzy. Chociaż zakładaliśmy kościół dla naszej denominacji, zmagałem się z byciem pastorem i studentem. Ponownie przeżyłem podobny kryzys, kiedy przestałem być duchownym. Wyjechałem do Chin jako nauczyciel języka angielskiego i zostałem studentem języka chińskiego, studiującym chińską kulturę! Dlaczego było to dla mnie trudne? Jaki nieuzasadniony elitaryzm sprawił, że pogardzałem nie byciem duchownym? Byłem w 100% posłuszny w każdej z tych decyzji, a jednak były one dla mnie trudnymi kryzysami tożsamości. Dlaczego? Nawet teraz zmagam się z byciem profesorem szkolącym duchownych, zamiast pełnić posługę duchowną. Oczywiście nie powinienem. Kobiety i mężczyźni pracujący w korporacjach, którzy porzucają swoje stanowiska, aby pozostać w domu z dziećmi na pełny etat, doświadczają tego samego. Czy mogą Państwo nauczyć się być pewni Bożej aprobaty, gdy są Państwo posłuszni, nawet jeśli pozory mogą sprawić, że niektórzy źle zrozumieją lub nie docenią wartości Państwa dobrych decyzji?


Sukces = (talenty + możliwości + osiągnięcia) ? motywacja


Rysunek 15-1. Równanie służące do obliczania sukcesu.


Znamy „nie-duchownych”, którzy są całkowicie oddani, gorliwi, modlą się, są pokorni, szczerzy, rozwijają się i są posłusznymi chrześcijanami. Zasługują na wielki szacunek. Znamy również egoistycznych, dumnych, upartych i nieczułych „duchownych”, którzy cieszą się pewnym prestiżem zawodowym. Częściowo zaliczyłbym siebie do tej grupy. Stopień, w jakim są Państwo posłuszni Bogu, jest stopniem, w jakim odnoszą Państwo sukces. Równanie sukcesu na rysunku 15-1 na poprzedniej stronie zostało w pełni wyjaśnione w rozdziale 7 (Wiedza o tym, kim Państwo są, a kim nie są). Posłuszeństwo jest kluczem do zrozumienia tego równania.


Równanie mierzy stopień, w jakim każdy z nas jest posłuszny. Porównuje to, jak dobrze nam poszło, z tym, jak dobrze mogło nam pójść. Nie ma to nic wspólnego z powołaniem. Ma to wszystko wspólnego z podporządkowaniem naszej woli woli innych.

Stopnie kary i nagrody


Biblia zawiera wiele odniesień do różnych nagród i koron. Wskazuje to, że nie wszyscy w niebie otrzymają taką samą nagrodę. W 1 Liście do Koryntian 3:12-15 Biblia opisuje, co jest godne nagrody (określane jako złoto, srebro i drogocenne kamienie), a co nie jest godne nagrody (drewno, słoma i ściernisko). Nie wiemy dokładnie, w jaki sposób Bóg mierzy jakość, ilość lub wartość nagród. Jednak w pewnym sensie Bóg jest doskonałym behawiorystą, który zachęca Państwa do dobrego postępowania obietnicami nagród. Jego plan działa, gdy są Państwo posłuszni. Nawiasem mówiąc, w niebie wszyscy zostaną Państwo udoskonaleni, więc nie będzie zazdrości o nagrody lub pozycje innych.


Pismo Święte jasno mówi, że jeden grzech lub rodzaj grzechu może być większy od innego w tym wersecie: „Dlatego ten, który mnie Państwu wydał, jest winny większego grzechu” (J 19, 11). I ponownie:


„Sługa, który zna wolę swego pana i nie przygotowuje się ani nie wykonuje tego, czego pan od niego oczekuje, zostanie ukarany wieloma uderzeniami. Ale ten, kto nie wie i robi rzeczy zasługujące na karę, zostanie ukarany niewielką liczbą uderzeń. Od każdego, komu wiele dano, wiele będzie wymagane; a od tego, komu wiele powierzono, jeszcze więcej będzie wymagane” (Łk 12:47, 48).


Oczywiście od tego, komu nie dano wiele, nie będzie się wiele wymagało. Te wersety o sprawiedliwości Bożej wskazują, że w piekle istnieją różne stopnie kary. Bóg jest sprawiedliwy i rozdziela różne stopnie nagrody i różne stopnie grzechu. To mówi nam coś ważnego: nasze zachowanie ma znaczenie. Zostanie sprawiedliwie ukarane.


Oprócz fizycznych niedogodności piekła, wieczne cierpienie psychiczne będzie idealnie proporcjonalne do grzechów popełnionych przez każdą osobę. Ludzka pamięć ma wbudowany mechanizm karania. Kiedy rozważają Państwo swoje zachowanie, może ono na zawsze powodować cierpienie psychiczne dokładnie proporcjonalne do Państwa grzechów: stopień, w jakim wiedzieli Państwo lepiej, rzeczy, które zrobili Państwo, możliwości, które mieli Państwo, aby pokutować i naprawić zło, a tego nie zrobili, okropność tego, co zrobili Państwo w porównaniu z tym, co mogli Państwo zrobić, okropność miejsca, w którym się Państwo znajdują (piekło), w porównaniu z miejscem, do którego mogli Państwo trafić (niebo) . Jeśli mieli Państwo niewiele okazji i niewielką wiedzę, takie okoliczności łagodzące zmniejszyłyby Państwa ciężar. Jeśli Państwa zachowanie nie było tak złe, jak mogło być, to również zmniejszyłoby to Państwa ciężar. Im większe były Państwa możliwości i wiedza o tym, co powinni Państwo byli zrobić, tym większa jest Państwa odpowiedzialność. Im większa lub częstsza była Państwa zła czynność, tym większy byłby Państwa ból psychiczny. Innymi słowy, im mniej zgrzeszyliście, tym mniej czulibyście się potępieni; im więcej zgrzeszyliście, tym bardziej czulibyście się potępieni. Ponieważ każdy będzie cierpiał psychicznie proporcjonalnie do swojej sytuacji, udręka piekła będzie idealnie pasować do każdego jego mieszkańca.

Wasze zachowanie nie decyduje o tym, czy spędzicie wieczność w niebie, czy w piekle. Decyzja ta zależy od tego, czy Bóg wybaczy wam grzechy, a to zależy od waszej wiary w Zbawiciela, wyznania grzechów i pokuty. Zbawienie jest darmowym darem dla tych, którzy wyznają grzechy i okazują skruchę. Dla tych, którzy nie okazują skruchy i trafiają do piekła, poziom cierpienia psychicznego będzie odpowiadał ich zachowaniu. Z drugiej strony, nasze osiągnięcia nie decydują o przyjęciu do nieba. Decyduje o tym nasza wiara w Zbawiciela, skrucha i wyznanie grzechów. Dla tych, którzy trafią do nieba dzięki swojej wierze, nagrody będą proporcjonalne do uczynków.


Oczywiście istnieje ogromna przepaść i wielka różnica w statusie między tymi, którzy ledwo dostaną się do nieba, a tymi, którzy prawie się tam dostaną. Jak na ironię, jest całkiem możliwe, że niektórzy, którzy zachowują się lepiej od nas, trafią do piekła, jeśli nie wyznają swoich grzechów. Niektórzy, których grzechy powinny uniemożliwić im wejście do nieba, będą tam, ponieważ Bóg im przebaczył – a nie dlatego, że zachowywali się dobrze. Wiara jest kryterium, które decyduje o miejscu, w którym ktoś spędzi wieczność. Jednak w obu miejscach (niebie i piekle) będą istniały różne stopnie nagrody i kary w zależności od postępowania. Wiara umieszcza nas w jednym lub drugim z tych dwóch miejsc; postępowanie decyduje o naszej pozycji. Wiara w Boga i wyznanie grzechów dla zbawienia są ważniejsze, ponieważ decydują o naszym wiecznym miejscu zamieszkania. Niemniej jednak postępowanie (posłuszeństwo) jest nadal niezwykle ważne. Nie wiemy, w jakim stopniu, a nawet czy nasze różne nagrody lub żale wpłyną na nasze relacje między sobą, ale stopnie te będą istnieć. Mam nadzieję, że nie czytają Państwo tego, aby zmniejszyć swoją karę w piekle, ale raczej aby zwiększyć swoją nagrodę w niebie. Niemniej jednak, gdybym myślał, że pójdę do piekła, nadal uważałbym na swoje zachowanie (byłbym posłuszny Bogu), choćby po to, aby mieć mniej powodów do żalu przez całą wieczność. Poprzez tę książkę pragnę zachęcić do dobrego postępowania (posłuszeństwa) zarówno po to, abyście byli teraz najlepsi, jak i po to, abyście mogli cieszyć się swoją nagrodą na zawsze.


Podczas naszych lat spędzonych w Azji ludzie często pytali nas o wieczny los swoich przodków, którzy nie znali Jezusa. Biblia mówi, że ci, którzy są zgubieni w grzechu, są na wieki oddzieleni od Boga. Jak odpowiedzieć na szczere pytanie pytającego Azjatę lub Afrykanina? Dyskusja na temat stopni kary pozwala nam pocieszyć pozostałych przy życiu krewnych „zagubionych” prawdą, że sprawiedliwy Bóg nie ukara nikogo w nieodpowiedni sposób. Dotyczy to również tych, którzy mieli mniej możliwości, nie mieli wiedzy i nie popełnili wielu grzechów. Z powodów wyjaśnionych powyżej, wszyscy, którzy są wiecznie zgubieni, będą mieli dokładnie tyle „żalu”, na ile zasługują za swoje zachowanie. Nawet w piekle widać sprawiedliwość Boga.


Wszyscy będą traktowani sprawiedliwie. Niektórzy będą traktowani z łaską. Każda osoba otrzyma co najmniej to, na co zasługuje. Traktowanie będzie proporcjonalne do stopnia, w jakim byli posłuszni (reagowali) na informacje, które posiadali. Ci, którzy pokutowali za swoje grzechy, porzucili je i otrzymali przebaczenie, z pewnością otrzymają znacznie lepsze traktowanie, niż na to zasługują. Niemniej jednak nikt w piekle nie otrzyma gorszego traktowania, niż na to zasługuje. Kiedy Państwa niezbawieni przodkowie „będą posłuszni” informacjom, które posiadali (zrobią to, co nakazywało im sumienie i wiedza o wymaganiach Boga), nie będą cierpieć więcej, niż na to zasługują.

Stopnie posłuszeństwa


Nie wszyscy są posłuszni z taką samą spontanicznością, radością lub dokładnością. Należy wziąć pod uwagę trzy wymiary: tempo, w jakim podporządkowujemy naszą wolę Bogu, stopień radości lub chęci, jaki okazujemy, oraz kompletność, z jaką to robimy. Są to trzy najbardziej oczywiste miary stopnia naszego posłuszeństwa. Każdy, kto chce podnieść swoje chrześcijańskie osiągnięcia do swojego potencjału, powinien zwrócić uwagę na te czynniki. Im szybciej, radośniej i dokładniej jesteśmy posłuszni, tym bardziej podoba się to Bogu – tym lepiej osiągamy nasze najlepsze wyniki.


Istnieje kilka rozpoznawalnych sposobów mierzenia posłuszeństwa. Na jednym biegunie, tuż obok nieposłuszeństwa, znajduje się niechętne, niechętne i niepełne posłuszeństwo. Na drugim biegunie znajduje się natychmiastowe, radosne i całkowite posłuszeństwo. W środkowej części tego kontinuum znajdują się różne stopnie, które możemy rozważać. Moje doświadczenie z opóźnionym posłuszeństwem w Korei pokazuje, że posłuszeństwo – nawet niechętne – jest lepsze niż nieposłuszeństwo. Jezus opowiedział historię o dwóch synach:


„Jak Pan/Pani sądzi? Był pewien człowiek, który miał dwóch synów. Poszedł do pierwszego i powiedział: «Synu, idź dzisiaj do winnicy i pracuj». «Nie pójdę» – odpowiedział, ale później zmienił zdanie i poszedł. Następnie ojciec poszedł do drugiego syna i powiedział to samo. Ten odpowiedział: «Pójdę, panie», ale nie poszedł. Który z nich zrobił to, czego chciał ojciec? Pierwszy” – odpowiedzieli” (Mt 21, 28-31).


W poprzednim rozdziale zwróciliśmy uwagę na moje niewłaściwe podejście do wielebnego Parka w Korei. Moja polityka administracyjna dotycząca rozwoju działalności była słuszna, ale moje kwaśne nastawienie do osoby, która mi się sprzeciwiała, było niewłaściwe; dlatego postąpiłem źle. Bóg nie mógł działać w tej sytuacji z powodu mojego złego nastawienia. Na szczęście później miałem okazję służyć wielebnemu Parkowi i okazać mu szacunek. Jednym ze sposobów, w jaki to zrobiłem, było nieopowiadanie innym o krzywdzących rzeczach, które on nadal robił. Mogłem o nich opowiedzieć, ale tego nie zrobiłem. Dzięki temu, co Pan pokazał mi podczas postu w górskiej chatce, przestałem go osądzać i służyłem mu. Cieszę się, że tak postąpiłem. Żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej. Gdy Pan zajmował się mną na górze, żałuję, że nie zareagowałem szybciej. Zajęło mi kilka dni samotnego poszukiwania Boga, aby rozwiązać tę kwestię, ponieważ początkowo byłem niechętny do posłuszeństwa. Oprócz lekcji, których nauczyłem się o służeniu zamiast osądzaniu, mogę teraz dodać: lepiej jest być posłusznym późno, niż w ogóle nie być posłusznym. Nawet jeśli czas mija, a Państwa posłuszeństwo nie jest tak spontaniczne, jak powinno, nie jest za późno, aby zmienić zdanie, dopóki żyją Państwo. Jeśli wróg zdoła przekonać Państwa, że jest za późno na posłuszeństwo, niepotrzebnie pozostaną Państwo uwięzieni w schematach przeszłego nieposłuszeństwa. Mogą Państwo stracić okazję do służby, a wraz z upływem lat i zmianą sytuacji mogą Państwo nie być w stanie naprawić wszystkich popełnionych błędów. Niemniej jednak, dopóki tchnienie życia jest w nas, możemy wyznać grzechy i postanowić zmienić się od tego momentu. Nadal możemy dobrze zakończyć swoje życie.


Jest jednak jeszcze jeden czynnik. Nawet jeśli natychmiast posłuchamy, narzekanie na to pozbawia nas doświadczenia radości służby. Tak jak Bóg kocha radosnego dawcę, tak samo kocha radosnego „posłusznego”: „Cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie dla chwały Bożej” (1 Kor 10:31); „W każdej sytuacji dziękujcie, bo taka jest wola Boża w Chrystusie Jezusie” (1 Tes 5:18). Posłuszeństwo obejmuje również postawę, jaką mamy w sercu. Jest to trudniejsze do kontrolowania niż samo zewnętrzne zachowanie fizyczne. Bóg nakazuje nam nawet, abyśmy byli radośni. „Radujcie się zawsze” (1 Tes 5:16) . Jeśli nie są Państwo radośni, to są Państwo nieposłuszni! Dlatego też, wykonując jakiekolwiek działanie, nie są Państwo w pełni posłuszni, jeśli po prostu wykonują Państwo właściwe działanie. Muszą Państwo wykonać je z właściwym nastawieniem, z radością. Wyeliminowanie czynnika narzekania sprawia, że są Państwo bardziej otwarci na pełne doświadczenie. Dodanie czynnika radości otwiera Państwu jeszcze większe możliwości, gdy są Państwo posłuszni. Zbliżają się Państwo do bycia wysoce skutecznymi jako najlepsza możliwa wersja siebie.

Natychmiastowe, radosne i całkowite posłuszeństwo


Natychmiastowe, energiczne posłuszeństwo, wykonywane radośnie i całkowicie, tak jak dla Pana, jest poziomem posłuszeństwa, którego wymaga Pismo Święte: „Cokolwiek czynicie, z całego serca wykonujcie to, jak dla Pana, a nie dla ludzi” (Kol 3:23). Spróbujcie pomyśleć o czymś, co jest dla was trudne. Dla niektórych może to oznaczać modlitwę za tych, którzy was wykorzystują. Łatwiej jest modlić się o nich, niż modlić się za nich. Bóg chce, abyśmy szczerze wzywali Jego błogosławieństwo dla nich, prosili Go, aby obdarzył ich błogosławieństwami i z całego serca pragnęli, aby to uczynił. Czy w posłuszeństwie Słowu Bożemu mogą Państwo szczerze modlić się o dobre rzeczy dla tych, którzy Państwa źle zrozumieli, wykorzystali lub zniesławili? Spróbujcie tego lub czegokolwiek innego, co stanowi dla Państwa wyzwanie podczas czytania tego akapitu.


Podczas kilku lat spędzonych w Korei mieliśmy pomoc domową. W Ameryce, gdzie warzywa, zboża i mięso są gotowe do spożycia, może się to wydawać luksusem. Jednak odkryliśmy, że sprawy domowe bez pomocy zajmowały nam zbyt dużo czasu, który mogliśmy poświęcić na pracę. Jedna z naszych pomocnic szczególnie dobrze nam służyła. Nazywaliśmy ją Ajamoni – co po koreańsku oznacza „ciotka”. Ona i Char zawsze ściśle współpracowały w całym domu, ale kiedy mieliśmy gości, Ajamoni była szczególnie pomocna. Po przygotowaniu i podaniu posiłku uważnie obserwowała Char, aby zobaczyć, co powinna zrobić dalej. Wystarczyło spojrzenie, skinienie głową lub cichy gest, aby Char dała jej znak, żeby przyniosła kolejną tacę, napełniła szklankę gościa wodą lub sprawiła, że ktoś poczuje się bardziej komfortowo. Ajamoni, dzięki swojej uważności na pragnienia Char, nauczyła nas znaczenia Psalmu 123:2: „... Jak oczy służebnicy patrzą na rękę swojej pani, tak nasze oczy patrzą na Pana, naszego Boga ...”. Często mieliśmy nadzieję, że będziemy tak samo uważni na pragnienia Pana, jak Ajamoni była na nasze. Kiedy zwracamy taką uwagę na Boga, staje się możliwe odczytanie Jego sygnałów. Niektóre z nich są oczywiste, inne subtelne. Posłuszeństwo jest naszą odpowiedzią na każdy sygnał, który On wysyła, czy to poprzez swoje Słowo, prowadzenie Ducha Świętego, nasze sumienie, czy prośbę autorytetu, który umieścił w naszym życiu. Brak odpowiedzi na którykolwiek z tych sygnałów jest nieposłuszeństwem. Naszym obowiązkiem i przyjemnością jest prawidłowa interpretacja sygnałów i wykonywanie tego, co one mówią. Kiedy robimy to szybko, radośnie i całkowicie, jesteśmy w najlepszej formie.


Proaktywne podążanie za Panem


Administratorzy lubią, gdy podwładni wykonują polecenia. Lubią też, gdy szukają dodatkowych zadań. Każdy szef lubi pracowników, którzy odpowiadają na jego pytania. Ale jeszcze bardziej cenieni są ci proaktywni pracownicy, którzy dobrowolnie dostarczają dodatkowych, nieproszonych, istotnych informacji, o które szef mógłby nie zapytać. Lubimy ludzi, którzy nie tylko wykonują powierzone im zadania, ale także proponują dodatkowe pomysły na usprawnienie działania. Czy możemy stać się proaktywnymi naśladowcami Boga? Czy można dodać coś do tego, czego wymaga Bóg, i uzyskać Jego prawdziwą aprobatę? Czy poświęcenie może być lepsze niż posłuszeństwo?


W przypadku posłuszeństwa Bogu wątpliwe jest, czy możemy zrobić coś lepszego niż posłuszeństwo. Jeśli staramy się poświęcić, zrobić coś ponad posłuszeństwo, mogą mieć zastosowanie słowa Samuela skierowane do Saula: „Posłuszeństwo jest lepsze niż ofiara”. Czy Bóg jest zadowolony, gdy ofiarujemy lub służymy z poświęceniem? Biblia wskazuje, że odpowiedź brzmi „tak”, ponieważ ofiarowanie i służba z poświęceniem są czymś, o co Bóg nas prosi. Niemniej jednak nie powinniśmy szukać ani oczekiwać pochwał od ludzi i nie powinniśmy stać się dumni z tego, co robimy. Wykraczanie poza wymagania i robienie czegoś ponadprogramowego nie powinno stać się powodem do dumy ani uzależnienia od własnych uczynków. Jeśli tak się stanie, wpadniemy w inny rodzaj problemu związanego z dumą.


Ajamoni miała wolne w niedziele. Co by było, gdyby przyszła do naszego domu w niedzielę, aby posprzątać lub ugotować? Czy bylibyśmy z tego zadowoleni? Nie, ponieważ kochaliśmy ją i chcieliśmy dla niej jak najlepiej. Chcieliśmy, aby cieszyła się dniem odpoczynku z rodziną. Woleliśmy, aby tego dnia robiła to, na co miała ochotę. Bóg chce dla nas jak najlepiej i cieszy się, gdy tak się dzieje. Wątpliwe jest, abyśmy w stosunku do Boga starali się robić coś więcej niż tylko być posłuszni. Posłuszeństwo sprawia Mu radość. Wszystko inne wydaje się być skażone motywami innymi niż chęć zadowolenia Go.

Posłuszeństwo jest dla Państwa dobre


Bóg jest kochającym niebiańskim ojcem, który pragnie dla swoich dzieci tego, co najlepsze. Chroni nas, ustanawiając prawa dotyczące rzeczy, które nie są dla nas dobre. Jednak czerpanie korzyści z Jego „planu ochrony” wymaga od nas wyboru. Jeśli nie chcą Państwo Jego ochrony i błogosławieństwa, nie będzie On Państwu ich narzucał — mogą Państwo być nieposłuszni. Dał nam wszystkie przykazania, w tym między innymi Dziesięć Przykazań, dla naszego dobra. Są one stworzone dla naszej korzyści — nie dlatego, że Bóg nie chce, abyście dobrze się bawili, ale dlatego, że pragnie dla was tego, co najlepsze. Chce chronić was przed wami samymi. Każdy zakaz, w którym jest napisane „Nie będziesz...”, można odczytać jako „nie jest dla was dobre, abyście...”.


Przyjrzyjmy się kilku przykazaniom, aby odkryć, w jaki sposób przykazania Boże są dla Państwa dobre. Pierwsze przykazanie dobrze ilustruje tę zasadę. Jak zauważyliśmy powyżej, brzmi ono: „Dobrze jest dla Państwa mieć Mnie jako jedynego Boga”. Bóg jest najlepszym z możliwych dóbr. Wie, bez zarozumiałości, że jest najlepszy. Czyni najlepsze możliwe dobro dla wszystkich swoich przyjaciół. Znając Go, mają oni przewagę – dostęp do mądrości, mocy, pomocy, przewodnictwa, informacji, wglądu, zdrowia i przyjaźni. Najlepszym, co Bóg może dać każdemu, jest On sam! Poznać Go to poznać to, co najlepsze. Mieć Go to mieć to, co najlepsze. Ci, którzy postanowili podobać się Bogu i cieszyć się Nim na zawsze, są skazani na najlepsze z możliwych wyobrażalnych żyć – tu i teraz oraz na wieczność. Dlatego kochający, łaskawy i dobry Bóg oddaje się Państwu i mówi: „Dobrze jest dla Państwa mieć Mnie jako jedynego Boga”. Poszukiwanie zmysłowych lub innych przyjemności, bogactwa materialnego, sławy lub reputacji nigdy nie zaspokoi ludzkiego serca tak, jak poznanie Boga i relacja z Nim. Czy widzą Państwo, jak to przykazanie jest dla Państwa korzystne?


Oto kolejny przykład. Weźmy przykazanie: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić”. Nie zakładajcie, że Bóg chce, abyśmy byli bierni i pozbawieni rzeczy, które sprawiają nam przyjemność w tym dniu. Jeśli przyjmiemy głębsze znaczenie oddzielenia szabatu od innych dni, możemy pozwolić sobie na sformułowanie tego w inny sposób: „Dobrze jest cieszyć się dniem Pańskim i oddzielać go od innych dni”.


Bóg zna naszą budowę fizjologiczną, ponieważ to On nas stworzył. Jest Stwórcą i wie, jak funkcjonuje nasz organizm. Wie, że nasze ciała potrzebują okresowego odpoczynku. Zna naszą budowę psychiczną i rozumie, że nasze umysły również potrzebują odpoczynku od presji codziennych obowiązków. Zna naszą budowę duchową i wie, że potrzebujemy poświęcić trochę czasu na pielęgnowanie naszej duchowości. Błogosławi nas cotygodniowym spotkaniem z Nim samym, czasem nauczania, uwielbienia, odpoczynku, rekreacji, wspólnoty i modlitwy. To jest dla Państwa dobre. Jeśli Państwa praca wymaga pracy w niedzielę, proszę wybrać inny dzień na odpoczynek. Po latach nadużywania swojego ciała ryzykują Państwo zachorowanie. Możemy zachorować, gdy żyjemy poniżej naszych możliwości, naruszamy Boże postanowienia dotyczące naszego zdrowia, nadużywamy naszych ciał i ponosimy fizyczne konsekwencje. Bóg chce nas tego oszczędzić. Sześć dni wystarczy, aby wykonać pracę, którą Bóg dla nas przeznaczył. Robienie czegoś więcej oznacza robienie czegoś, czego Bóg nie zamierzył. Odpoczywajcie i cieszcie się Jezusem. Bóg chce dla was tego, co dobre. Zaprzeczanie temu oznacza niezrozumienie charakteru Boga i nieuznanie radości, jaką czerpie On z troski o nas.

Czy osoba, która pracuje dla Boga siedem dni w tygodniu, podoba się Bogu? Nie zgodnie ze Słowem Bożym. Wkraczamy na niebezpieczne terytorium, kiedy myślimy, że możemy zrobić więcej niż tylko być posłusznymi i że Bóg będzie z tego zadowolony. Bóg jest zadowolony, kiedy robimy to, co On nam każe. Jest mniej zadowolony, gdy bierzemy naszą „służbę” dla Niego pod własną kontrolę, próbując robić to na naszych warunkach, a nie Jego. Istnieją trzy potencjalne niebezpieczeństwa, jeśli wykraczamy poza to, co Bóg każe nam robić: samowola, duma i uzależnienie od uczynków. Samowola może prowadzić nas do robienia rzeczy, które wydają się dobre. Jednak nigdy nie będą one najlepsze, jeśli to my zasiądziemy za kierownicą, a Boga zepchniemy na miejsce pasażera. Duma z samych siebie jest bardziej prawdopodobna, jeśli oczekują Państwo, że mogą zasłużyć na łaskę Boga, robiąc coś więcej. Jest to bardzo podobne do polegania na swoich uczynkach. Jeśli polegają Państwo na uczynkach, nie polegają Państwo na Bogu i źle rozumieją łaskę. W rezultacie odwracają Państwo uwagę od tego, co sprawia Mu radość, i skupiają się na tym, co podnosi Państwa ego. Chwalenie się tym, co robią Państwo dla Boga, jest czymś głęboko niewłaściwym. Bardzo skuteczni chrześcijanie nadal są tylko posłusznymi sługami.


Bóg chce dla Państwa dobra i zawarł to w swoim podręczniku życia – Biblii. Bardziej cieszy Go, gdy postępują Państwo zgodnie z tym, co napisał w podręczniku, niż gdy próbują Państwo „poświęcać się” i robić więcej. Chce, aby Państwo byli zdrowi, wypoczęci, szczęśliwi z Nim, zadowoleni z Jego rozsądnych wymagań i gotowi do przestrzegania tego wzorca przez całe życie. Żyjąc w nadmiarze, przesadzając, niepotrzebnie poświęcając się i ascetycznie, zbliżamy się do niebezpiecznej krawędzi. Musimy unikać kompleksu męczennika (co różni się od bycia męczennikiem) i zakładania, że wiemy lepiej niż On. Posłuszeństwo jest lepsze niż próby ofiarowania Bogu czegoś więcej – poświęcenia. Jesteśmy na tyle mądrzy, aby aktywnie podążać za ludźmi i mogą oni być lepiej obsługiwani, gdy ulepszymy ich instrukcje — mówiąc lub robiąc więcej — ale nie możemy ulepszyć instrukcji Boga.


Gdyby Bóg egoistycznie wymagał od nas przestrzegania przykazań tylko dla Niego, to egocentryczny czynnik psychologiczny mógłby skłonić nas do poszukiwania tego, czego pragniemy, i odmawiania Mu tego, czego On pragnie. Jednak w tej kwestii wielbienie Go jest dla nas dobre. Robienie tego, czego On chce, jest również najlepsze dla nas. Kiedy tylko mogę, lubię jeździć na nartach z naszymi synami. Co by było, gdybym zdecydował się nie jeździć na nartach, ponieważ ośrodek narciarski czerpie zyski z mojej jazdy? Niech czerpią zyski; jeżdżę na nartach, ponieważ lubię wiatr we włosach, dreszczyk emocji związany z wyzwaniem, emocje związane z wyścigiem, zwycięstwo nad stokiem i ból mięśni po wysiłku fizycznym. Jazda na nartach jest fajna! Jeżdżę na nartach dla siebie.


Cieszę się, że Bóg jest uwielbiony, kiedy przestrzegam Jego Słowa. Niemniej jednak, nawet gdybym chciał być całkowicie samolubny, wierzę, że posłuszeństwo Jego Słowu, Jego Duchowi, mojemu sumieniu i mojemu przełożonemu jest dla mnie całkowicie korzystne. Jego Słowo chroni mnie przed strasznymi stratami. Wprowadza mnie w bezpieczne, spełnione i całkowicie satysfakcjonujące życie. Boże instrukcje są jednym ze sposobów, w jaki On nas chroni i błogosławi oraz okazuje nam swoją wielką miłość. Jest to jeden z powodów, dla których posłuszeństwo jest ostatecznym kryterium oceny ludzi. Posłuszeństwo ma moc przynoszenia mi korzyści, a nieposłuszeństwo naraża mnie na krzywdę.

Pozycja a zachowanie


Ponieważ jesteśmy zbawieni przez wiarę, Państwa pozycja w Chrystusie (i niebie) jest bezpieczna. To jest dobra wiadomość. Oto zła wiadomość: ponieważ jesteśmy zbawieni przez wiarę, stajemy się nieostrożni w naszym zachowaniu (posłuszeństwie). Księga Jakuba mówi o wierze i uczynkach. Wyciąga z tego trzeźwy wniosek, że jeśli wiara jest prawdziwa, to nasze uczynki to pokazują. Te dwie kwestie (wiara i uczynki) można również określić jako „wiara” kontra „zachowanie” lub „pozycja w Chrystusie” kontra „posłuszeństwo Jego woli”. Państwa wiara w Jezusa zabezpiecza Państwa pozycję, ale zbyt często nie traktują Państwo poważnie swojej odpowiedzialności za posłuszeństwo i zachowanie zgodne z Pismem Świętym.


W tej dyskusji głównym przedmiotem zainteresowania nie jest to, dokąd zmierzają Państwo. Dla celów dyskusji załóżmy, że dzięki wierze idą Państwo do nieba. Poza tym przedmiotem zainteresowania jest to, kim lub czym Państwo są. Niebo jest miejscem; udajmy się tam. Poza tym, nawet gdy już będziemy w drodze do nieba, ważniejsze jest, abyśmy byli kimś, kto podoba się Bogu – kto jest posłuszny we wszystkim, co myśli, robi i mówi. Właściwa wiara zaprowadzi Państwa tam. Właściwe zachowanie zapewni Państwu nagrodę. Bez dobrego zachowania mogą Państwo dostać się do nieba (ponieważ otrzymali Państwo przebaczenie), ale bez właściwego zachowania – posłuszeństwa – nigdy nie będą Państwo najlepsi ani tutaj, ani tam.


Aby pomóc nam ocenić, czy zachowujemy się (jesteśmy posłuszni) prawidłowo, proszę dokonać krótkiej analizy. Mogą Państwo zastąpić te pytania własnymi, odnoszącymi się do spraw, z którymi obecnie się Państwo zmagają. Co powstrzymuje Państwa przed byciem pokornym, łaskawym, modlącym się, gorliwym wojownikiem modlitwy? Co powstrzymuje Państwa przed byciem wsparciem, zachętą oraz silnym i mądrym świadkiem prawdy o Bogu w Państwa domu, kościele, sąsiedztwie i środowisku pracy? Czy są Państwo radośni? Czy mają Państwo pożądania? Czy są Państwo źli? Czy Państwa postawa jest właściwa? Czy pościcie? Czy modlicie się? Czy regularnie czytacie Biblię? Czy kontrolujecie swoje nawyki żywieniowe? Czy ćwiczycie? Czy uczycie się na podstawie codziennych doświadczeń, czy też narzekacie na nie? Czy kochacie Boga z pasją i szukacie Go całym sercem, umysłem i siłą? Czy kochacie rzeczy materialne i ich poszukujecie, czy też kochacie królestwo Boże i Jego sprawiedliwość i tego właśnie szukacie? Czy jest Pan zazdrosny? Czy jest Pan łaskawy dla członków swojej rodziny? Czy jest Pan samolubny? Czy jest Pan szczery? Czy angażuje się Pan w jakieś działania mające na celu pozyskanie zgubionych dusz na świecie? Czy dostosowuje Pan swoje prezentacje dobrej nowiny, aby miały sens dla ludzi w miejscu, w którym się Pan znajduje? Czy jest Pan wrażliwy na innych wokół siebie? Krótko mówiąc, czy Pańskie zachowanie jest zgodne z Biblią? Oczywiście lista ta mogłaby być dłuższa, ale jeszcze ważniejsze od tych pytań są te, które omówi Pan z Duchem Świętym.


W każdej z tych kwestii albo zachowujemy się w sposób pobożny, co podoba się Bogu i nam, albo nie zachowujemy się w sposób pobożny, co nie podoba się ani Bogu, ani nam. Bóg bardzo dba o to, co robimy. Dzięki naszemu posłuszeństwu otrzymujemy również korzyści w postaci ochrony dla nas samych. Czy ktoś jeszcze czerpie korzyści z naszego posłuszeństwa?

Dlaczego ostatecznym kryterium jest posłuszeństwo, a nie wiara?


Nawyk, o którym dyskutujemy, to posłuszeństwo. Przy określaniu, kto dostanie się do nieba, stosuje się inne kryterium: czy dana osoba, w wierze zbawczej, zwróciła się całkowicie ku Jezusowi Chrystusowi jako Temu, dzięki któremu uzyskujemy przyjęcie do rodziny Bożej? Wszyscy, którzy to uczynili, należą do rodziny Bożej i dostaną się do nieba; wiara zbawcza jest kryterium wejścia do niej. Dlaczego więc ostatecznym kryterium, o którym tutaj mowa, jest posłuszeństwo, a nie wiara? Dlaczego zamieściliśmy tę długą dyskusję na temat posłuszeństwa, zachowania i uczynków, skoro nie są one kryteriami decydującymi o tym, kto należy do rodziny Bożej? Ponieważ posłuszeństwo pozwala Państwu stać się najlepszą wersją siebie. Posłuszeństwo pozwala Państwu spełnić Boże marzenie dotyczące Państwa.


Ta książka nie ma charakteru ewangelizacyjnego. Moim zamiarem nie jest wyjaśnienie, dlaczego jestem chrześcijaninem, ani podanie Państwu powodów, dla których powinni Państwo nim zostać. Nie jest moim celem przekonanie Państwa do dołączenia do radosnego tłumu przed chwalebnym tronem Boga w niebie. Z całego serca mam nadzieję, że znajdą się Państwo w tym tłumie. Jednak w całej tej książce nie kładę nacisku na przekonanie Państwa, że niebo jest lepszym miejscem do spędzenia wieczności i że przebywając tam, przynoszą Państwo Bogu więcej radości.


Moim celem jest pomóc Państwu stać się tym, kim Bóg marzy, abyście byli. Cel ten wykracza poza zwykłe przekonanie Państwa do dołączenia do mnie w wielkim, wiecznym tańcu w sali balowej Boga. Chcę, abyście otrzymali obfite wejście do nieba, mieli owoce, które złożycie u stóp Mistrza, i nie żałowali tego, jak spędziliście swoje ziemskie życie. Mam nadzieję, że radość i oczekiwanie na ten dzień będą miały wpływ na wszystko, co Państwo mówią i robią. Chcę, aby Państwo żyli każdym dniem swojego życia z wielką nadzieją na wejście do nieba. Wtedy nie tylko bezpiecznie tam dotrą, ale wielu innych pójdzie z Państwem. Będą mieli Państwo większy wpływ i większą skuteczność, ponieważ żyli Państwo najlepiej, jak potrafili. Zarówno Państwo, jak i Państwa przyjaciele wygrają.


Nie jest ważne, aby zapamiętać jakąś formułę przedstawiania Chrystusa innym. O wiele ważniejsze jest wywarcie na innych wrażenia tym, co widzą w Państwa nawykach, aby chcieli być tacy jak Państwo i pójść tam, gdzie Państwo idą. Innymi słowy, nauczmy się nie przejmować tak bardzo tym, co mówimy, ale tym, co mówi nasze życie.


Chcemy obfitego wejścia do nieba, ale jest coś więcej. Nawyk posłuszeństwa płynącego z serca jest uwzględniony, ponieważ Państwa posłuszeństwo (zachowanie) może decydować o tym, czy inni osiągną niebo. Gdyby chodziło tylko o Państwa własne wejście do nieba, rozmawialibyśmy o wierze. Jednak aby wielu innych pragnęło dostać się do nieba i chwalić Boga na wieki, musimy poruszyć kwestię chrześcijańskiego zachowania (posłuszeństwa). Państwa posłuszeństwo ma ogromny wpływ na reputację chrześcijan i chrześcijańskiego Boga na całej ziemi. To kolejny powód, dla którego warto wyrobić sobie nawyk posłuszeństwa płynącego z serca. Inni traktują Państwa życie jako czynnik decydujący o tym, czy będą szukać Boga, którego widzą w Państwa życiu. Pańskie posłuszeństwo ma moc przynoszenia ogromnych korzyści innym; Pańskie nieposłuszeństwo ma moc odmawiania innym tych korzyści.


Bóg podjął ryzyko, że mogą Państwo Go nie wybrać, kiedy dał Państwu wolną wolę. Następnie dodał kolejne ryzyko – że mogą Państwo nie być Mu posłuszni, a zatem nie będą mieli wpływu na innych, aby spędzili wieczność z Nim. Trudno jest pojąć, że Bóg podjął ryzyko, że mogą Państwo Go nie szukać. Jeszcze bardziej niesamowite, przekraczające ludzkie pojmowanie, jest jednak rozważanie, że nasze decyzje o posłuszeństwie (nasze miłe i życzliwe zachowanie) mają tak potencjalnie dobry wpływ na innych. Dlatego posłuszeństwo jest ostatecznym kryterium naszej nagrody. Chociaż nikt z nas nie ma mocy, by zbawić świat, każdy z nas ma moc, by żyć skutecznym, wpływowym życiem, dając z siebie wszystko. Wybór Boga zapewni Państwu wejście do nieba; posłuszeństwo Mu zapewni wejście innym.