NAWYK DRUGI: Rozpoznawajcie Możliwości Uczenia się
Nawyki wysoce skutecznych chrześcijan
„... we wszystkim Bóg działa dla dobra ...” Rzymian 8:28
W tym rozdziale przeczytają Państwo o tym, jak Bóg „wychowuje” nas. Wszyscy rodzice lubią być dumni ze swoich dzieci, które urodzili i starannie wychowali. Nasz Ojciec Niebieski nie jest wyjątkiem.
Podobnie jak w przypadku ziemskich rodzin, szatan lubi dzielić i podbijać. Sprawiając, że myślimy, iż doświadczamy wyjątkowych i nadzwyczajnych trudności, ma nadzieję nas osłabić. Bóg ma dobry cel w swoim programie szkoleniowym. Świadomość tego zachęca nas do podjęcia decyzji, aby uczyć się wszystkiego, co możemy, poprzez każde doświadczenie. Bez względu na to, jak trudne jest to doświadczenie, możemy iść dalej jako osoby lepsze i bogatsze. Musimy wzmocnić tę determinację, bo inaczej szatan ją Państwu odbierze. Świadomość, że inni borykali się z podobnymi problemami i że czekają na Państwa wzbogacające życie lekcje, dodaje Państwu sił. Analizując doświadczenia podobne do Państwa, mogą Państwo dostrzec ważne wzorce i sposób, w jaki Bóg wykorzystuje je do Państwa rozwoju.
W tym rozdziale przedstawimy kilka dodatkowych rodzajów doświadczeń edukacyjnych. Niektóre z nich są moimi własnymi, inne wyniosłem z obserwacji i lektury. Rozdział ten nie ma na celu przedstawienia wyczerpującej listy wszystkich rodzajów doświadczeń, ale raczej wystarczająco dużą próbkę, abyście mogli zdać sobie sprawę z wielu sposobów, w jakie Bóg może nas uczyć. Przegląd tych doświadczeń pomoże Państwu być bardziej analitycznymi i owocnymi w ocenie własnych doświadczeń. Każde doświadczenie podlega innej części lupy Pisma Świętego. W rzeczywistości to właśnie Pismo Święte dostarcza standardu, według którego nasze doświadczenia powinny być interpretowane i oceniane.
Poczucie przeznaczenia
Jesteście bardzo ważni dla Boga. On naprawdę ma specjalny plan dla waszego życia. Świadomość waszego przeznaczenia wynika z doświadczeń, które prowadzą was do przekonania, że Bóg angażuje się w wasze życie w osobisty i szczególny sposób. Znaczące czyny i osoby, doświadczenia opatrznościowe lub wyjątkowy zbieg okoliczności mogą wskazywać na przyszłe lub szczególne znaczenie życia. Kiedy analizuje się je z perspektywy czasu, wzmacniają one przekonanie o naszym przeznaczeniu. Imię i jego znaczenie, proroctwo, dziedzictwo rodzinne, modlitwa rodziców, znaczący kontakt, poczucie przeznaczenia dziecka przez rodziców, cud związany z narodzinami, mentor lub szczególna ochrona życia – wszystko to może przyczynić się do poczucia szczególnego celu Boga w Państwa życiu. Moje wyzdrowienie z choroby oraz uwagi dziadków, którzy dostrzegali coś duchowego w moim młodym życiu, dały mi poczucie przeznaczenia już od najmłodszych lat.
W rozdziale 1 przeczytali Państwo o moich doświadczeniach z gorączką reumatyczną. Podczas tej choroby i powrotu do zdrowia modlitwa o to, bym został dobrym misjonarzem w wieku sześciu lat, oraz wycieczka, o którą modliłem się w dniu moich siódmych urodzin, nie tylko przyczyniły się do mojej silnej dziecięcej wiary w moc modlitwy, ale także dały mi poczucie przeznaczenia. Powtarzające się zapewnienia obu babć w całym okresie mojego dzieciństwa jeszcze bardziej wzmocniły tę wiarę. Zacząłem szukać tego, co Bóg dla mnie przygotował. Nie pamiętam czasu, kiedy nie wierzyłem, że czeka mnie coś wyjątkowego.
Spotkania ze śmiercią również mogą potwierdzić nasze poczucie przeznaczenia. Za każdym razem, gdy Dawid uciekał przed gniewną włócznią Saula, jego poczucie przeznaczenia mogło być „wyraźnie” potwierdzane (1 Samuela 19:10). Dwa razy w dorosłym życiu mogłem umrzeć. Kiedy byłem młodym mężczyzną, pływałem samotnie w jeziorze Heritage w pobliżu Gettysburga w Pensylwanii. Nie powinienem był pływać samotnie w tak głębokim i szerokim jeziorze, ale jeszcze bardziej nierozsądne było próbowanie przepłynięcia go. Kiedy zmęczyłem się i porzuciłem nadzieję na przepłynięcie jeziora, zawróciłem, aby wrócić na brzeg, i przez następne 20 minut walczyłem o życie. Myślałem, że jestem blisko bram nieba, chociaż skupiałem wszystkie siły na kolejnym łapaniu oddechu i wykonywaniu kolejnych ruchów zmęczonymi rękami i nogami. W końcu dotarłem do bardzo mile widzianego błota i skał. Kiedy leżałem na brzegu, łapiąc oddech i wymiotując, życie nabrało nowego znaczenia. Zdałem sobie sprawę, że Bóg oszczędził mnie, abym mógł kontynuować swoją ziemską podróż w jakimś Jego celu.
Moja druga sytuacja zagrażająca życiu miała miejsce w Taejon w Korei. Podczas zabijania termitów miałem kontakt z śmiertelną trucizną i poważnie zachorowałem – jedna kropla tej substancji może zabić krowę! Lekarz powiedział nawet Char, że jego zdaniem umieram. Cudem przeżyłem godziny wymiotów i leczenia przeciwtrucińskiego. Kiedy uświadomiłem sobie powagę sytuacji, w której znalazłem się o krok od śmierci, zrozumiałem, że Bóg ma dalszy plan dla mojego życia. Paweł mógł mieć podobne odczucie za każdym razem, gdy uniknął śmierci, choć jego ucieczki były znacznie szlachetniejsze niż moje.
Latem 2000 roku w północno-wschodnich Indiach grupa około 110 pastorów, ich żon i studentów kolegium biblijnego zebrała się z pięciu stanów Indii oraz sąsiednich Bhutanu, Bangladeszu i Nepalu na szkolenie dla liderów. Rozmawiając z Państwem o poczuciu przeznaczenia i ochronie życia, zapytałem, ilu z Państwa doświadczyło bliskiego spotkania ze śmiercią – 22 osoby! Z radością zachęcałem ich do ponownej interpretacji znaczenia ich doświadczeń w świetle wiecznego celu. Bóg pozwala nam przeżyć takie doświadczenia, aby nauczyć nas, że ma plan dla naszego życia. Już sama świadomość tego daje nam odwagę i nadzieję. Bóg ma w swojej armii wyjątkowych ludzi i sygnalizuje nam, że ma boski plan poprzez wyjątkowe doświadczenia – czasami bliskie spotkania ze śmiercią.
Państwa zainteresowanie tą książką wskazuje, że chcą Państwo odkryć nawyki, które prowadzą do spełnienia Państwa przeznaczenia i potencjału. Zakładając, że to pragnienie zostało w Państwa sercach zasiane przez Boga, mogą Państwo również zrozumieć swoje boskie przeznaczenie. W Biblii można znaleźć postacie, których doświadczenia i ich interpretacje dają wskazówki do interpretacji własnego życia. Matka i ojciec Samsona z pewnością opowiadali mu o nadprzyrodzonej wizycie anioła, która poprzedziła jego narodziny (Sędziowie 13:3ff). Rodzice Samuela musieli opowiadać mu o zobowiązaniu Anny przed jego poczęciem, że jeśli urodzi syna, odda go na służbę Bogu (I Samuela 1:11ff). Czy Samson i Samuel nie mieli jasnego poczucia przeznaczenia w wyniku objawień związanych z narodzinami i tego, że Bóg oddzielił ich od rodzeństwa w określonym celu? Czy uważają Państwo, że poczucie przeznaczenia dało im siłę? Miejcie wizję i pokornie starajcie się ją realizować.
Bóg jest wszechwładny. On tworzy nas w łonie naszej matki (Psalm 139:13-16) i sprawia, że każdy z nas rodzi się w miejscu i czasie, które On wybiera (Dz 17:26). Jeśli w to wierzymy, wierzymy również, że umiejętności, które On dał każdemu z nas, w wybranym przez Niego kontekście kulturowym i historycznym, są również znaczące. Czego możemy się z tego nauczyć? Lokalne, regionalne, krajowe i międzynarodowe okoliczności, w których przyszliśmy na świat, zostały stworzone przez Niego. Co by się stało, gdybyśmy nawykowo oceniali to, czego nauczyliśmy się dzięki tym okolicznościom, które Bóg kontrolował dla naszego wyjątkowego rozwoju? Są Państwo w trakcie procesu uczenia się nie mniejszego niż Daniel. Daniel był mężem stanu, a nie pełnoetatowym duchownym. Być może nie urodzili się Państwo jako Hebrajczycy i nie zostali wywiezieni do Babilonu jako deportowani, aby zostać wyszkolonymi do służby na obcym dworze, ale mają Państwo swoją własną historię. Bóg ma dla Państwa marzenie i wyjątkowe plany, aby je zrealizować. Czy mogą Państwo sobie wyobrazić Mistrza Rzemieślnika uśmiechającego się, gdy porusza się po swoim „warsztacie”, pochylając się nad swoimi dziełami sztuki, ostrożnie i z miłością używając swoich „narzędzi” w postaci jezior, termitów i „zbiegów okoliczności”, aby wydobyć najlepsze kolory i najjaśniejszy blask ze swoich drogocennych dzieł — Państwo są jednym z tych drogocennych dzieł!
Ostatecznie dzisiejsze doświadczenia łączą się z innymi doświadczeniami życiowymi, tak że wszystkie one do siebie pasują. Ta długotrwała konwergencja zgromadzonych lekcji w połączeniu z poczuciem przeznaczenia przygotowuje dojrzałego wierzącego do skutecznej służby w późniejszym życiu. Państwa poczucie przeznaczenia łączy wszystkie inne doświadczenia edukacyjne, nadając im wspólny motyw przewodni i nadrzędny temat zgodny z wyjątkowym planem Boga dla Państwa. Zbyt wielu młodszych pracowników chrześcijańskich nie zdaje sobie z tego sprawy i nigdy nie osiąga tego bardziej owocnego etapu. Nie poddawajcie się. Będzie lepiej – znacznie lepiej.
Ludzie, którzy mieli na Państwa wpływ
Kolejnym narzędziem, którego używa Bóg, są wpływy, które umieścił w naszych rodzinach. Członkowie rodziny są ważni dla rozwoju osobistego, ponieważ, jak wskazuje C.S. Lewis w książce „Cztery miłości”, nie wybieramy ich; musimy nauczyć się ich kochać. W naszych domach są ważne osobowości, sytuacje i perspektywy, które odgrywają rolę w zwiększaniu naszego wpływu jako chrześcijan. Jan Chrzciciel był pod wpływem swoich pobożnych rodziców i esseńczyków (którzy byli w tamtych czasach separatystami świętości). Ich łączny wpływ na dzieło jego życia jest dobrym przykładem tego, jak wczesne wpływy kształtują chrześcijańskiego pracownika.
Czego uczy się Pan/Pani z obecnego kontekstu społecznego? Od sąsiada? Współlokatora? Kolegi z klasy? Kolegi z pracy? Czy uważa Pan/Pani, że ludzie wokół Pana/Pani są tam po prostu przez przypadek? A co, jeśli Bóg umieścił tych ludzi w Pana/Pani życiu, aby Pana/Pani czegoś nauczyć? Jeśli tak, to czy nie tracimy części naszego szkolenia, jeśli opieramy się lekcjom, których moglibyśmy się nauczyć poprzez te relacje? Małżonkowie są zazwyczaj najważniejszymi osobami w naszym życiu, ale inni członkowie rodziny również odgrywają znaczącą rolę.
Moja babcia odwiedzała nas każdego lata i zawsze przeprowadzała gruntowne sprzątanie domu. Dlatego była przy mnie, kiedy miałem gorączkę reumatyczną i podczas okresu rekonwalescencji. Bóg wykorzystał jej zachętę, miłość do misji i modlitwę, aby ukształtować moje życie. Musiałem również nauczyć się pokory, samokontroli, cierpliwości i nieodpowiadania na agresję w relacjach z innymi członkami rodziny. Każda z tych rzeczy była częścią mojego życia, a Bóg wykorzystał je, aby na mnie oddziaływać. A co, jeśli każdy sympatyczny i nieprzyjemny członek Państwa rodziny został umieszczony tam przez Boga, aby być narzędziem Państwa rozwoju? Czy poddajemy się temu procesowi, czy też się mu opieramy? Kiedy zobowiązujemy się uczyć się z każdej relacji, życie staje się ciągłym polem do ćwiczeń. Każda relacja i rozmowa staje się areną do rozwijania owoców Ducha.
A co z sytuacjami przemocy? Jak zareaguje dziecko lub wnuk przemocowych krewnych? Czy można się czegoś nauczyć z doświadczenia ucieczki lub unikania przemocy? To trudne pytania, ale nasze poczucie suwerenności Boga zmusza nas do wyciągnięcia z nich pewnych wniosków. Jako nastolatek doceniałem wsparcie, jakie otrzymałem od mojego trenera tenisa w liceum. Jednak bycie ofiarą jego niewłaściwych zalotów seksualnych dostarczyło mi kilku wyjątkowych lekcji. Jedną z nich było to, że chociaż nauczyłem się od niego gry w tenisa, miałem prawo odrzucić jego orientację seksualną. Kolejna lekcja zajęła mi lata, ale w końcu odkryłem coś bardzo ważnego – że nie byłem winny grzechu seksualnego tylko dlatego, że byłem ofiarą. Po trzecie, nauczyłem się, że muszę wzmacniać moich synów i innych młodych ludzi, aby byli wystarczająco silni duchowo, aby oprzeć się niepożądanym zalotom.
Możemy wybierać, czego i od kogo się uczymy. Czasami uczymy się, co robić, dzięki dobrym przykładom w naszym życiu. Czasami uczymy się, czego nie należy robić, na złych przykładach. Na świecie działa zło i musimy modlić się z całą siłą przeciwko niemu. Nie możemy winić Boga za zło, czy to w naszych bliskich, czy w innych ludziach. Ludzie dokonują wyborów, a niektóre z nich są złe. Proście Boga, aby działał przeciwko złu, którego On również nienawidzi. W takich przypadkach nie musimy bezwarunkowo podporządkowywać się złym osobom, ale podporządkowywać się Bogu. Starajcie się odnaleźć Jego cel w tych okolicznościach i wyciągnąć z nich wnioski.
Umiejętności
Bóg daje nam umiejętności potrzebne do wykonywania zadania, do którego nas powołuje. Jestem wdzięczny wspaniałym nauczycielom języków, którzy poświęcali swój czas poza lekcjami i wykraczali poza zakres swoich obowiązków, aby doskonalić moje umiejętności językowe. Dzięki znajomości lokalnego języka mieliśmy wiele okazji do służby w Korei i Chinach. Wieczny i ponadczasowy Bóg stworzył nas w łonie naszej matki, obdarzając nas pewnymi wrodzonymi umiejętnościami. Następnie powołuje nas do pracy tam, gdzie te umiejętności są potrzebne. Nasze wrodzone umiejętności są zatem wskazówką co do Bożego celu dla naszego życia. A co z Państwa podstawowymi umiejętnościami? Niektóre z nich są wrodzone, a inne nabyte. Część tego, kim są Państwo jako osoba, wynika z wartości, których nauczyli się Państwo, rozwijając te umiejętności.
Czego nauczyli się Państwo w podstawowej fazie swojego życia, co Bóg mógł wykorzystać w późniejszym okresie? Bóg działał w życiu Pawła, gdy uczył się on Starego Testamentu u stóp jednego z najlepszych nauczycieli swoich czasów. Przygotowanie to miało miejsce, zanim Paweł stał się posłusznym wierzącym, i ilustruje, jak Bóg mógł działać w Państwa przeszłości, aby rozwinąć Państwa zdolności, zanim Go poznali. Posiadane przez Państwa umiejętności mogą wskazywać na to, czego Bóg od Państwa oczekuje, czy to w rządzie, biznesie, kościele, przemyśle, czy nauczaniu.
Próby uczciwości
Każdy z nas ma czasami doświadczenia, w których jesteśmy poddawani próbie moralnej, o której nikt inny nie wie. Są sytuacje, w których moglibyśmy być nieuczciwi lub popełnić błąd, a nikt by o tym nie wiedział. Bóg celowo daje nam tego rodzaju doświadczenia, abyśmy wzrastali w uczciwości i upewniali się, że nasze wartości i działania są ze sobą zintegrowane.
Kiedyś przypadkowo umówiłem się na dwa spotkania w tym samym czasie. Jedno spotkanie było z kobietą, która chciała się ze mną spotkać, aby dowiedzieć się więcej o święceniach w organizacji kościelnej. Drugie spotkanie było z konsultantem, któremu chciałem zadać kilka ważnych dla mnie pytań. Pierwsze spotkanie przyjąłem, a drugie sam zainicjowałem. Musiałem zdecydować, które spotkanie odwołać. Nie mogąc dodzwonić się do tej pani, zostawiłem wiadomość na jej automatycznej sekretarce. Zostawiłem również paczkę materiałów informacyjnych z notatką wyjaśniającą proces święceń kapłańskich przy drzwiach mojego biura i wyszedłem, aby dotrzymać terminu spotkania, które preferowałem. Kiedy wróciłem do biura, pani zabrała paczkę. Poczułem ulgę. Później rozmawiałem z Panią przez telefon i podałem jej kilka dodatkowych szczegółów, których nie zawarłem w notatce pozostawionej wraz z paczką. Poczułem jeszcze większą ulgę. Wypełniłem swój obowiązek wobec Pani. Jednak ponieważ samolubnie odwołałem spotkanie, na które powinienem był się udać, aby dotrzymać terminu, który był dla mnie ważniejszy, miałem wyrzuty sumienia. W głębi serca wiem, że powinienem był odwołać spotkanie, które bardziej mi odpowiadało, i dotrzymać terminu mniej pożądanego – spotkania z nią. Z wyniku tej sytuacji wyciągnąłem wniosek, że mówienie, iż chcę służyć innym, a następnie postępowanie w sposób, który służył mi samemu, jest niespójne. Mam nadzieję, że w przyszłości będę mniej samolubny i bardziej skłonny do spójnego myślenia, mówienia i działania.
U podstaw każdej oceny pobożnego charakteru leży pojęcie uczciwości, ścisłej spójności między myślami, słowami i czynami danej osoby. Bóg używa testów uczciwości, aby ocenić intencje Państwa serca i zintegrować wewnętrzne przekonania z zewnętrznymi działaniami. Wykorzystuje to wszystko jako podstawę do rozszerzenia zdolności chrześcijan do służby. Bez uczciwości Państwa potencjał nigdy nie zostanie zrealizowany, ponieważ ludzie nie będą Państwu ufać. Józef ją posiadał. Dawid mógł przewodzić ludziom, ponieważ był uczciwy. Ludzie mu ufali. Daniel i jego trzej przyjaciele również wykazali się uczciwością. Bóg chce ją rozwinąć w każdym z nas.
Nauka słuchania cichego, delikatnego głosu
A co z umiejętnością słuchania głosu Ducha Świętego? Jest to wyjątkowa kategoria doświadczenia edukacyjnego, w której Bóg sprawdza reakcję wierzącego na objawioną prawdę. Posłuszeństwo często uczy się we wczesnym okresie życia, a następnie od czasu do czasu ponownie. Rezultatem dla tych, którzy reagują pozytywnie, jest zazwyczaj oświecenie większą prawdą. Na przykład uczymy się, że niektóre „okazje” są przeszkodami, a niektóre „przeszkody” są okazjami. Rozpoznawanie różnicy, wykorzystywanie okazji i nie dawanie się rozpraszać przeszkodami to część doświadczenia związanego z nauką posłuszeństwa. Mam około trzech sekund między momentem, gdy ktoś puka do drzwi mojego biura, a momentem, gdy otwieram drzwi. W ciągu tych ważnych trzech sekund zazwyczaj szybko modlę się, aby Bóg pomógł mi uprzejmie uniknąć zakłócenia lub wykorzystać okazję, która czeka na mnie po drugiej stronie drzwi. Czasami odpowiada w jeden sposób, a czasami w inny, ale w obu przypadkach chcę, aby to On decydował. Przemyślenie tych kwestii zmusza mnie do otwartego przyjmowania okazji do zachęcania studentów, którzy przygotowują się do pracy swojego życia – nawet jeśli nie umówili się na spotkanie.
Zadanie służby
Kiedy uznajemy powierzone nam zadanie za okazję daną przez Boga, często musimy świadomie przestać postrzegać zadania jako zwykłe zadania. W nowej perspektywie można nauczyć się czegoś nowego o pomaganiu ludziom. Ostatecznie odpowiadamy przed Bogiem, choć odpowiedzialność przed ludźmi jest również istotna. Dorastający wierzący uznaje ten fakt i pragnie podobać się Panu w każdym zadaniu duszpasterskim. Z ludzkiego punktu widzenia zadania te mogą wydawać się naturalne, rutynowe, a nawet nudne, ale są to zadania od Boga. „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w niewielu rzeczach, dam Państwu władzę nad wieloma” (Mt 25:21). Zostałem zaproszony do wygłoszenia przemówienia w klubie misyjnym i byłem gotowy przemawiać do sali pełnej ludzi. Kiedy przybyłem, obecne były tylko dwie osoby. Mimo że byłem rozczarowany frekwencją, nadal dałem z siebie wszystko.
Kiedy widzę śmieci na podłodze lub chodniku, staram się pamiętać o tej zasadzie i je podnoszę. Bóg naprawdę promuje. Pomyślne wykonanie poprzedniego zadania jest kryterium, na podstawie którego powierza nam nowe zadania. Podróż Barnaby do Antiochii, opisana w Dziejach Apostolskich 11, mogła wydawać się prozaicznym zadaniem, ale wykonał je wiernie i dobrze. Stał się mentorem apostoła Pawła! Czy są Państwo wierni w małych sprawach?
Próba naszej wiary
Bóg często prowadzi swoje dzieci przez serię coraz trudniejszych prób ich wiary. Wiąże się to z pewnymi kwestiami, w których sprawdzana jest nasza świadomość rzeczywistości i wierności Boga. Te doświadczenia uczą nas ufać Bogu w jeszcze ważniejszych sprawach w przyszłości. Za każdym razem, gdy przechodzimy przez jedno z tych doświadczeń, jesteśmy lepiej przygotowani na następne.
Char i ja przez kilka lat służyliśmy jako pastorzy w małym kościele na wsi w zachodniej części Ontario w Kanadzie. W tym czasie zgodziłem się, aby pewien pan z kościoła objął stanowisko nauczyciela w szkółce niedzielnej dla dorosłych. Kilka dni później, podczas modlitwy, zdałem sobie sprawę, że popełniłem błąd. Nie zaczął jeszcze pełnić swoich nowych obowiązków. Jak najmiliej przeprosiłem go za mój błąd i powiedziałem, że ktoś inny będzie prowadził te zajęcia. W rezultacie jego stosunek do mnie i mojego przywództwa całkowicie się zmienił i zaczął mi się sprzeciwiać. W wyniku jego zgorzknienia jego rodzina i trzy inne rodziny postanowiły opuścić nasz kościół. Pewnego popołudnia, po odwiedzeniu jednej z rodzin, która zbłądziła, zaparkowałem samochód w garażu pod skrzydłem budynku kościoła i płakałem. Jak to możliwe, że niewinna nowo narodzona owca, którą doprowadziliśmy do Zbawiciela, której życie i rodzina uległy wspaniałej przemianie, którą tak troskliwie i z miłością wychowywaliśmy, tak nagle odsunęła się od nas i zadała nam tak bolesną krzywdę? Przez mój błąd wróg odniósł pewne zwycięstwo. Jednak ta porażka nie spowodowała, że zrezygnowaliśmy.
Niedługo potem odwiedził nas nasz przełożony i zaproponował nam inny kościół. Czułem, że byłoby to tylko ucieczką od problemu. Postanowiliśmy, że nie powinniśmy odchodzić, dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona, a kościół nie zostanie oczyszczony. Nie miałem pojęcia, że wytrwałość i upór, które Bóg we mnie rozwijał, przygotowywały mnie do przetrwania burz, z którymi mieliśmy się zmierzyć w Korei. Kiedy patrzę wstecz na łzy naszych kanadyjskich lat, zdaję sobie sprawę, że przygotowały nas one na przyszłość. Wytrwałość wzmocniła nasza zdolność do wytrwania, pozostając w tym kościele i obserwując jego rozwój pomimo odejścia niektórych rodzin. Nigdy nie bylibyśmy w stanie przetrwać burz w Korei, gdyby nie „łatwiejsze” burze w Kanadzie. Ta próba naszej wiary była również próbą naszego zaangażowania. Dzięki niej dowiedzieliśmy się, jak bardzo jesteśmy zaangażowani w służbę. W Korei spotkaliśmy się z jeszcze bardziej druzgocącymi odejściami, zdradami i rozczarowaniami. Przetrwaliśmy je również. Takie próby mogą wzmocnić gotowość rozwijającego się pracownika do bycia wykorzystywanym w dowolny sposób wskazany przez Boga. Wiąże się to z wewnętrzną, prywatną umową między aktywnie rozwijającym się chrześcijaninem a Bogiem. Kiedy coś w nas umiera, coś innego żyje jeszcze bardziej energicznie. Jednak nie wiemy tego o sobie, dopóki Bóg nie przeprowadzi nas pomyślnie przez serię prób wiary i zaangażowania.
Formalne szkolenie
Ta książka kładzie nacisk na praktyczne, empiryczne i duchowe nawyki, które Bóg chce, abyśmy rozwinęli, aby stać się wysoce skutecznymi chrześcijanami. Nie promuje ona przede wszystkim nauki z książek, ale mimo to nauka z książek jest ważną częścią tradycyjnego lub formalnego szkolenia. Jest to jeden z możliwych sposobów, w jaki Bóg rozwija człowieka. Ponieważ Bóg może skierować nas do formalnej nauki, w tym rozdziale powinniśmy również pomyśleć o formalnym szkoleniu.
Nauka książkowa, praca w klasie i stopnie naukowe nie są jedynymi, ani nawet najlepszymi sposobami nauki służby. Z pewnością same w sobie nie stworzą służby. Stanowią jednak dobre uzupełnienie cech duchowych. Uczenie się wyłącznie poprzez doświadczenie zbytnio oddala Państwa od rozwoju intelektualnego. Nabywanie umiejętności duszpasterskich odnosi się do nauki umiejętności, które pomagają w służbie — profesjonalnej lub nieprofesjonalnej. Uczęszczanie na kurs w szkole lub seminarium dla chrześcijańskich liderów może pomóc Państwu rozwinąć nowe umiejętności, które zwiększą Państwa potencjał w służbie chrześcijańskiej. Nauczcie się, jak radzić sobie z konfliktami, przygotowywać kazania, organizować komitety lub wprowadzać zmiany, a następnie obserwujcie, jak Bóg wykorzysta — lub nie wykorzysta — Państwa nowe umiejętności.
W styczniu 1977 roku, po zaledwie trzech i pół roku z pięcioletniej kadencji misjonarskiej w Korei, udałem się na coroczny trzydniowy post styczniowy. Podczas spaceru po zamarzniętych polach ryżowych na zachód od Taejon, w pobliżu gorących źródeł Yusong, drugiego dnia rano Pan dał mi do zrozumienia, że powinienem wrócić do szkoły. W tym czasie miałem tytuł licencjata teologii. Pomysł dalszej nauki był dla mnie nowością, ale wiedziałem, że pochodzi od Pana. Zdałem sobie sprawę, że najlepszym kierunkiem studiów dla misjonarza jest misjologia. Najbardziej prawdopodobnym miejscem do podjęcia takich studiów była Szkoła Misji Światowych, położona około 20 minut jazdy samochodem od domu, w którym miałem spędzić rok urlopu. To konkretne wskazanie od Boga zmieniło kierunek mojej służby. Studia misjologiczne zwiększyły moją skuteczność jako misjonarza i miały szczególny wpływ na moją późniejszą karierę jako misjologa szkolącego misjonarzy. Nie powinniśmy uczyć się tylko z książek, od nauczycieli i w formalnych warunkach. Jednak nasze doświadczenie może być przez nie uzupełniane. Państwa szkolenie nie powinno opierać się wyłącznie na doświadczeniu lub wyłącznie na formalnym szkoleniu. Potrzebne są oba te elementy.
Odkrywanie darów
Kombinacja darów, które dał Państwu Bóg, obejmuje naturalne zdolności, nabyte umiejętności i dary duchowe. W trakcie rozwoju jako użyteczny chrześcijanin mogą Państwo odkryć dar, którego nie byli Państwo świadomi. Przez lata bardzo podobały mi się studia podyplomowe, chociaż ten dar odkryłem dopiero w wieku 33 lat. Pierwsze 12 lat mojej służby obejmowało 8 lat pracy duszpasterskiej w Ameryce Północnej i 4 lata szkolenia koreańskich pastorów w instytutowej szkole biblijnej w Azji. Kiedy pojechaliśmy do domu, do Stanów Zjednoczonych, na nasz pierwszy urlop, rozpocząłem studia podyplomowe. Proszę sobie wyobrazić radość odkrywania ekscytacji, stymulacji i użyteczności studiów podyplomowych po 12 latach służby.
Być może posiadają Państwo dary, których jeszcze nie odkryli. Proszę spróbować różnych sytuacji służby. Jeśli służyli Państwo tylko w kościele, proszę spróbować służyć poza nim. Jeśli nigdy nie podróżowaliście za granicę, rozważcie skontaktowanie się z przyjacielem lub organizacją misyjną i odwiedzenie pola misyjnego. Takie wizyty nie pozwalają nam w pełni wypełnić wielkiego zadania. Służą one jednak szerszym interesom bardziej trwałej służby misyjnej, ponieważ mogą być dobrym narzędziem rekrutacji misjonarzy. Odkrycie swoich darów – zwłaszcza odkrycie i pewne wykorzystanie darów duchowych – jest ważną częścią Państwa rozwoju. Odkrywanie swoich talentów i tego, jak się rozwijają, jest ciągłą i ekscytującą przygodą. Może Pan/Pani zaskoczyć nawet samego siebie.
Mentor
Czy spotkał Pan/Pani kiedyś kogoś, kto żył i służył w sposób, który chciałby Pan/Pani naśladować? To nie był przypadek. Osoba o postawie służebnej, hojnej i zachęcającej — mentor — dostrzega potencjał przywódczy w kimś, kto ma podobne dary i potencjał, który dopiero należy rozwinąć — protegowanym. Mentor prowadzi protegowanego do uświadomienia sobie, a nawet zidentyfikowania jego potencjału. Niektórzy ludzie mają wyjątkowy dar rozpoznawania potencjału w innych. W naturalny sposób interesują się wyborem i prowadzeniem swoich protegowanych. Kiedy patrzę wstecz na pół tuzina naprawdę ważnych mentorów w moim życiu, widzę, że niektórzy z nich znaleźli mnie, a ja znalazłem niektórych z nich. Następnie przeczytałem, czego nauczyło mnie moje doświadczenie – że relacja może zostać zainicjowana przez każdą ze stron.
Na ostatnim roku studiów dziekan małej uczelni biblijnej, którą ukończyłem, poprosił mnie o pracę w zespole redagującym rocznik. Słuchałem raczej bez zainteresowania, myśląc o wszystkich powodach, dla których nie mogę podjąć się tego zadania. W końcu byłem studentem-pastorem z obowiązkami duszpasterskimi i nie mogłem zbytnio angażować się w zajęcia pozalekcyjne. Na koniec swojej prezentacji powiedział, że chce, abym został redaktorem — to było wyzwanie! Zgodnie z jego zaleceniem podjąłem się tego zadania i uważam, że w tym roku stworzyliśmy wysokiej jakości rocznik. Było to bardzo ekscytujące — przewodniczenie posiedzeniom komisji, spotkania ze studentami szkół dziennych i wieczorowych, indywidualne spotkania z każdym członkiem w celu omówienia ich zadań i pokazania, jak się one ze sobą łączą, spotkania z przedstawicielem wydawnictwa, a przede wszystkim ścisła współpraca z dziekanem, którego podziwiałem. Uważam, że była to okazja do rozwoju, o której zadecydowały okoliczności pozostające poza moją kontrolą.
To doświadczenie doprowadziło do dalszego zbliżenia się do dziekana ds. studenckich. Później zapytał mnie, czy po ukończeniu studiów chciałbym służyć uczelni biblijnej, wyruszając latem w trasę koncertową i kaznodziejską. Mieliśmy promować uczelnię biblijną. W rezultacie podróżowałem po całej wschodniej części Stanów Zjednoczonych, głosząc kazania w kościołach i na obozach młodzieżowych.
Jako właściciel samochodu nauczyłem się, jak ważne jest omówienie szczegółów finansowych przed wyruszeniem w podróż jako zespół. Jako mówca grupy doświadczyłem potwierdzenia potrzeby regularnej modlitwy. Dziekan studentów miał głęboki wpływ na moje życie wtedy i przez lata. Dziękuję Bogu za tego mentora – narzędzie w ręku Boga – który mnie korygował i rozwijał. Teraz, gdy jest już na emeryturze, nadal uczę się od niego łagodnych manier, autoironicznego humoru i cierpliwości w relacjach międzyludzkich.
Kwestie kontekstowe
Niektóre z rzeczy, których Pan używa do naszego szkolenia, są bardziej kontekstowe – związane z kontekstem kulturowym, politycznym, ekonomicznym lub społecznym, w którym żyjemy – niż relacyjne. Czynniki opatrznościowe w sytuacjach lokalnych, regionalnych, krajowych i międzynarodowych wpływają na rozwój duchowy i wzrost naszego wpływu. Są to czynniki, nad którymi nie mają Państwo prawie żadnej kontroli. Mają Państwo wielką przewagę w nauce, gdy potrafią Państwo je rozpoznać, dostrzec w nich rękę Boga i świadomie, pozytywnie i konstruktywnie je wykorzystać, zamiast tylko emocjonalnie na nie reagować. Sytuacje, które niektórzy uważają za zwykły zbieg okoliczności, są w rzeczywistości ukrytymi „narzędziami” w zręcznej ręce kochającego Mistrza.
Latem 1965 roku mała wiejska wspólnota, położona zaledwie 70 mil na północ od naszego kolegium biblijnego, potrzebowała pastora. Zapytano mnie, czy mógłbym zastąpić pastora przez kilka niedziel. Doprowadziło to do zaproszenia mnie do służby jako pastor studencki. W ciągu roku, w którym pełniłem funkcję pastora, średnia miesięczna frekwencja wzrosła trzykrotnie – z 8 do 24 osób w niedzielne poranki. Przez cały ostatni rok studiów uczyłem się polegać na Bogu, kochać ludzi, konfrontować się z nimi z niezwykłą delikatnością, a także poznałem trudności związane z byciem osobą niezamężną w służbie duchownej. Możliwość pełnienia funkcji pastora studenckiego uzupełniła moją wiedzę zdobytą w szkole. Nauczyła mnie więcej o kwestiach związanych z prowadzeniem kościoła, takich jak prowadzenie dokumentacji finansowej kościoła i kochanie bez stronniczości.
Po raz kolejny inicjacja była poza moją kontrolą, ale Bóg wykorzystał ją jako punkt rozwoju w moim życiu. Moja wierność tam i moja trasa wykładowa podczas lata po ukończeniu studiów doprowadziły do innych możliwości. Zostałem zaproszony do pełnienia funkcji pastora pomocniczego i lidera młodzieży w jednym z większych kościołów naszej denominacji na wschodzie w tamtym czasie. Bóg wykorzystywał sytuację organizacyjną i kontekstową, aby mnie rozwijać. Uczyłem się, jak być wiernym w każdym zadaniu, które mi powierzył.
A co z Państwem? Co w Państwa sytuacji mogą Państwo zacząć postrzegać w tym nowym świetle? Czy wierzą Państwo, że Bóg ma kontrolę, nawet jeśli Państwo jej nie mają? Czego mogą się Państwo z tego nauczyć?
Zmiana paradygmatu
Paradygmat to mentalna struktura, w której porządkujemy nasze myśli — system oceny tego, co dzieje się wokół nas. Czasami katastroficzne wydarzenia zmuszają nas do tak radykalnego poszerzenia lub dostosowania naszego myślenia, że doświadczamy „zmiany paradygmatu”. Są to zmiany tak dramatyczne, że aby nas do nich przygotować – lub nawet sprawić, byśmy byli gotowi je przyjąć – Bóg musi użyć ekstremalnych środków. Zmiany paradygmatu są często wywołane przez kryzys – punkt zwrotny. W sytuacji kryzysowej zmiana paradygmatu jest celem Boga. Bez tej perspektywy widzimy tylko trudną stronę kryzysu, podczas gdy w rzeczywistości jest on środkiem do osiągnięcia celu Boga – naszego rozwoju i Jego chwały. Bóg wykorzystuje jedną lub więcej trudności, aby objawić Państwu nową, ważną perspektywę na Niego lub Państwa służbę dla Niego. Nowa perspektywa powoduje poczucie uwolnienia, jakbyśmy byli ograniczeni wąskimi ramami koncepcyjnymi. Nowa perspektywa jest radosnym odkryciem, które zwiększa Państwa zdolność uczenia się, chociaż proces ten jest zazwyczaj dość trudny. Dzięki zmianie paradygmatu jesteśmy wolni, aby patrzeć na rzeczy w nowy sposób. Możemy doświadczyć lekcji, której przetworzenie zajmie nam sporo czasu. Z czasem stajemy się świadomi tego, czego się nauczyliśmy i potrafimy to wyrazić słowami. Nawrócenie dorosłego człowieka na chrześcijaństwo jest jednym z rodzajów zmiany paradygmatu. Nawrócenie Pawła, opisane w 9 rozdziale Dziejów Apostolskich, jest prawdopodobnie klasycznym i najlepszym przykładem.
Moja największa zmiana paradygmatu nastąpiła w wyniku poważnego kryzysu w służbie, którego doświadczyłem wiosną 1979 roku. Część naszego kościoła w Korei odrzuciła moje przywództwo. Dzięki temu kryzysowi i związanemu z nim postowi nauczyłem się rozeznania, ponownie odkryłem moc modlitwy i uzyskałem wgląd w walkę duchową. Nauczyłem się również, że nawet jeśli mam rację, ale moje nastawienie jest złe, to i tak jestem w błędzie. Nigdy nie byłbym otwarty na głębsze prawdy, gdyby nie doświadczyłem wówczas tak ekstremalnej presji okoliczności.
Uczenie się poprzez kryzys wymaga właściwej reakcji na intensywną presję, którą Bóg stosuje, aby nas sprawdzić i nauczyć zależności. Właściwa reakcja wymaga ducha otwartości na naukę. Świadoma intencja, aby w początkowej fazie kryzysu zagłębić się w serce Boga, może pomóc Państwu przez niego przejść. Efektem końcowym jest silniejszy sługa z głębszym doświadczeniem Bożej miłości i większą duchową władzą. Kluczowe znaczenie ma to, jak reagują Państwo na kryzys. W rzeczywistości to właśnie Państwa reakcja jest najważniejsza – w Bożym planie ważniejsza jest Państwa reakcja na kryzys niż jego rozwiązanie. Najważniejsze jest to, jak Państwo w nim wzrastacie.
Zaangażowanie w niewidzialny świat
Niewidzialny świat ma wpływ na świat widzialny. Problemy gospodarcze, polityczne, społeczne, rodzinne, związane ze służbą i inne problemy życiowe są głębsze, bardziej złożone i dramatyczne niż to, co widać na powierzchni. Dorastający chrześcijanin nauczy się dostrzegać wpływ tego, co niewidzialne, na to, co widzialne. Nasza służba ma dwa poziomy działania. Pierwszy zależy od wrażliwości na „działania za kulisami” świata duchowego, które mogą umożliwić chrześcijaninowi wywieranie wpływu na widzialne sytuacje. Ludzie nie są wrogami; wrogiem jest szatan. Wykorzystuje on ludzi jako „narzędzia”, ale nie powinniśmy walczyć z narzędziami. Powinniśmy walczyć z nim i kochać narzędzia. W tym przypadku narzędzia są również jeńcami, których należy uwolnić. Drugi poziom działalności polega na realizowaniu w sferze fizycznej tego, co zostało już załatwione w sferze duchowej poprzez modlitwę. Kiedy pierwszy poziom jest dobrze wykonany, drugi jest łatwy.
W czasach Eliasza panował trzyletni głód. Głód pojawił się na poziomie fizycznym, ale w niewidzialnym świecie działo się wiele dramatycznych wydarzeń. Starcie sił duchowych osiągnęło punkt kulminacyjny w rozgrywce na górze Karmel, kiedy Eliasz, wojownik modlitwy, publicznie wezwał Boga, aby zesłał ogień. Ta rozgrywka była „spotkaniem mocy”. Walka duchowa i starcia mocy uczą nas dostrzegać duchowe przyczyny problemów pojawiających się w świecie fizycznym. Prawdziwa bitwa jest duchowa i toczy się przy użyciu duchowej broni. Kiedy wygrywamy, nie tylko wygrywamy bitwę, ale także rozwijamy się jako żołnierze. Można to ująć inaczej: nie tylko rozwijamy się jako wojownicy, ale także wygrywamy bitwę. Są to dwa ważne rezultaty, a Bóg troszczy się o oba.
Pamiętacie cztery rodziny, które opuściły nasz kościół na kanadyjskiej wsi? Przez te trudne miesiące nadal regularnie pościliśmy i modliliśmy się. Czuliśmy, że prawdziwą bitwą była niewidzialna wojna duchowa, która skłoniła te rodziny do opuszczenia kościoła. Modliliśmy się dalej, a Bóg odpowiedział! W tym czasie kilku wpływowych młodych ludzi zostało zbawionych i stali się aktywnymi ewangelistami wśród młodzieży w naszej społeczności. Biznesmen i jego żona zaczęli uczęszczać do naszego kościoła i wnieśli wiele świeżych pomysłów. Wszystko to miało miejsce w tym samym czasie, gdy doświadczaliśmy strasznego konfliktu i sprzeciwu. Ponieważ nie przestawaliśmy się modlić, Bóg wynagrodził Państwa wierność i dodał wzrost.
Walcząc niejako w świecie duchowym, odkryłem kilka rzeczy podczas mojego doświadczenia silnego wstawiennictwa i modlitwy. Post osłabia diabły. Sami możemy czuć się słabi, ale w Duchu zyskujemy przewagę siły. Ponadto klaskanie w dłonie podczas modlitwy może czasami pomóc nam skupić się na modlitwie. Lepiej się koncentrujemy. Często pomaga to w modlitwie, ponieważ symbolicznie pokonujemy wroga i świętujemy moc Boga. Chwalenie Boga jest dla diabłów dźwiękiem nieprzyjemnym, podobnie jak dźwięk syren lub dzwonów kościelnych dla wrażliwych uszu naszych psich przyjaciół. Wyobraźcie sobie scenę w świecie duchowym, gdzie demony wyją i uciekają na dźwięk chwały Boga. Modlitwa pod wpływem Ducha pozwala nam modlić się zgodnie z wolą Boga, nawet wtedy, gdy nie znamy świadomie szczegółów tego, o co powinniśmy się modlić (Rzymian 8:26, 27).
Istnieją dwie możliwe nierównowagi w naszym podejściu do wpływu świata duchowego na świat naturalny. Jedną z nich jest tendencja do obwiniania duchowej walki za wszystkie konflikty i problemy. Musimy pamiętać, że żyjemy w upadłym świecie i że złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom. Nie wszystko jest winą diabła. Drugą nierównowagą jest tendencja do nie dostrzegania walki duchowej w konfliktach i problemach życia oraz pracy chrześcijańskiej. Musimy pamiętać, że istnieje niewidzialny wróg, który czasami powoduje problemy.
Nawet jeśli nie wiemy, które wydarzenia są inicjowane przez wroga, Bóg działa, pomagając nam wzrastać we wszystkich okolicznościach. On jest głównym niewidzialnym graczem w całym dramacie życia. Innymi słowy, każdy problem ma swój duchowy wymiar i możemy się czegoś nauczyć ze wszystkich okoliczności, nawet jeśli jest to tylko prosta lekcja dotycząca procesów życiowych.
Szkolenie zawodowe lub przydzielone zadania
Niezależnie od Państwa zawodu lub kariery, Bóg często działa poprzez pracodawców i współpracowników, aby rozwijać Państwa potencjał. Szkolenia zawodowe, zadania i doświadczenia związane z karierą mogą być częścią tego planu i służyć jako środek promocji. Poprzez Państwa pracodawcę lub firmę Bóg daje nowe spostrzeżenia, aby rozszerzyć Państwa wpływ i zdolność do ponoszenia odpowiedzialności. Podczas wykonywania danego zadania uczą się Państwo nowych umiejętności. Mogą Państwo również uzyskać nowe spostrzeżenia na temat tego, co oznacza ułatwianie pracy i rozwoju innym. Krótko mówiąc, zadania zawodowe mogą być narzędziem Boga, dzięki któremu stają się Państwo bardziej użyteczni zarówno dla swojego pracodawcy, jak i dla Pana.
Na studiach przygotowywałem się do posługi duszpasterskiej. Latem między trzecim a czwartym rokiem studiów poproszono mnie o objęcie stanowiska pastora na pobliskiej wsi. Uważam to zadanie za kluczową część programu szkoleniowego, jaki Bóg dla mnie przygotował. Nauczyło mnie ono modlitwy, postu, uczciwości, wytrwałości, samozaparcia, skupienia, dyscypliny w przygotowywaniu kazań i sposobów okazywania miłości ludziom. Proszę spojrzeć wstecz na niektóre zadania, które wykonał Pan w przeszłości, i sporządzić listę wniosków, jakie z nich wyciągnął Pan. Pomoże to Państwu zidentyfikować, czego nauczył nas Bóg. Szczególnie interesujące jest dostrzeżenie związku między tym, czego nauczył nas w przeszłości, a tym, czego uczy nas teraz.
W tym roku pojechałem do słynnej katedry Tomorrow w Akron w stanie Ohio, aby uczestniczyć w corocznym nabożeństwie sylwestrowym Rexa Humbarda. Kiedy rozmawiałem o tej podróży z kilkoma osobami z kościoła, dałem do zrozumienia, że prawdopodobnie nie pojadę. Później zmieniłem zdanie i pojechałem. Nie przyznałem się wtedy nawet przed samym sobą, że nie chciałem jechać z nimi, ponieważ byli zwykłymi ludźmi ze wsi. W katedrze spotkałem dziekana kolegium biblijnego, jego żonę i kilka innych osób, które znałem. Nabożeństwo było wspaniałe, a ja wróciłem do mojej wiejskiej parafii. Kiedy moi wierni dowiedzieli się, że pojechałem, ale nie z nimi, jeden z rodziców młodzieży bezpośrednio skonfrontował się ze mną: „Chciał Pan pojechać, tylko nie chciał Pan jechać z nami”. Żałuję, że w swojej dumie nie chciałem identyfikować się z ludźmi, których Pan mi powierzył. Sześć miesięcy później niektórzy z moich młodych ludzi pojawili się na mojej uroczystości ukończenia studiów. Mimo że wydawali się być odlegli od mojego środowiska akademickiego, byłem szczerze zadowolony i wzruszony, że tam byli.
Pamiętajcie o pytaniu: „Czego mam się przez to nauczyć?”. W edukacji nigdy nie jest błędem, gdy uczeń pyta nauczyciela, jaki jest sens danej ilustracji. Nasze zadania zawodowe są ilustracjami Boga i czasami potrzebujemy pomocy, aby zrozumieć ich sens. Lepiej jest zapytać, niż nie rozumieć sensu. Jego metody szkoleniowe wskazują, co zamierza z nami zrobić. Możemy nawet odkryć wzorce, powtórzenia i powtórki lekcji. One ujawniają, nad czym naprawdę pracuje Bóg w nas. Jeśli lekcja jest ważna dla Niego, powinna być również ważna dla nas. Państwa ból jest zmarnowany, jeśli nie zrozumieją Państwo sensu.
Izolacja
Podobnie jak lekarze w szpitalach, którzy czasami umieszczają szczególne przypadki w izolacji, Bóg czasami celowo umieszcza swoich pracowników w czasach lub okolicznościach izolacji. Może odsunąć przywódcę na dłuższy czas, nie dlatego, że skończył z nim, ale dlatego, że jeszcze z nim nie skończył. Bóg mógł zrobić wszystko, co mógł, poprzez niego, chyba że doświadczy on dalszego wzrostu i rozwoju. Okres „odsunięcia” jest dobrym czasem, aby zapytać: „Czego mam się z tego nauczyć?” lub „Co Pan chce mi powiedzieć?”. Wtedy Boży cel oddzielenia nas od normalnych czynności może zostać w pełni osiągnięty. Może to być czas choroby, zawieszenie w pełnieniu funkcji publicznej, niespodziewana degradacja, zwolnienie, czas rekonwalescencji po wypadku, a nawet pobyt w więzieniu. Niedawno Char i ja byliśmy zafascynowani mówcą, który przez cztery godziny przemawiał z wielką głębią. Podzielił się wspaniałymi spostrzeżeniami, których nauczył się podczas studiowania Biblii podczas swojego ostatniego pobytu w więzieniu! Gdyby jego służba trwała nadal i wydawała się wielkim sukcesem, pozostałby on przeciętnym człowiekiem. Ponieważ otworzył swoje serce podczas procesu izolacji przez Boga, zyskał znacznie więcej duchowej wiedzy.
Nie wolno nam się bać, gdy Bóg celowo stwarza sytuacje, które ułatwiają nam trwałą rozmowę z Nim. On pragnie, potrzebuje i zasługuje na całą naszą uwagę w takich momentach. W rzeczywistości o to właśnie chodzi. Izolacja usuwa rozpraszające czynniki i pomaga nam się skupić i słuchać. Przewodniczącym ds. rozwoju zasobów ludzkich w Królestwie Bożym jest suwerenny Bóg i On wykorzysta izolację do swoich celów. Jeśli znajdą się Państwo w izolacji, nie interpretujcie tego wydarzenia negatywnie. Wykorzystajcie tę okazję, aby już teraz, z wyprzedzeniem, zdecydować się na zmianę perspektywy i ustalić, co Bóg chce Państwu powiedzieć. Ten nawyk zmieni Państwa życie. Bóg jest bardziej zainteresowany Państwa rozwojem niż Państwa komfortem. On potrzebuje Państwa uwagi; taki jest cel izolacji.
Akceptowanie zamkniętych drzwi i przebaczanie ludziom
Wcześniej wspomniałem o moim utalentowanym przyjacielu i koledze, z którym Char i ja pracowaliśmy, kiedy po raz pierwszy wyruszyliśmy na pole misyjne. On miał do dyspozycji samochód, a my jeździliśmy na rowerach. On miał konto wydatków na obsługę gości, a my nie. On miał sekretarkę, która pomagała mu przez cały dzień, a potem mieszkała z nami! Jednak pomimo tego, co postrzegaliśmy jako nierówności, radziliśmy sobie z naszym losem. Słyszeliśmy, że relacje międzyludzkie na polu misyjnym są często problematyczne i byliśmy zdeterminowani, aby wiernie służyć. Modliliśmy się o to, żyliśmy z tym i radziliśmy sobie dobrze.
Pewnego dnia jednak do naszego domu przyszedł wykładowca z naszej denominacji. Z pasterską życzliwością zapytał nas, czy są jakieś problemy, o których chcielibyśmy porozmawiać. Powiedział nam, że rozumie, iż misjonarze często cierpią z powodu braku osoby, z którą mogliby porozmawiać. Zaproponował nam swoje ucho i serce, abyśmy mogli się wyzwolić i poczuć ulgę. Stopniowo zaczęliśmy mu opowiadać o naszych relacjach z naszym kolegą, sekretarzem, który czerpał korzyści z pracy naszego kolegi, ale mieszkał w naszym domu, o samochodzie, którym jeździł, podczas gdy my jeździliśmy na rowerach, o jego rachunkach za wydatki, podczas gdy my zabawialiśmy go na nasz koszt itp. Nasz gość zaproponował, że pomodli się z nami w tych sprawach. Czułem, że jego ciekawość dotycząca „kulisów” naszego życia jako misjonarzy została zaspokojona i na tym się skończyło. Zapomnieliśmy o tym.
Gdy tylko gość opuścił kraj, mój kolega, który miał wszystkie przywileje, zadzwonił do mnie i zaprosił Char i mnie do swojego domu. Powiedziano nam wyraźnie, że naruszyliśmy etykę naszej misji, opowiadając gościowi o wewnętrznych sprawach misji. Nigdy więcej nie mieliśmy rozmawiać z gośćmi o sprawach misji. Chociaż Char i ja czuliśmy, że zostaliśmy źle zrozumiani, po raz kolejny pogodziliśmy się z tym. Przez lata nauczyliśmy się wybaczać i odpuszczać. Kontynuowaliśmy owocną służbę w Korei przez osiem lat po tym, jak nasz kolega opuścił pole misyjne. My również ostatecznie wróciliśmy do Stanów Zjednoczonych, ale dopiero po przekazaniu Koreańczykom kościoła, który stał się kościołem narodowym.
Po powrocie do Stanów Zjednoczonych założyliśmy kościół w naszej denominacji. W tym czasie ukończyłem edukację i pomogliśmy naszym synom rozpocząć karierę uniwersytecką i akademicką. Po pięciu latach ponownie staraliśmy się służyć w dziale misyjnym naszej denominacji. Okazało się jednak, że nie jesteśmy mile widziani. Nigdy nie dowiedzieliśmy się dlaczego, ale zastanawiałem się, czy nie było to częściowo spowodowane wspomnianym powyżej nieporozumieniem i niezręczną relacją. Patrząc wstecz, widzę, że Bóg czasami zamykał jedne drzwi, aby zmotywować nas do wejścia przez inne. Z powodu zamkniętych drzwi misji denominacyjnej wyjechaliśmy do Chin na własną rękę. Nauczyliśmy się tam głębokich rzeczy o ciele Chrystusa, których nie moglibyśmy się nauczyć, pracując w jednej denominacji. Kościół w Chinach twierdzi, że żyje w erze postdenominacyjnej, co w dużej mierze jest prawdą. Obecnie, w międzynarodowym i międzywyznaniowym środowisku, szkolę misjonarzy i pastorów z wielu wyznań i kościołów bezwyznaniowych z wielu krajów, w tym ze Stanów Zjednoczonych. Bóg działa najlepiej tam, gdzie jesteśmy Mu posłuszni – niezależnie od tego, czy jest to w ramach wyznania, czy poza nim.
Niezrozumienie się zdarza, a Bóg wykorzystuje je, aby zamknąć drzwi. Poprzez proces zamykania drzwi musimy nauczyć się rozpoznawać Jego dzieło i nie żywić urazy wobec osób, które są w to zaangażowane. Zamyka niektóre drzwi, ponieważ ma inne do otwarcia. Jeśli narzekamy i płaczemy nad zamkniętymi drzwiami, a co gorsza, próbujemy je wyważyć, nie będziemy gotowi, aby radośnie znaleźć i przejść przez otwarte drzwi, które Bóg przygotował w korytarzu. Przechodzenie przez otwarte drzwi sprawia więcej radości. Jednak wybaczając tym, którzy zamknęli drzwi, uczymy się lekcji, które przygotowują nas do pokornej służby w nowych okolicznościach. Każde zamknięte drzwi mogą być wskazówką, że Bóg ma coś innego. Gorycz i brak przebaczenia skupiają się na przeszłości i przerywają proces rozwoju. Skupcie się na znalezieniu tego „czegoś innego”, co Bóg ma dla Państwa. Lepiej jest szukać pozytywnej interpretacji dla każdego zamkniętego drzwi.
Samodyscyplina pomaga nam uniknąć narzekania. Będąc wciąż w trakcie doświadczenia, powinniśmy zachować postawę otwartą na naukę. Powinniśmy nieustannie zadawać sobie pytanie: „Czego mam się nauczyć dzięki temu doświadczeniu?”. Kontrolowanie naszego nastawienia w tej dziedzinie pomaga nam nauczyć się samokontroli w innych obszarach życia. W następnym rozdziale przyjrzymy się ważnemu nawykowi regulowania siebie, abyśmy mogli być bardziej skuteczni i owocni. Dyscyplina osobista i samokontrola pomagają nam stać się skutecznymi i owocnymi w wielu różnych dziedzinach — niektóre z nich zostaną omówione w kolejnych rozdziałach.
