NAWYK TRZECI: Ćwicz Samokontrolę


Nawyki wysoce skutecznych chrześcijan

„… starajcie się dodać … samokontrolę … bo jeśli będziecie posiadać te cechy w coraz większym stopniu, uchronią one Państwa przed nieskutecznością i bezproduktywnością …” II List Piotra 1:5-9


Książka ta opiera się na moich doświadczeniach z trzech kontynentów oraz ważnych lekcjach z Biblii. Badamy temat zwiększonej skuteczności w kluczowych obszarach rozwoju osobistego, modlitwy, postu, zdrowia, finansów, małżeństwa, rodzicielstwa, prowadzenia ludzi do Jezusa oraz posłuszeństwa Bogu i wytrwałości w służbie dla Niego. Zauważyliśmy już, że dyscyplinowanie się, aby uczyć się poprzez doświadczenia, prowadzi do rozwoju osobistego. W tym rozdziale bardziej szczegółowo przedstawiamy temat samokontroli. Następnie w trakcie tego studium przyjrzymy się różnym praktycznym zastosowaniom samokontroli. Bez samokontroli nie możemy stać się najlepszą wersją siebie.


Dyscyplinowanie się w służbie Bogu wymaga od nas samokontroli. Chrześcijanie nie rejestrują czasu pracy ani nie mają przełożonego, który wymaga codziennego raportowania czasu poświęconego na projekty. W służbie chrześcijańskiej muszą Państwo być samodzielni. Łatwo jest być niezdyscyplinowanym. Jeśli zamiast uczyć się, narzekają Państwo, lub zamiast modlić się, śpią Państwo, nikt nie „doniesie na Państwa”. Nikt nie musi informować Państwa „szefa” – On już wie. Jednak niezależnie od kultury, w której Państwo żyją, ci, którzy są gotowi zdyscyplinować się, ostatecznie odnoszą sukces.


Samodyscyplina to styl życia. Dyscyplina w jednej dziedzinie naszego życia wzmacnia pragnienie dyscypliny w innych. Dążenie do bycia najlepszym dla chwały Bożej uświadamia nam wzajemne powiązania samodyscypliny w różnych dziedzinach życia. Dobre nawyki w jednej dziedzinie naszego życia sprawiają, że inne dziedziny stają się spokojniejsze i bardziej produktywne. Kiedy doświadczymy korzyści płynących z rutyny i porządku w jednej części naszego życia, wkrótce zapragniemy tych korzyści w innych, mniej efektywnych dziedzinach.


Zalety rutyny


Czy nie cieszą się Państwo, że nie muszą codziennie decydować, kiedy, gdzie i jak ułożyć włosy? Czy nie jest łatwiej, gdy nie muszą Państwo codziennie decydować, kiedy, gdzie i jak się ogolić lub przyciąć brodę? Wystarczy wybrać się na wyprawę campingową, która zakłóca te normalne rutyny i zmusza do zastanowienia się, jak je wykonać. Przypomni to Państwu, ile czasu pochłaniają trywialne decyzje. Rutyna może służyć dobrym, oszczędzającym czas celom i nie powinniśmy się wahać przed ustanowieniem dobrych nawyków. Jeśli rutyna pozwala zaoszczędzić czas w drobnych sprawach życia, to może zaoszczędzić jeszcze więcej czasu w sprawach ważniejszych.


Dzięki rutynie można wszystko przemyśleć, podjąć jednokrotną decyzję, a następnie wdrażać ją codziennie, co tydzień lub co roku. Przy podejmowaniu decyzji o tym, jakie nawyki wykształcić, do działania wkracza Państwa system wartości. Kiedy już wybierzecie rutynę, pozostaje tylko ją realizować. Kiedyś nienawidziłem wizyt u dentysty. Zazwyczaj miałem jeden lub dwa zęby do wypełnienia i nie lubiłem wykładów na temat nitkowania zębów! Wiosną 1983 roku, kiedy byliśmy na urlopie, poddałem się rozległym zabiegom kosmetycznym. Potem postanowiłem zwiększyć częstotliwość szczotkowania zębów do dwóch razy dziennie i regularnie nitkować zęby. Przez następne 19 lat nie miałem żadnej próchnicy. Chociaż żałuję, że nie podjąłem tej decyzji wcześniej, cieszę się, że zrobiłem to tak szybko, jak tylko mogłem. Nigdy nie muszę zmagać się z decyzją, czy myć zęby, czy używać nici dentystycznej. Robię to regularnie dzięki decyzji, którą podjąłem kiedyś. Może to wydawać się banalnym przykładem prostej prawdy, ale ilustruje on wartość rutyny.


Podstawy są fundamentem dobrych rutyn. Emocje i uczucia są zazwyczaj mniej wiarygodnymi czynnikami wpływającymi na dobre decyzje. W tym rozdziale przedstawiono kilka obszarów, które warto dokładnie przeanalizować. Planując swoją drogę, podejmujcie ostrożne decyzje w oparciu o podstawy, a nie kierując się wyłącznie emocjami. Po podjęciu każdej świadomej, przemyślanej decyzji, podejmijcie jeszcze jedną – zdecydujcie się ją zrealizować. Dobre decyzje pozwalają nam lecieć na autopilocie do naszego celu. Na przykład, oto moja typowa rutyna: wstawam wcześnie rano, modlę się, czytam Biblię, pościę jeden dzień w tygodniu, studiuję, przygotowuję się do zajęć, utrzymuję godziny przyjęć, oddzwaniam, gram w koszykówkę lub biegam, ćwiczę i odpoczywam w niedziele. Ta rutyna zapewnia mi zdrowy i bardzo korzystny styl życia.

O myśleniu i patrzeniu


Postanowiłem kiedyś, że nie będę rozmyślał o złych myślach. Wiele razy stosowałem tę decyzję. Pismo Święte jasno mówi, że powinniśmy „burzyć argumenty i wszelką pychę, które się wznoszą przeciwko poznaniu Boga, i poddawać w niewolę każdą myśl, aby była posłuszna Chrystusowi” (2 Kor 10,5). Zdecydowałem to z wyprzedzeniem. Teraz, kiedy doświadczam złej myśli, uruchamiam swój plan modlitwy, samokontroli, dyscypliny duchowej i polegania na Bogu. Nawet podczas modlitwy – samotnej lub w grupie – mam złe lub wulgarne myśli. Zdecydowałem z góry, że kiedy się pojawią, będę się im opierał, walczył z nimi i pokonywał je.


Niektórzy twierdzą, że chociaż demony nie mogą znać wszystkich Państwa myśli, mogą na nie wpływać. Oznacza to, że demony mogą umieszczać w Państwa umysłach pewne myśli – prawdopodobnie te, których Państwo nie chcą. Muszą Państwo je wyrzucić. Kontrola naszych myśli wymaga samokontroli. Demony prawdopodobnie nie mają tak dużej mocy ani władzy, aby kusić Państwa złymi myślami, jak sugerują niektórzy chrześcijanie bojący się demonów. Jednak demony wydają się podążać za myślami wytworzonymi przez płodną ludzką i złą wyobraźnię. Próbują one pogorszyć złe myśli lub przedłużyć je bardziej, niż zrobilibyśmy to sami, kierując się naszym pragnieniem czystości i prawości. Musimy się im przeciwstawić.


Dzięki mojej płodnej wyobraźni sam tworzę wystarczająco dużo złych myśli bez pomocy diabła. On ma zdolność przyczepiania się do moich najmniejszych złych rozważań i przekształcania ich w poważne złe myśli. Postanowiłem starać się wyrzucić z umysłu zarówno myśl, która dała mu wstęp, jak i przyczepionego się do niej pasażera. Nasza podróż autostradą życia jest znacznie płynniejsza bez niepożądanych towarzyszy podróży. Gdy diabeł przesadza, zwiększa obecność zła. Kiedy rozpoznaję jego zło, energicznie pcham w przeciwnym kierunku. W zamieszaniu związanym z cieszeniem się i nienawidzeniem złej myśli tracimy zdolność podejmowania jakichkolwiek decyzji. Uważam, że łatwiej jest zrealizować decyzję, którą podjąłem wcześniej, niż podjąć dobrą decyzję pod taką presją. Moja wcześniejsza decyzja kontroluje moje myśli – i moje spojrzenie.


Mój wzór w próbach kontrolowania spojrzenia pochodzi z rozdziału, w którym Hiob ogłasza swoją etykę: „Zawarłem przymierze z moimi oczami, że nie będę patrzył pożądliwie na dziewczynę” (Hiob 31:1). Cóż za wspaniały przykład! Czasami studentki, z którymi pracuję na uniwersytecie, nie ułatwiają mi tego zadania. Chciałbym wierzyć, że nie nosiłyby głęboko wyciętych bluzek ani obcisłych ubrań, gdyby wiedziały, jaki problem sprawia to mężczyznom. Niemniej jednak jestem przekonany, że muszę kontrolować swoje spojrzenie i myśli. Jakiś czas temu postanowiłem, że podczas rozmowy z kobietami będę patrzył im w oczy i nie będę spoglądał niżej. Wielokrotnie realizowałem ten plan w ciągu sekundy. Jednocześnie, jeśli pojawiają się pożądliwe myśli, staram się dostrzec ducha kobiety, pokochać go i modlić się za niego, tak jak Bóg by tego ode mnie oczekiwał. Postanowiłem również, że jeśli będę miał z tym problem, powiem o tym mojej żonie Char i poproszę ją, aby modliła się ze mną w tej sprawie. Była mi bardzo pomocna w tych sytuacjach i zawsze cieszę się, że jestem wobec niej szczery.


Oto przykład wartości podejmowania decyzji z wyprzedzeniem i po prostu dyscyplinowania się, aby je realizować, gdy okoliczności są poza naszą kontrolą. Na uniwersytecie, na którym pracuję, mamy centrum ksero z trzema kolejkami, w których studenci i wykładowcy czekają na obsługę. Pewnego razu podszedłem do lady i czekałem na swoje kopie, kiedy podeszła do mnie jedna z moich byłych studentek, aby ze mną porozmawiać. Poziom jej dekoltu sprawił, że cieszyłem się, że wcześniej postanowiłem patrzeć jej w oczy i zachowywać właściwą postawę wobec córek Bożych. Pewnego wieczoru podczas modlitwy z Char również poczułem pewną ulgę. W emocjach, podekscytowaniu lub rozrywce chwili nie jesteśmy w stanie podejmować ważnych decyzji. Możemy zgodzić się z Hiobem. Możemy zawrzeć przymierze z naszymi oczami. To jest nasza przemyślana decyzja. Od tego momentu będziemy po prostu realizować to, co możemy również z góry postanowić robić automatycznie.


Gotowi do postu


Rozdziały 5 i 6 omawiają post bardziej szczegółowo, a rozdział 12 zagłębia się w nawyki żywieniowe i kwestie zdrowotne. Jednakże poruszamy tutaj jeden aspekt nawyków żywieniowych, ponieważ wiąże się on z samodyscypliną i wpływa na Państwa gotowość do postu. Dotyczy on spożywania używek i substancji chemicznych.

Niektórzy zalecają unikanie kawy przez kilka dni przed postem. Dzięki temu organizm staje się mniej zależny od kofeiny jako używki i łatwiej jest przejść na tryb bez jedzenia. Unikanie kawy z wyprzedzeniem jest lepsze niż rezygnacja z kawy, cukru i jedzenia jednocześnie. Bóle głowy spowodowane odstawieniem kofeiny podczas pierwszego lub dwóch dni postu są nieprzyjemne i rozpraszają uwagę. Lepiej jednak od początku zapobiegać uzależnieniu od cukru lub kofeiny. W ten sposób są Państwo naprawdę wolni.


Niedawno odbyłem trzydniowy post. Char pojechała odwiedzić nasze dzieci na Alasce, aby pomóc powitać w rodzinie naszą nową wnuczkę. Miałem ferie wiosenne i w tym tygodniu miałem pełną kontrolę nad swoim harmonogramem pracy. Obudziłem się w pierwszą sobotę i zdałem sobie sprawę, że jeśli zechcę, mogę pościć przez następne trzy dni. Ponieważ nie jem cukru, nie miałem bólu głowy spowodowanego „odstawieniem cukru”. Ponieważ nie piję kawy ani coli, nie miałem również odstawienia kofeiny. Byłem gotowy na trzydniowy post bez wcześniejszego przygotowania polegającego na unikaniu kofeiny lub cukru. Jedząc pożywne posiłki i unikając używek, łatwiej jest pościć – niezależnie od tego, czy jest to cotygodniowy jednodniowy post, czy coroczny trzydniowy post.


Niektórzy nie pością, ponieważ pierwszy dzień bez używek jest dla nich bardzo trudny. Być może spożywanie używek nie jest w ogóle dobrym wyborem. Zależy to od tego, jaką wartość przypisują Państwo duchowej czujności, jaką zapewnia post. Jeśli prowadzenie stylu życia, który sprawia, że post jest mniej trudny, jest dla Państwa uciążliwe, jedyną wymówką, której potrzebują Państwo, aby pozostać nieprzygotowanym, jest po prostu: „Post nie jest dla mnie aż tak ważny”.


Może to nie jest łatwe, ale post przynosi wspaniałe rezultaty. Post ułatwia skupienie się na modlitwie, zrozumieniu Słowa i słuchaniu głosu Boga. Post wymaga dyscypliny — podjęcie decyzji o poście i jej realizacja wymagają dyscypliny. Jednak post nie jest tak trudny, jak go sobie wyobrażamy. Problem polega na tym, że regularne spożywanie substancji chemicznych i używek utrudnia post. Problem pojawia się, gdy pościmy, ale nie jest to zasadniczo problem związany z postem; jest to problem złych nawyków żywieniowych.


Rozdział 5 jest poświęcony postowi, więc nie będziemy tutaj wchodzić w szczegóły. Pamiętajcie tylko, że samokontrola i osobista dyscyplina stosowana w jednej dziedzinie naszego życia ma pozytywny wpływ na inne dziedziny. Nauczyłem się dyscyplinować siebie poprzez regularną modlitwę, zanim zacząłem regularnie pościć co tydzień. Kiedy wyrobiłem sobie jeden nawyk, byłem gotowy, aby wyrobić sobie kolejny dobry nawyk. Dyscyplinowanie siebie, aby codziennie prawidłowo się odżywiać, przygotowuje mnie do postu, kiedy jestem gotowy. Mentalność „umysł ponad materią” – „decyzja ponad apetytem” – wynika z dyscyplinowania siebie, aby prawidłowo się odżywiać. Niestety, uzależnienie od cukrów i kofeiny w pożywieniu pozbawia niektórych ludzi radości i zwycięstw płynących z postu. Post jest tak ważny i korzystny, że warto regulować naszą codzienną dietę, abyśmy mogli go łatwiej praktykować.


Samokontrola, którą ćwiczymy, i zwycięstwo nad apetytem, które osiągamy poprzez post, choć same w sobie są znaczące, stanowią tylko część większego zwycięstwa: to nasze duchy sprawują kontrolę, a nie nasze ciała. Jedzenie będzie nam służyć; nie pozwolimy, aby nas kontrolowało. Możemy powiedzieć: „To jest dla mnie tak ważne”.


Decydowanie, ile się modlić


Regularność modlitwy jest prawdopodobnie najważniejszą dziedziną, w której potrzebujemy samodyscypliny. Na początku studiów biblijnych rodzice podarowali mi dwie książki o modlitwie napisane przez Leonarda Ravenhilla, które wywarły na mnie ogromny wpływ. Jeśli mogą je Państwo znaleźć, przeczytajcie je. Jedna z nich nosiła tytuł „Why Revival Tarries” (Dlaczego przebudzenie się opóźnia), a druga „Meat for Men” (Pokarm dla mężczyzn). W liście od ojca, który otrzymałem mniej więcej w tym samym czasie, zasugerował mi, abym wyrobił sobie nawyk codziennej godziny modlitwy. Zawsze uważałem za interesujące, że Bóg wykorzystał ten list od mojego ojca, aby wywrzeć na mnie tak silny wpływ. O ile mi wiadomo, mój ojciec nie miał takiego nawyku. Był dobrym człowiekiem, ale mama miała większą duchową moc i wnikliwość niż on. W każdym razie, połączony wpływ książek Ravenhilla i sugestii ojca zainspirował mnie do rozpoczęcia nawyku, który utrzymuję od drugiego roku studiów w kolegium biblijnym (1963–1964).

Nie pamiętam, kiedy to się zmieniło, ale wkrótce przeszedłem z jednej godziny dziennie do dwóch godzin dziennie. Utrzymałem ten poziom mniej więcej przez lata. Polecam Państwu ustalenie, jak długo będą się Państwo modlić każdego dnia. Nie modlą się Państwo tylko tak długo, jak mają na to ochotę. Mogą być wśród nas wyjątki, ale większość z nas będzie modlić się bardziej regularnie, jeśli zobowiązamy się do modlitwy w określonych porach. Będziemy też modlić się dłużej, niż gdybyśmy przestali, kiedy mamy na to ochotę.


Jezus zaprosił swoich uczniów, aby modlili się z Nim przez godzinę. Autor David Wilkerson sugeruje, abyśmy oddawali dziesięcinę naszego czasu – oznaczałoby to poświęcenie 2 godzin i 24 minut dziennie. Ja postanowiłem modlić się dwie godziny każdego ranka. Zdecydujcie, co jest dla Państwa najlepsze, a następnie wystarczy tylko zdyscyplinować się, aby realizować swoją decyzję.


Aby to zrobić, być może będą Państwo musieli ograniczyć czas poświęcany na mniej wartościowe zajęcia. Nigdy nie oglądałem zbyt wiele telewizji. Kiedy byliśmy dziećmi, nie mieliśmy telewizora, ponieważ mama i tata uważali, że nie powinniśmy go mieć. W rezultacie nigdy nie musiałem odzwyczajać się od telewizji, ale rozumiem, że niektórzy ludzie muszą to robić. O długości mojego codziennego czasu modlitwy zdecydowałem w wieku 19 lat, więc miałem tę przewagę, że musiałem zerwać z mniejszą liczbą niezdrowych nawyków, aby wyrobić sobie ten dobry. Łatwiej jest wyrobić sobie dobre nawyki we wczesnym wieku niż w późniejszym. Regularny czas na modlitwę jest prawdopodobnie najlepszym nawykiem, jaki mam. Wynika z niego wiele innych dobrych nawyków, które również są wielkim błogosławieństwem w moim życiu. Oczywiście nie chodzi o to, aby spędzać wiele godzin na modlitwie, ale o to, aby się modlić.


W czasie, który przeznaczamy na modlitwę, musimy również ćwiczyć dyscyplinę, aby skupić się na tym, co robimy. Jest to prawdą niezależnie od tego, czy modlimy się pod wpływem szczególnego natchnienia Ducha Świętego, czy też modlimy się w ramach naszych normalnych czynności. Utrzymanie umysłu skupionego na modlitwie przez cały czas wymaga samokontroli i dyscypliny. W rozdziale 5 zauważymy, że modlitwa według sześciu części Modlitwy Pańskiej zgodnie z formułą Larry'ego Lea była dla wielu wielką pomocą. Pozwala nam to zachować skupienie i przechodzić od tematu do tematu. Decyzja o tym, jak długo będziemy się modlić, zachęca nas do modlitwy, ponieważ przyzwyczajamy się do pełnego wykorzystania wyznaczonego czasu. Celem wyznaczenia czasu jest zwiększenie modlitwy. Wykorzystamy wszystko, co pomaga nam modlić się więcej lub lepiej.


Decydując, kiedy i jak długo modlić się, a następnie dyscyplinując się, aby to realizować, pozwólcie sobie na swobodę ponownej oceny i modyfikacji swojej rutyny. Kiedyś zdecydowałem, że muszę wstawać około 5:30 rano, aby poświęcić więcej czasu na modlitwę. Po czterech dniach byłem tak zmęczony, że nie byłem w stanie modlić się ani robić nic innego. Postanowiłem, że muszę wrócić do lepszego wypoczynku w nocy, aby móc modlić się wypoczętym ciałem i skupionym umysłem. Niektórzy wielcy wojownicy modlitwy potrafili modlić się bardzo wcześnie rano, ale każdy musi znaleźć to, co najlepiej mu odpowiada, zgodnie z tym, jak Bóg nas stworzył.


Kiedy biegam w maratonach, biegam tak szybko, jak tylko mogę, w tempie, które jestem w stanie utrzymać przez cały bieg. Jeśli biegam szybciej, zaczynam mieć skurcze w nogach lub inne objawy, które przypominają mi, żebym nie biegł tak szybko. Jeśli tracę koncentrację i zbytnio zwalniam, wiem, że nie daję z siebie wszystkiego i mój czas w tym biegu nie będzie dobry. Nauczyłem się słuchać swojego ciała i biegać tak szybko, jak tylko mogę, w tempie, które jestem w stanie utrzymać. Wyrzeźbiłem w sobie dyscyplinę, aby nie biegać zbyt szybko przez pierwsze 20 mil wyścigu. Utrzymanie prędkości przez cały wyścig jest znacznie ważniejsze niż szybkie tempo. Regularne modlitwy i inne dyscypliny w życiu chrześcijanina są, ponownie, bardziej podobne do maratonu niż do sprintu. Znajdź najlepsze tempo, które jest w stanie utrzymać, i trzymaj się go.

Czytanie Biblii


Od lata 1963 roku mam zwyczaj czytania Biblii od początku do końca każdego roku. Nawyk ten wyrobiłem sobie po przeczytaniu książki Elisabeth Elliot „Through Gates of Splendor” (Przez bramy wspaniałości). W książce tej autorka opowiada o tym, jak jej mąż, Jim Elliot, kochał Biblię i regularnie ją czytał. W rzeczywistości wyrobiłem sobie zarówno nawyk czytania Biblii od początku do końca każdego roku, jak i nawyk modlitwy przez godzinę każdego dnia o tej samej porze. Tego lata przeszedłem znaczącą przemianę duchową i zdecydowałem, że duchowe poszukiwania są ważniejsze niż inne rzeczy. Regularna modlitwa i czytanie Biblii były praktycznym wyrazem mojej pozytywnej zmiany wartości. W rezultacie od lata 1963 roku cieszę się codziennymi spotkaniami z Panem. Nie muszę codziennie podejmować decyzji, aby to robić – po prostu działam zgodnie z wcześniej podjętą decyzją. Często z codziennej lektury wyciągałem coś, co od razu mi pomagało.


Moja Biblia ma 1094 strony tekstu Pisma Świętego. Jeśli czytam trzy strony w dni powszednie i cztery strony w niedziele, mogę przeczytać całą Biblię w 365 dni. Proszę rozważyć podzielenie liczby stron w Państwa Biblii przez 365, aby ustalić własny plan. Dostępne są roczne tabele czytania Biblii, a nawet Biblia chronologiczna, podzielona na codzienne porcje, które prowadzą czytelnika przez nią przez cały rok. Ważną lekcją nie jest wybór metody. Chodzi o zdyscyplinowanie się, aby regularnie poddawać się naukom Pisma Świętego. Niektóre fragmenty Biblii nie są tak łatwe jak inne. To daje nam jeszcze więcej powodów, aby zdecydować się przeczytać ją w całości — nie tylko łatwe lub ulubione fragmenty.


Duch Boży przemawia poprzez „słowo pisane” – Biblię. Wielokrotnie wpływa ono na nasz system wartości w sposób osobisty, trafny, dosadny i z wielką zachętą do pobożnego życia. Pod względem umysłowym jesteśmy tym, co czytamy. Rutynowe czytanie Słowa Bożego jest niezbędne dla rozwoju sług Bożych.


Unikanie skrajności


Książka ta często zawiera osobiste anegdoty. Pomagają one zrozumieć, jak stosować zasady biblijne w codziennym życiu. Poniższe opowieści ilustrują jednak sytuacje, w których nie należy stosować samodyscypliny – chwile, w których Bóg chce, abyśmy się wyluzowali i dobrze bawili. Samodyscyplina jest czymś dobrym, ale nawet ona wymaga rozeznania, umiaru i równowagi.


Bóg dał ludzkości wielki dar w postaci przyjemności fizycznej bliskości w małżeństwie. Jednak niektórzy ludzie o dobrych intencjach i dobrzy ludzie stosowali dyscyplinę – w rzeczywistości niepotrzebną surowość – odmawiając sobie błogosławieństwa, którego Bóg pragnie dla nas w naszych małżeństwach. Istnieje miejsce na wzajemnie uzgodnione powstrzymywanie się przez określony czas i w określonym celu, ale nie o tym tutaj mówię. List do Hebrajczyków 13:4 mówi: „Małżeństwo niech będzie czczone przez wszystkich, a łoże małżeńskie niech będzie nieskalane...”. W większości tłumaczeń wers ten jest oddany jako polecenie, ale zgodnie z gramatyką grecką może to być zarówno stwierdzenie, jak i polecenie. Innym możliwym tłumaczeniem jest zatem: „Małżeństwo jest czczone przez wszystkich, a łoże małżeńskie jest nieskalane”. Z moralnego punktu widzenia łoże małżeńskie powinno być nieskalane. Z drugiej strony, w wielu chrześcijańskich małżeństwach tak właśnie jest. Zachowanie czystości jest również konieczne, ale jej czystość jest jeszcze bardziej fundamentalną prawdą. Małżeństwa byłyby bardziej satysfakcjonujące, byłoby mniej cudzołóstwa i rozwodów, gdyby partnerzy po prostu rozluźnili się, wykazując większą swobodę i kreatywność.


Graficzne instrukcje zawarte w Księdze Przysłów i Pieśni nad Pieśniami są bardzo jasne. Pismo Święte zachęca małżonków do czerpania radości z ciała partnera. Bóg zamierzył, aby intymność fizyczna była przyjemnym, często powtarzanym doświadczeniem. Ten dar jest zbyt cudowny, aby go odrzucić, i zbyt cenny, aby pozwolić szatanowi go ukraść. W intymności fizycznej małżonkowie powinni się zrelaksować, być kreatywni i nie spieszyć się, tak często, jak oboje się na to zgodzą, i dobrze się bawić.

Kiedy małżeństwo zawierane jest w czystości i niewinności, proces eksperymentowania i odkrywania, który rozpoczyna się w noc poślubną, może trwać wiele lat. Powinniśmy zachować te sekrety w naszych własnych małżeństwach, tak samo jak powinniśmy być czystymi, przyzwoitymi, powściągliwymi i ściśle samokontrolującymi się w naszym zachowaniu poza małżeństwem. Spotkania poza małżeństwem byłyby mniej kuszące, gdyby partnerzy byli mniej powściągliwi i planowali więcej ekscytujących rzeczy w ramach małżeństwa. Jak wspomniano powyżej, Biblia mówi, że małżeństwo jest czcigodne, łóżko jest czyste, a seks jest błogosławiony. Jest wiele sytuacji i miejsc, w których powinniśmy kontrolować nasze popędy. Jednak intymność fizyczna jest jedną z błogosławionych przez Boga i danych przez Niego dziedzin, w których możemy cieszyć się wszelkimi fizycznymi swobodami, z którymi oboje małżonkowie czują się komfortowo, bez wstydu przed Bogiem. Moje wieloletnie doświadczenie małżeńskie potwierdziło tę linię myślenia, a dwie poniższe smutne historie jeszcze bardziej ją wzmocnią.


Kiedyś, podczas urlopu w Stanach Zjednoczonych, odwiedziliśmy kościół na Środkowym Zachodzie. Żona pastora prowadziła niedzielną szkołę dla dorosłych. Aby zilustrować znaczenie poświęcenia i modlitwy, powiedziała uczniom, że ona i jej mąż postanowili powstrzymać się od intymności fizycznej w sobotnie wieczory, aby poświęcić się modlitwie przed nabożeństwem następnego dnia. Moja wewnętrzna reakcja brzmiała mniej więcej tak: „Cieszę się, że nie mamy takiej zasady, ale oni muszą być naprawdę oddani”. Wiele lat później dowiedziałem się, że pastor miał romans, który doprowadził do rozłamu w kościele. Z pewnością istnieją inne czynniki, o których nie wiem, więc wstrzymuję się z osądem. Jednak zawsze zastanawiałem się, czy ich samokontrola (która jest akceptowalna dla Boga) nie przerodziła się w skrajne wyrzeczenie i surowość – potencjalne narzędzie wroga. Starając się uniknąć tragedii tej pary w naszych małżeństwach, lepiej cieszyć się wieloma szczęśliwymi prywatnymi przyjęciami.


W młodości szukałem porady u szanowanego i pobożnego człowieka, którego bardzo szanuję. Zmagam się z seksualnością, problemem większości normalnych młodych mężczyzn, którzy cenią sobie czystość seksualną. Mój doradca zapewnił mnie, że samokontrola jest nadal konieczna nawet po ślubie. Nie można doświadczać intymności fizycznej o dowolnej porze dnia. Wyjaśnił, że praca i obowiązki powstrzymują osoby pozostające w związku małżeńskim od intymności fizycznej, nawet jeśli pracują w tym samym miejscu lub mieszkają w tym samym środowisku. Przez długi czas nie kwestionowałem jego stanowiska w tej sprawie.


Półtora roku później, będąc nadal singlem, przypadkowo dowiedziałem się czegoś, co dało mi inne spojrzenie na jego filozofię. Chrześcijańska żona tego doradcy zwierzyła mi się, że po mojej sesji doradczej z jej mężem miała romans. Opowiedziała mi, jak jej nowy partner był tak delikatny i troskliwy w porównaniu z niewrażliwością jej męża na jej potrzeby fizyczne. Chociaż był pobożnym i oddanym mężem, ewidentnie był zbyt zajęty pracą. Czuła się zaniedbywana.


Niestety, żona doradcy źle poradziła sobie z tą sytuacją, ale dla mnie jasną lekcją jest to, że surowość – niepotrzebne samozaparcie – może sprawić, że ludzie stają się bardziej podatni na zranienie. Dzięki tej nieoczekiwanej informacji z pierwszej ręki nauczyłem się tej ważnej lekcji. Pozornie wspaniałe i idealistyczne oddanie się pracy dla Pana może przyczynić się do powstania sytuacji prowadzącej do moralnej tragedii, jeśli nie spowodować jej bezpośrednio. To, co początkowo interpretowałem jako pobożną samokontrolę, najwyraźniej przekroczyło granicę i stało się niepotrzebną surowością mojego doradcy. Postanowiłem, że będę postępował zgodnie z radą tego doradcy i jego pobożnym przykładem we wszystkich punktach z wyjątkiem jednego – odrzucenia radości fizycznej intymności „o każdej porze dnia”. Z ich smutnego doświadczenia zrozumiałem zasadność fizycznej intymności w ciągu dnia. Ta perspektywa dodała wiele szczęśliwych doświadczeń do radości mojego własnego małżeństwa.


Można Państwo kwestionować stosowność mojej wymiany zdań z żoną mojego doradcy. Będąc wówczas młodym mężczyzną, nie zdawałem sobie sprawy, że angażuję się w ryzykowną rozmowę. Niezależnie od tego, czy jest się singlem, czy żonatym, mężczyzna nie powinien prowadzić długich rozmów na tematy seksualne sam na sam z nikim innym niż swoją żoną. Jeśli dwie osoby zgadzają się na rozmowę na ten temat, powinna być obecna również inna kobieta. Oto dlaczego tego typu rozmowy sprawiają, że stajemy się podatni na zagrożenia. Rozmawiając o sprawach intymnych z osobami płci przeciwnej, wchodzimy mentalnie w intymną strefę interpersonalną. Kiedy rozmowa dotyczy osób, z którymi nie jesteśmy w związku małżeńskim, przebywanie sam na sam staje się nieodpowiednie. Chrześcijanie muszą wykazać się samodyscypliną, aby uniknąć takiej potencjalnie destrukcyjnej sytuacji.

Większość z nas jest narażona na pokusy i pracuje przez długie godziny. Często kładziemy się spać wyczerpani, pracując przez cały wieczór po całym dniu pracy. Powinniśmy mieć swobodę posiadania pewnych dziennych sekretów we własnych domach z naszymi małżonkami. Bóg oczekuje od nas oddania i gorliwości w Jego sprawach. Niemniej jednak nasz wróg jest na tyle sprytny, że wykorzystuje nasze oddanie i gorliwość przeciwko nam, aby nas okraść. Wróg atakuje niektóre z radości, które pomagają nam służyć Bogu z zadowoleniem, satysfakcją i czystością przez całe życie. W końcu to Bóg stworzył nasze ciała z ich fascynującymi częściami, interesującymi funkcjami i zdolnością do radosnych uroczystości i prywatnych, ekstatycznych ucieczek od ciężkich obowiązków publicznych.


W tym rozdziale kładę główny nacisk na zachęcanie Państwa do zwiększenia porządku i skuteczności jako chrześcijan poprzez podejmowanie przemyślanych i ostrożnych decyzji. Od tego momentu po prostu działamy zgodnie z wcześniej podjętymi decyzjami, realizujemy plan i lecimy na autopilocie. Nie jesteśmy jednak maszynami. Mamy emocje, które musimy brać pod uwagę. Harmonogramy i wzorce snu nie zawsze są całkowicie pod naszą kontrolą. W takich przypadkach musimy być elastyczni. Są chwile, kiedy ludzie mają potrzeby, które są po prostu ważniejsze niż nasze dobrze zorganizowane plany i rutyny. Nauka rozpoznawania sytuacji wyjątkowych jest umiejętnością samą w sobie. Wiedza o tym, kiedy należy odłożyć rutynę na bok i poddać się biegowi wydarzeń, stanowi wyzwanie. W mojej własnej rutynie prawdopodobnie kilka razy w miesiącu muszę to robić. Powinniśmy akceptować wyjątki, ale zasada pozostaje niezmienna: wyjątek, aby był wyjątkiem, musi być wyjątkiem.


Owocem ducha samokontroli jest klucz do uporządkowanego, skutecznego życia chrześcijańskiego. Bóg chce, aby Jego słudzy cieszyli się korzyściami płynącymi z porządku, dlatego uczy nas, abyśmy poddawali Mu każdą myśl i kontrolowali siebie. Chce, abyśmy cieszyli się rozwojem, owocnością, zadowoleniem, pokojem i większymi możliwościami otrzymywania nowych spostrzeżeń z nieba. Wie, że kluczem jest samokontrola. Zbyt często wiemy więcej o tym, co powinniśmy robić, niż o tym, co robimy. W rezultacie doświadczamy niepotrzebnej przepaści między Państwa wynikami a Państwa potencjałem. Kluczem do zmniejszenia lub wypełnienia tej przepaści jest samokontrola. Potencjał, z definicji, jest czymś, co możemy osiągnąć, a samokontrola ma ogromne znaczenie. Państwa potencjał to to, co moglibyście zrobić. Jako zarządcy swoich talentów, powinniście robić to, co moglibyście zrobić. Innymi słowy, możecie to zrobić, jeśli tylko zechcecie. Dlatego ten owoc ducha jest tak cenny.