NAWYK ÓSMY: Rozwijaj Charakter Wraz ze Wzrostem Małżeństwa
Nawyki wysoce skutecznych chrześcijan
„... czyńcie innym tak, jak chcielibyście, aby oni czynili Państwu”. Mateusz 7:12
Większość tej książki dotyczy indywidualnych nawyków – tego, jak należy porządkować własne życie, aby osiągnąć maksymalny potencjał. Trzy kolejne nawyki dotyczą jednak relacji rodzinnych. Wykorzystanie tych relacji do rozwoju osobistego, zamiast pozwalania im na wyczerpywanie naszych zasobów, może stanowić wspaniałe uzupełnienie. Relacje rodzinne są głównym środkiem, za pomocą którego Bóg kształtuje nas na podobieństwo Chrystusa. Aby to zadziałało, musimy się poświęcić – umrzeć dla siebie. W tym miejscu przyjrzymy się rozwojowi osobistemu w małżeństwie. Następnie, w kolejnych dwóch rozdziałach, odkryjemy, że pomagając naszym dzieciom w rozwoju, sami również ogromnie się rozwijamy.
Czy chcieliby Państwo mieć tak dobre małżeństwo, że inni będą je traktować jako wzór dla swoich własnych związków? Jeśli zastosują Państwo to, co tu przeczytali, mogą Państwo właśnie to osiągnąć. Dlaczego ktoś miałby chcieć żyć z czymś gorszym niż to, co najlepsze – dwójką bardzo skutecznych chrześcijan, którzy żyją i rozwijają się razem?
Bóg pragnie zdrowych i potwierdzających małżeństw. Jego Słowo zawiera instrukcje, jak je budować. Możemy pozwolić, aby nasze małżeństwa były warsztatem rozwoju duchowego charakteru i partnerstwa małżeńskiego – zespołem służby. Dobre małżeństwa się buduje; nie powstają one same z siebie. Utrzymanie i doskonalenie małżeństwa to ciągłe, trwające całe życie przedsięwzięcie. Moja żona Char i ja nauczyliśmy się „zwracać się ku sobie”, a nie „zwracać się przeciwko sobie”. Małżeństwo jest diamentem o wielu fasetach, które warto szlifować. Na kolejnych stronach przeczytają Państwo o tym, czego nauczyliśmy się podczas wielu szczęśliwych lat wspólnego rozwoju od kwietnia 1969 roku.
Małżeństwo a kwestie kulturowe
Rozważmy małżeństwa w konfucjańskich systemach rodzinnych. Char i ja służyliśmy przez 18 lat w Azji. Żyliśmy w otoczeniu subtelnych pozostałości azjatyckich tradycji rodzinnych, w których zmarli przodkowie są postrzegani jako nadal aktywni w codziennym życiu żyjących potomków. Uważa się, że mogą oni przynosić żyjącym szczęście lub kary. Jest to uzasadnienie dla czci przodków. Kult przodków i towarzyszące mu nacisk na szacunek dla rodziców tworzy pionową strukturę rodziny. Synowie służą swoim ojcom. Rodzice wybierają partnerów małżeńskich dla swoich dzieci. Żony nie zmieniają nazwisk po ślubie. Pozostają osobami z zewnątrz w rodzinach swoich mężów.
W takim patriarchalnym i zorientowanym pionowo systemie rodzinnym synowe służą teściowym. Niestety, miłość do żony jest uważana za zniewagę wobec rodziców. Mężczyźni biorą żony, aby mieć potomstwo. Małżeństwo jest sposobem zarówno na zadowolenie przodków, jak i na wyhodowanie przyszłych czcicieli. Dzieci służą rodzicom, aby zyskać ich przychylność, mając nadzieję na uniknięcie przyszłych katastrof po „odejściu” mamy i taty (ale nie w tym światopoglądzie). W takim środowisku żony nie znoszą bycia wykorzystywanymi i żyją dla dnia, w którym będą mogły wykorzystać swoje własne synowe. Zrozumiałym i niefortunnym skutkiem tego jest często brak romantyzmu w małżeństwach, który kwitnie poza nimi!
W 1996 roku wróciliśmy do Stanów Zjednoczonych, gdzie małżeństwo jest przedmiotem innego rodzaju ataków. Młodzi dorośli często uważają, że romans jest jedyną podstawą małżeństwa. Kiedy przestają czuć romantyczne uczucia, myślą, że przestali kochać. Kultura amerykańska straciła z oczu fakt, że kochanie lub niekochanie jest aktem woli, a małżeństwo jest umową na całe życie. Złamanie tego świętego przymierza stało się tak powszechną normą kulturową, że nawet wierzący je łamią. Wskaźnik rozwodów wśród chrześcijan nie jest niższy niż w sektorze niechrześcijańskim. W stanach północno-wschodnich, gdzie odsetek wierzących narodzonych na nowo jest niższy, wskaźnik rozwodów jest najniższy. W Bible Belt i na południu, gdzie odsetek wierzących odrodzonych jest wyższy, wskaźnik rozwodów jest najwyższy!
Ten rozdział nie jest tyradą przeciwko rozwodom. Zastanowimy się nad tym głębiej i pokażemy, jak możemy się rozwijać wraz z rozwojem naszego małżeństwa. Jeśli dopracowujemy nasz charakter w małżeństwie, doświadczamy jednego z najsilniejszych procesów rozwojowych wplecionych w tkankę społeczną człowieka. Z biegiem czasu zmieniamy się, zmieniamy i zmieniamy, podobnie jak sytuacja. Nikt nie może wiedzieć, jak z czasem zmieni się małżonek lub sytuacja. Ale umowy pozostają w mocy. Państwa romantyczne marzenia o małżeństwie mogły stać się mirażem. Państwa plan na słodki deser mógł stać się suchą i spieczoną pustynią. Ale jeśli odpowiednio położą Państwo nacisk, miraże mogą znów stać się małżeństwami, a pustynie mogą znów stać się deserami. Wszystko zależy od właściwego nacisku!
Małżeństwa azjatyckie są pod presją pionowych problemów rodzinnych, podczas gdy małżeństwa amerykańskie są zawierane zbyt lekko i zbyt często się rozpadają. Biblia zawiera wiele zdrowych wskazówek dotyczących rozwoju osobistego charakteru, równych partnerstw i użytecznej służby Bogu poprzez nasze małżeństwa. Co więcej, jako bonus, możemy również naprawdę cieszyć się romansem! Według badań, chrześcijanie mają najwyższy wskaźnik zadowolenia z intymności fizycznej. Niechrześcijanie więcej o tym mówią, ale chrześcijanie bardziej cieszą się fizyczną intymnością bez żalu, poczucia winy lub obaw. Char i ja, podobnie jak setki innych osób, nauczyliśmy się, jak być dobrymi przyjaciółmi w małżeństwie i cieszyć się lepszą imprezą niż wszystko, co ma do zaoferowania Hollywood. Podobnie jak inni dojrzali chrześcijanie i szczęśliwi małżonkowie, my również żartujemy, bawimy się, rozmawiamy, słuchamy, grabimy liście i zmywamy naczynia jak młodzi zakochani. Państwo też mogą!
Zasada wzajemności
Wzajemność oznacza odpłacanie się tym samym. Między małżonkami nieustannie dochodzi do wymiany słownej. Może ona być dobra lub zła. Szatan chce podważyć naszą radość, siejąc niezgodę w małżeństwach. Próbuje wbić klin między mężów i żony, aby podzielić i podbić, zniszczyć siłę, jaką mogliby czerpać z jedności i celu w małżeństwie. Szatan stara się zapoczątkować negatywne cykle wzajemności. Bóg chce nam pomóc utrzymać pozytywne. Na zachowanie w każdej bliskiej relacji duży wpływ ma zasada wzajemności. Słyszeliście, jak małżonkowie wymieniają miłe i potwierdzające słowa: „To wygląda ładnie”. „Dzięki, dla mnie też dobrze wyglądasz”. Słyszeliśmy również negatywne cykle: „To było niezdarne posunięcie”. „Cóż, przeszkadzałeś mi, palancie”. Ludzie mają naturalną skłonność do odpłacania dobrem za dobro lub złem za zło, a zarówno skala, jak i tempo tych wymian mogą ulegać zwiększeniu lub zmniejszeniu. Celem jest spowolnienie, zmniejszenie skali, a nawet przerwanie negatywnych cykli, a jednocześnie rozpoczęcie i zwiększenie tempa oraz skali pozytywnych cykli.
Pismo Święte mówi: „Wszystko, co byście chcieli, aby ludzie wam czynili, tak i wy im czyńcie” (Mt 7,12). Jeśli nie podoba się Panu/Pani sposób, w jaki jest Pan/Pani traktowany/a, proszę przeanalizować sposób, w jaki traktuje Pan/Pani innych! Jest mało prawdopodobne, aby partner konsekwentnie odpłacał złem za dobro. Jeśli nie spotyka się Pan/Pani z uprzejmym szacunkiem, może to wynikać z tego, że sam/a Pan/Pani nie okazuje uprzejmego szacunku. Boże zasady są dla nas dobre. Powyższy werset można by przetłumaczyć następująco: „Dobrze jest postępować z innymi tak, jak chcielibyście, aby oni postępowali z wami”. Zasiejcie ziarno uprzejmości, szczerości, uznania i troski. Zdobędziecie korzyści, zbierając plony uprzejmości, szczerości, uznania i troski. Bądźcie dobrym małżonkiem, a przekonacie się, że macie dobrego małżonka. Utrzymujcie pozytywne cykle wzajemności w swoim małżeństwie.
Jeśli nie jesteście jeszcze małżeństwem, oceńcie związek z osobą, z którą się spotykacie. Czy ta osoba ma potencjał, aby być partnerem w wzajemnie potwierdzającym się związku opartym na wzajemności? Dobre życie małżeńskie, w tym dobre doświadczenia fizyczne, opiera się na tego rodzaju dojrzałości. Kiedy wracam do domu z pracy, lubię ogłaszać swoje przybycie, wchodząc do garażu. Idę korytarzem, śpiewając coś w stylu: „Hej, hej, kochanie, chcę wiedzieć, czy będziesz moją dziewczyną”. To nadaje dobry ton całej kolacji i wieczorowi, ponieważ Char odpowiada w podobny sposób.
Zasada wzorca do naśladowania
Role małżeńskie są w większości przypadków nieświadomie przyswajane poprzez długotrwałą obserwację. Największym darem, jaki otrzymałem od mojego ojca, było traktowanie mamy jak królowej. Zawsze mówił o niej coś miłego lub dobrego. Nigdy nie pozwalał żadnemu ze swoich dzieci krytykować jej. Niektórzy z nas, niestety, muszą pokonać trudności wynikające ze złych wzorców. W końcu nie wybraliśmy naszych rodziców. Ale proszę się nie martwić, istnieje rozwiązanie problemu wzorca do naśladowania! Mamy szanować naszych rodziców. Jeśli jednak nie są oni odpowiednim wzorem do naśladowania w małżeństwie, proszę znaleźć inny wzór – lepszy przykład – i podążać za tym, którego Państwo wybrali.
Jaki jest najlepszy prezent, jaki mogą Państwo dać swoim dzieciom? Córka, która dorasta, obserwując pełen szacunku związek między rodzicami, nie zadowoli się niczym mniej – jest bezpieczna. Nie muszą się Państwo martwić, że wpadnie w złe towarzystwo; widziała dobry wzór, zna szacunek, jakim darzono ją w domu i jaki darzono jej matkę, i nie zadowoli się niczym mniej. Syn, który dorasta, obserwując pełen szacunku związek między Państwem a Państwa małżonkiem, zrozumie rolę życzliwego partnera małżeńskiego. Będzie również pragnął żony, która ma potencjał do wzajemnego potwierdzania i szanowania małżeństwa. On również jest bezpieczny.
Znajdźcie siłę kryjącą się za słabościami
Wszyscy mamy mocne i słabe strony. Co ciekawe, często po drugiej stronie naszej słabości kryje się siła. Osoba miłosierna może wydawać się słaba, ale jest dobra w okazywaniu współczucia. Osoba zdyscyplinowana może wydawać się mechaniczna, ale jest niezawodna. Osoba elastyczna może nie osiągać swoich celów szybko, ale potrafi dostosować się do różnych sytuacji. Wyzwaniem jest to, że słabości są często bardziej widoczne niż mocne strony, zwłaszcza jeśli te ostatnie nie były jeszcze rozwijane. Potraktujcie to jako zaproszenie do odkrycia mocnych stron Państwa współmałżonka, które kryją się za jego lub jej słabościami. Kiedy to zrobimy, możemy zacząć je wspierać i rozwijać. Nauczmy się wykorzystywać mocne strony naszego partnera, pomagając mu jednocześnie kompensować jego słabości. Czy to eliminuje słabości? Nie, ale zmienia punkt ciężkości i tym samym znacznie zmienia relację z wojny krytyki w wzajemne docenianie mocnych stron.
Char jest kreatywna. Wydaje się mieć mnóstwo dobrych pomysłów — tak wiele, że nie ma energii, aby zrealizować je wszystkie. Zaczyna od jednego dobrego pomysłu, aby pomóc komuś, a potem wpada na świetny pomysł, aby zrobić coś dla wnuka. Przez długi czas narzekałem na wszystkie niedokończone projekty leżące w domu lub ukryte w szafach, pudełkach i szufladach. Potem nauczyłem się doceniać jej kreatywność! Teraz czasami pomagam jej je ukończyć, a czasami po prostu daję jej „przestrzeń”, aby sama je ukończyła. Zidentyfikuj słabe i mocne strony; zrekompensuj słabe strony; wykorzystaj mocne strony. Jeśli to zrobicie, poziom spokoju w Państwa domu wzrośnie o więcej niż kilka stopni.
Zasada równego partnerstwa
Można to również nazwać zasadą wzajemnego podporządkowania się. Małżeństwo jest połączeniem równego partnerstwa i wzajemnego podporządkowania się. Żony są nazwane „współdziedziczkami” w 1 Liście Piotra 3:7. Bóg jest moim teściem! Bóg nie odpowie na moje modlitwy, jeśli nie będę dobrze opiekował się Char. Kiedy się modlę, Bóg pyta: „Jak traktuje Pan Char? Jak opiekujecie się moją córką?”. Kiedy nasze małżeństwa są zrównoważone biblijnymi wytycznymi dotyczącymi szacunku i równości, wzajemnego szanowania się i znoszenia wzajemnych ciężarów, nasza rywalizacja zamienia się we współpracę. Państwa małżonek jest dzieckiem Bożym – nie krzywdźcie jednego z dzieci Bożych! Zanim została moją żoną, Char była przede wszystkim (i na zawsze) moją chrześcijańską siostrą.
„Podporządkujcie się sobie nawzajem w bojaźni Chrystusowej” – tak brzmi początek rozdziału poświęconego instrukcjom małżeńskim w Liście do Efezjan 5. Wielu wydawców Biblii popełnia błąd, umieszczając po tym zdaniu nagłówek „Żony i mężowie”, wyłączając w ten sposób ten werset z rozdziału poświęconego żonom i mężom. To nie Paweł umieścił tam ten nagłówek, tylko my. Innymi słowy, pierwsze zdanie w sekcji Pawła poświęconej relacjom małżeńskim w Liście do Efezjan 5 brzmi: „Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej”. Nie tylko żony mają być poddane, ale oboje małżonkowie. Zasada wzajemnego podporządkowania się działa we wszystkich relacjach rodzinnych, a zwłaszcza w partnerstwie między mężem i żoną. Nie osoby słabe potrafią to zrozumieć, ale osoby silne. Słabe osoby boją się ujawnić swoją wrażliwość; chcą postawić na swoim. Silni wiedzą, kiedy ustąpić, i mają charakter, aby to zrobić.
Troska wystarczająca, by stawić czoła
Oczywiście w małżeństwie powinniśmy być wobec siebie tolerancyjni i cierpliwi. Jednak zbytnia tolerancja i cierpliwość wobec wad drugiej osoby mogą powodować problemy. Bóg może dać nam mądrość i łaskę, abyśmy wiedzieli, kiedy powinniśmy ustąpić naszemu partnerowi. Może On również pomóc nam zrozumieć, kiedy najbardziej uhonoruje Go (i partnera) uprzejme poruszenie z nimi pewnych kwestii. Nie powinniśmy być nadmiernie krytyczni, ale powinniśmy kochać na tyle, aby omówić prawdziwe problemy.
W trosce o swój dalszy rozwój, stwórz atmosferę, w której partner może skonfrontować się z Państwem, gdy mają Państwo słaby punkt. Podobnie, nie pozwalajcie partnerowi na powtarzające się poważne błędy. Porozmawiaj z nim o tym z miłością i taktem. W przeciwnym razie pozwolicie na takie zachowanie i sprawicie wrażenie, że je akceptujecie, biernie na nie pozwalając. Nazywa się to czasem współuzależnieniem. Kiedy jeden z partnerów staje się zbyt tolerancyjny, traci możliwość nauczenia się, jak grzecznie rozwiązywać problemy. W rezultacie drugi partner traci możliwość rozwoju poprzez radzenie sobie ze swoimi wadami. Ludzie, którzy zawsze postawią na swoim, stają się mniej elastyczni. Niestety, w niektórych małżeństwach jeden z partnerów staje się coraz bardziej bierny, podczas gdy drugi z upływem lat staje się coraz bardziej uparty. Nie jest to dobre ani dla jednego z nich, ani dla ich przyjaciół!
Rozwój w małżeństwie to ekscytujący, trwający całe życie proces, który rozwija się stopniowo. Częścią tego procesu jest troska o nasz rozwój, dzięki której przyjmujemy krytykę. Częścią tego procesu jest również troska o rozwój naszego partnera, dzięki której jesteśmy gotowi stawić mu czoła. Miejcie odwagę nie tylko ratować swoje małżeństwo, ale także rozwijać się w nim. Kiedy ktoś jest zbyt kontrolujący, można mu uprzejmie i stanowczo się przeciwstawić – lub skonfrontować się z nim – poprzez asertywne zachowanie. Czytałem o mężczyźnie, który zmęczył się corocznymi wakacjami, które chciała jego żona. W końcu wyjechał na wakacje sam, wysyłając żonę samolotem na wakacje, o których zawsze marzyła. Nie musiałem podejmować tak radykalnych kroków, ale podczas ostatnich letnich wakacji z rodziną kilkakrotnie czułem presję, aby robić rzeczy, których nie chciałem robić. Pamiętając o zasadzie, o której tutaj mówię, powiedziałem, że „tym razem się nie przyłączę”. Spędziłem ten czas na modlitwie, czytaniu książki i bieganiu. Kiedy cała rodzina znów była razem, cieszyłem się, że ich widzę.
Zasada zwierzchnictwa
Idea zwierzchnictwa w małżeństwie jest ostro krytykowana, głównie dlatego, że jest źle rozumiana. Zwierzchnictwo nie oznacza dążenia męża do władzy. Jest to ogromna odpowiedzialność, a nie ból głowy ani fantazja. Zwierzchnictwo polega na utrzymywaniu jedności, trosce, zapewnianiu bytu i wychowywaniu ciała – w tym przypadku żony – a czasem także na przyjmowaniu winy, gdy coś idzie nie tak. Prowadzi również do porządku, który wymaga, aby ktoś przewodził, a ktoś podążał za nim. Jednak nadrzędnym obowiązkiem przywództwa jest troska o drugą osobę. Istnieje ogromna różnica między „panowaniem” a „odpowiedzialnością za dobro”.
Zdrowe przywództwo wiąże się z swobodną dyskusją na temat planów w trakcie ich tworzenia. Mądry i kochający mąż angażuje żonę w proces planowania, prosząc ją o radę i modlitwę. Plany powstałe w wyniku wspólnej dyskusji i modlitwy są łatwiejsze do realizacji, ponieważ obie strony czują się za nie odpowiedzialne. Zanim wyjechaliśmy do Chin w 1991 roku, ja chciałem tam pojechać, ale Char nie. Wiedziałem, że ona nie chce jechać, więc powiedziałem jej, że nie pojedziemy, jeśli ona nie chce. Tymczasem ona wiedziała, jak bardzo będę rozczarowany, jeśli nie pojedziemy, więc zgodziła się pojechać. Jej rozumowanie opierało się na tym wersecie z Biblii Żywej: „Żony, dostosowujcie się do planów swoich mężów” (1 Piotra 3:1). Ta zasada dla żon jest odpowiednikiem obowiązku męża, aby kochać, chronić i cenić żony, tak jak Chrystus kochał Kościół. On oddał się za jej zbawienie i wieczną pociechę. Te dwa zestawy obowiązków mogą dobrze współgrać, ale kluczem jest to, aby mężowie nie wymagali uległości. Posłuszeństwo nie jest czymś, czego wymagamy; jest czymś, co partnerka daje. Kiedy mężowie dobrze wypełniają swoją rolę, rola żon staje się znacznie łatwiejsza. To bardzo mnie porusza. Kiedy Char wie, czego Państwo chcą, stara się dostosować do tych pragnień, tak samo jak ja, kiedy znam jej potrzeby, staram się je zaspokoić. Często odnosi większe sukcesy niż ja.
Głowa jest odpowiedzialna za ochronę ciała – żony. Mężowie muszą chronić żony przed zagrożeniami z zewnątrz – nawet przed naszymi dziećmi. Nie pozwoliłbym naszym synom mówić do Char w sposób lekceważący. Zagrożenia z zewnątrz są prawdopodobnie najłatwiejsze do rozwiązania. Jednak mąż musi również chronić swoją żonę przed sobą samym – co jest znacznie trudniejsze. Char jest podatna na moje ataki, ponieważ mi ufa i kocha mnie, a kiedy jestem w pobliżu, jej mechanizmy obronne są osłabione. Żony potrzebują wsparcia mężów, a nie ich ataków. Istnieje również trzecie zagrożenie – mężowie muszą nauczyć się chronić swoje żony przed zniechęceniem. Czasami Char traci zapał i staje się nadmiernie krytyczna wobec siebie. Częścią mojej odpowiedzialności jako głowy rodziny jest przypominanie jej, aby nie była tak krytyczna wobec siebie i znajdowanie sposobów, aby ją zachęcić.
Mężowie powinni kochać swoje żony tak, jak Jezus kochał Kościół i oddał za niego swoje życie. Powinni nie tylko pielęgnować i chronić, ale także utrzymywać jedność małżeństwa. To również wiąże się z byciem głową rodziny. Jezus był gotów wziąć na siebie winę, aby ocalić Kościół, a przecież był bez winy! Aby naśladować Jego przykład, mężowie muszą czasami „wziąć na siebie” winę lub ponieść odpowiedzialność, aby ocalić małżeństwo. Jakże często różnimy się od naszego Wzoru. Kiedy mężowie obwiniają żony zamiast ich bronić – kiedy obarczają żonę winą zamiast wziąć ją na siebie – nie wywiązują się z odpowiedzialności wynikającej z bycia głową rodziny. Kiedy mężowie są „wystarczająco męscy”, aby przyznać się do błędu, lub wystarczająco podobni do Chrystusa, aby wziąć na siebie winę zamiast obwiniać, wtedy relacja małżeńska może się rozwijać. Sześć najtrudniejszych słów jest czasem najważniejszych: „Myliłem się, przepraszam”. Przejęcie winy, tak jak Jezus, nasz wzór „głowy”, przynosi pocieszenie ciału i jedność całości. W przypadku Jezusa Kościół cieszy się pocieszeniem przebaczenia i jednością z Jezusem. W naszym przypadku prawdziwe przywództwo, podejmowane w sposób odpowiedzialny, oznacza, że żony doświadczają wolności od obwiniania, a obie strony cieszą się wspaniałą jednością w małżeństwie. Oto przykład przywództwa: „Nie zdawałem sobie sprawy, że oczekiwałem zbyt wiele. Przepraszam. Jak mogę pomóc?”. Ciepło stworzone przez tego rodzaju odpowiedzialne przywództwo w przyjemny sposób przenosi się na inne aspekty kochającego małżeństwa. Delikatne i pełne miłości gesty są przyjmowane z większą radością, gdy poprzedzają je delikatne i pełne miłości słowa. Kiedy żony czują się bezpiecznie ze swoimi mężami, łatwiej jest im otworzyć przed nimi swoje serca i ramiona.
Małżeństwo jest związkiem wysoce symbiotycznym – dwoma różnymi organizmami w relacji wzajemnie korzystnej. Im lepiej każdy z partnerów wypełnia swoją rolę, tym łatwiej jest drugiemu. Łatwiej jest podporządkować się mężowi, który przyznaje się do swoich błędów, niż mężowi, który zawsze musi mieć rację. Łatwiej jest chcieć chronić i pielęgnować żonę, która stara się współpracować z mężem w realizacji jego planów. Takie jest moje doświadczenie. Nigdy nie doświadczyłem, ale obserwuję, że trudniejsze byłoby chcieć chronić i pielęgnować zbuntowaną żonę. Dotyczyłoby to zarówno sytuacji, w której żona aktywnie się buntuje, jak i tej, w której buntuje się biernie, niechętnie współpracując lub w ogóle nie współpracując. Powolna lub niechętna współpraca jest niebezpiecznie bliska biernemu buntowi. Zamiast tego żony powinny pomagać mężom. Oni tego potrzebują. Panowie, stawianie żonom wymagań jest odejściem od opiekuńczego typu przywództwa, o którym mowa w Liście do Efezjan. Jeśli nie będziemy ostrożni, przywództwo może łatwo przerodzić się w coś bardziej przypominającego patriarchalną tyranię.
Nie pozwólcie, aby jedno jabłko zepsuło cały kosz
Kiedy jedno jabłko w koszyku jest zepsute, może zepsuć inne jabłka. Przy dłuższej ekspozycji cały koszyk w końcu się zepsuje. W koszyku małżeństwa znajduje się sześć jabłek — główne obszary, w których mogą wystąpić porozumienia lub nieporozumienia w małżeństwie. Te sześć obszarów to:
* Filozofia/religia
* Wykorzystanie czasu wolnego
* Rodzicielstwo
* Finanse
* Intymność
* Edukacja
Kiedy małżonkowie mają trudności w którejkolwiek z tych dziedzin, najlepiej jest ją wyizolować i otoczyć kręgiem. Problem w jednej dziedzinie nie musi wpływać na inne, zdrowe obszary. Proszę utrzymać pozostałe zdrowe obszary w dobrym stanie. Daje to związkowi siłę, której potrzebuje, aby pracować nad niezdrowym obszarem.
Niektórzy partnerzy odmawiają sobie wzajemnej intymnej przyjemności fizycznej, jeśli występuje problem w innej dziedzinie ich małżeństwa. Jednak gdy jedno jabłko psuje drugie, tracą oboje; emocje narastają, zamiast się rozpraszać. Utrzymują Państwo dobre warunki do rozwiązywania problemów w takim stopniu, w jakim są w stanie utrzymać pozostałe „jabłka” w dobrym stanie. Ostatecznie oboje partnerzy wygrywają.
Odkąd w wieku 11 lat zacząłem roznosić gazety, starannie płaciłem dziesięcinę, oszczędzałem pieniądze i unikałem zadłużania się. Char miała jednak inne pochodzenie i zawsze była bardziej hojna niż ja. W naszej rodzinie ja jestem oszczędny, a ona rozrzutna. Odkąd się pobraliśmy, rozmawialiśmy o tym – czasem długo, a czasem z dużą emocjonalnością! Po tylu latach nadal nie osiągnęliśmy żadnego przełomowego, kompleksowego rozwiązania, które byłoby korzystne dla wszystkich!
Staję się coraz bardziej liberalny, a ona dostrzega mądrość dobrej polityki fiskalnej. Oboje stopniowo wygrywamy. To jabłko w naszym koszyku wielokrotnie mogło zepsuć pozostałe jabłka, ale nigdy na to nie pozwoliliśmy. Świetnie się bawimy z pozostałymi pięcioma jabłkami. Kiedy trzeba podjąć decyzję dotyczącą pieniędzy, dokładnie ją przemyślamy. Jakie jabłko może zepsuć Państwa koszyk? To jabłko może przeszkodzić Państwu w byciu najlepszą wersją siebie. Jeśli jednak potraktują go właściwie, może pomóc im stać się najlepszą wersją siebie. Wybór należy do nich. Nie pozwólcie, aby jedna z trudnych kwestii zepsuła pozostałe wspaniałe aspekty. Cieszcie się tym, co dobre. Pracujcie nad potencjalnie trudnymi kwestiami, aby rozwijać swój charakter. Oboje możecie stać się najlepszą wersją siebie.
Nauczcie się kłócić
Dlaczego zakładamy, że powinniśmy być uprzejmi w każdej innej relacji, ale nie dostrzegamy znaczenia uprzejmości w tej ważnej relacji? Wszyscy lubimy być traktowani uprzejmie, a bycie uprzejmym jest przyjemniejsze niż bycie niegrzecznym. Dlatego powinniśmy zachować porządek w naszych kłótniach. Każda para kłóci się o coś. Małżeństwo ma być ważnym obszarem rozwoju charakteru, dlatego ważne jest, aby nauczyć się konstruktywnie kłócić. Najważniejsze jest jednak wyczucie czasu. Czasami rozmowa staje się zbyt gorąca. Jeśli tak się stanie, umówcie się na spotkanie, aby omówić aktualną kwestię sporna. Da to wam obojgu trochę czasu na ochłonięcie.
Char i ja uzgodniliśmy, że jeśli jedno z nas chce poruszyć dodatkową kwestię, należy umówić się na kolejne spotkanie – lub możemy uzgodnić, że omówimy tę kwestię następnym razem. Chodzi o to, że powinniśmy rozwiązywać każdą kwestię indywidualnie poprzez dyskusję; poruszanie innych kwestii jest kłótnią. Nie rywalizujemy ze sobą; razem szukamy rozwiązań problemów. Celem kłótni jest znalezienie tego, co jest najlepsze dla małżeństwa i dla pary. Kontratak (poruszanie innego problemu z innej dziedziny) nie jest dobrą techniką kłótni i przynosi tylko efekt przeciwny do zamierzonego. Ponadto powinniśmy nauczyć się kłócić o problem, a nie atakować osobę.
Opinia A i opinia B mogą wydawać się najlepsze dla partnera A lub partnera B, ale porozumienie C może być najlepsze dla związku — co jest dobre dla obojga partnerów! Odmianą opinii C jest zgodzenie się na zastosowanie opinii A tym razem, a opinii B następnym razem. Jeśli jednak zawsze stosuje się opinię A, dzieją się dwie niefortunne rzeczy: osoba A staje się bardziej uparta, a osoba B nie rozwija się. Osoba B może się dąsać lub po cichu gnijeć. Żadna z nich nie może się w pełni rozwijać, jeśli jedna z nich uparcie dominuje. Bądźmy bardziej zainteresowani rozwojem niż próbami udowodnienia, że zawsze mamy rację.
Słowo „kompromis” może sugerować przegraną. Kompromis sugeruje, że żadna ze stron nie dostała tego, czego chciała. To błędne przekonanie. Obie strony dostały to, czego naprawdę chciały. Znacznie lepszym określeniem jest „wynegocjowane porozumienie”. Wynegocjowane porozumienia są dobre dla relacji, a zatem dobre dla obu stron. Gdy dochodzi do wynegocjowanego porozumienia, wygrywają obie strony.
Kilka miesięcy temu, po przygotowaniu śniadania, zawołałem Char do stołu. Była w sąsiednim pokoju i czytała mi na głos artykuł z gazety. Zawołałem ją po raz drugi, kiedy kończyłem przygotowywać śniadanie. Ona nadal czytała. Zawołałem ją po raz trzeci, podnosząc głos, i w końcu przyszła. „Czytałam Panu artykuł” – powiedziała. Odpowiedziałem niegrzecznie: „A czy przyszło Pani do głowy, że może nie chcę słuchać tego artykułu?”. Zjedliśmy śniadanie, rozmawiając mniej przyjaźnie niż zwykle, a potem wyszedłem do pracy.
Kiedy po południu wróciłem do domu, Char z miłością skonfrontowała się ze mną. „Zraniła mnie sposób, w jaki zawołał mnie Pan na śniadanie. Dzieliłam się z Panem czymś ważnym”. Następnie spokojnie powiedziała mi, że była zdenerwowana podczas śniadania, ale postanowiła poczekać, aby porozmawiać ze mną o tym. Przypomniała mi o sytuacjach, kiedy siedziałem przy komputerze, przeglądając pocztę elektroniczną, kiedy wołała mnie na kolację. W spokojnej atmosferze popołudnia omówiliśmy nieporozumienie dotyczące śniadania. Uzgodniliśmy, że ja przyjdę na kolację, a ona szybciej przyjdzie na śniadanie. Nauczyliśmy się, że odkładanie konfrontacji na później nie oznacza unikania problemów, ale jest sposobem na rozwiązanie ich bez podejmowania decyzji w ferworze chwili. Oboje na tym zyskujemy.
Oczyśćcie się ze złych emocji
Nie pozwólcie, aby minął dzień bez wyjaśnienia wszelkich urazów i nierozwiązanych problemów. „Niech słońce nie zachodzi, gdy są Państwo jeszcze rozgniewani” (Efezjan 4:26). Char i ja nie chcemy, aby nierozwiązane problemy się pogłębiały. Uzgodniliśmy, że wolimy o nich porozmawiać, niż zaklejać bandażem zainfekowaną ranę.
Wspólna modlitwa pod koniec dnia to dobry moment, aby pozbyć się śmieci, jeśli takie są. Pary powinny modlić się zarówno razem, jak i indywidualnie. W naszej rodzinie każdy z nas ma swój czas modlitwy rano, ale przed snem modlimy się razem na głos. Lubimy też dzielić się spostrzeżeniami z indywidualnej lektury Biblii. W ten sposób przyczyniamy się do duchowego wzrostu drugiej osoby, a jednocześnie rozwijamy się poprzez doświadczenie dzielenia się. Pomaga to uczynić Słowo Boże normą postępowania w małżeństwie.
Wieczorem podczas modlitwy uwielbiam dziękować Bogu za Char i jej pobożność oraz modlić się, aby Bóg błogosławił jej w każdej fazie jej pracy. Kocham to prawie tak samo, jak kocham słuchać, jak modli się za mnie, dziękując Bogu za kochającego męża, modląc się za mnie i ze mną o sprawy, z którymi mogę się spotkać w mojej roli na uniwersytecie, w domu lub za granicą. To sprawia, że czuję się silny, kochany i doceniany. Kiedy dziękuje Bogu za jakiś aspekt mojego charakteru, sprawia to, że staram się jeszcze bardziej sprostać jej oczekiwaniom.
Ramię w ramię
Żadne małżeństwo nie jest w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb drugiej osoby. Kiedyś chciałem, aby wszystkie nasze indywidualne działania były całkowicie ze sobą powiązane. Teraz uważam, że najzdrowszym podejściem jest, aby oboje partnerzy nie patrzyli na siebie, ale na Boga, innych, projekty społeczne i misję życia – ramię w ramię, serce przy sercu. Musimy często spotykać się twarzą w twarz, abyśmy mogli stawić czoła tym wyzwaniom ramię w ramię. Jednak para, która patrzy tylko na siebie, nie przynosi wiele dobrego Bogu ani nikomu innemu. Oboje się sobą męczą! Partnerzy powinni czasami dać sobie nawzajem trochę swobody, a czasami skupiać się na sobie. Szczęśliwa jest para, która znajduje projekt większy od nich samych! Mogą stać się razem silni, szczęśliwi i bardziej użyteczni dla siebie nawzajem, dla Boga i dla innych.
Zachęcam teraz Char, aby rozwinęła własny krąg przyjaciół i zajęć. Ona pozwala mi robić to samo. Pod koniec każdego dnia dzielimy się naszymi doświadczeniami i oboje stajemy się bogatsi. Ja uczę się z komentarzy innych osób na temat jej prac artystycznych, a ona uczy się z moich doświadczeń w klasie i na boisku do koszykówki. Uwielbiamy dzielić się życiem, ale nauczyliśmy się nie dusić się nawzajem. Oboje rozwijamy się coraz bardziej.
Umieśćcie Jezusa w centrum
Silna, żarliwa miłość do Jezusa sprawia, że małżonkowie są dla siebie atrakcyjni. Kilka lat temu moja przyjaciółka, profesor, zaprosiła mnie do wygłoszenia wykładu na jej zajęciach z teologii Starego Testamentu. W mojej wypowiedzi jeden ze studentów zwrócił uwagę na moją miłość do Char. Później ten student spotkał Char w bibliotece i odkrył, że to właśnie ona jest tą Char, o której mówiłem. Następnie on i Char wymienili się przemyśleniami na temat miłości Char do mnie. Jeszcze później student spotkał mnie w centrum kopiowania. Powiedział mi, że kiedy odwrócił się od rozmowy z Char, zadał sobie pytanie: „Dlaczego ta dwójka tak bardzo się kocha?”. Powiedział, że w tym momencie Pan odpowiedział mu: „To dlatego, że kochają Mnie”.
Ponieważ kocham Boga przede wszystkim, kocham Char bardziej, niż gdybym kochał ją przede wszystkim. Ponieważ Char kocha Boga przede wszystkim, kocha mnie bardziej, niż gdyby kochała mnie przede wszystkim. To paradoks, ale kiedy kochamy Boga najbardziej, nasza zdolność do kochania innych wzrasta. Oto kolejny paradoks: kiedy w naszym małżeństwie szukamy przede wszystkim dojrzałości i przyjaźni, fizyczne przejawy miłości, romantycznej przyjemności i fizycznej satysfakcji wzrastają, stając się wspanialsze niż gdybyśmy szukali przede wszystkim fizycznej satysfakcji i przyjemności. Dojrzała przyjaźń w małżeństwie jest podstawą zdrowych, długotrwałych, intymnych doświadczeń. Dojrzała przyjaźń podtrzymuje zaufanie niezbędne do pełnego i swobodnego związku fizycznego. „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko to [przyjaźń, towarzystwo, miłość, romans, intymna przyjemność fizyczna i satysfakcja] będzie Państwu dodane” (Mt 6,33).
Zacznijcie już teraz przygotowywać swoje nastawienie
Być może nie są Państwo w związku małżeńskim. Być może czytają Państwo ten tekst, aby pomóc swoim znajomym, którzy są w związku małżeńskim. A może zamierzają Państwo kiedyś zawrzeć związek małżeński. Jeśli zamierzają Państwo zawrzeć związek małżeński, przygotowania do małżeństwa i nastawienie do rozwoju charakteru w małżeństwie zaczynają się na długo przed ślubem. Nie skupiajmy się wyłącznie na zachowaniu czystości seksualnej. Tak, powinniśmy zachować czystość, ale istnieje głębsza linia myślenia, którą możemy przyjąć, przygotowując się do małżeństwa opartego na wzajemnym uznaniu i rozwoju charakteru. Powinniśmy budować szacunek i zrozumienie oraz, w sposób uprzejmy i świadomy, sprawdzać się nawzajem podczas zalotów. Pamiętaj, że nie jesteście właścicielami osób, z którymi się spotykacie, ani nie jesteście ich własnością; traktujcie drugą osobę z szacunkiem i wymagajcie szacunku. Traktujcie każdą osobę, z którą się spotykacie, z takim samym szacunkiem, jakiego oczekujecie od osób spotykających się z Państwa przyszłym partnerem. Jeśli osoba, z którą się spotykacie, nie jest gotowa na dojrzały związek, uprzejmie i stanowczo zakończcie tę relację. Może to być najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiliście dla siebie – i lekcja dla drugiej strony!
Podczas zalotów zachowajcie trzeźwość umysłu i miejcie oczy szeroko otwarte. Spójrzcie w głąb serca, umysłu i ducha swojego partnera. Dlaczego uważają Państwo, że osoba, z którą się spotykają, a która nie okazuje Państwu szacunku, nagle zmieni się w osobę pełną szacunku, gdy weźmie z Państwem ślub? Nauczcie się Państwo poznawać duszę człowieka. Nie pozwólcie, aby dzisiejsza kultura wtłoczyła Państwa w swoje ramy. Na całym świecie coraz częściej kandydaci do małżeństwa mają wpływ na wybór partnera. W Stanach Zjednoczonych mają Państwo wybór, z kim się spotykają i kogo poślubiają. Lepiej nie wchodzić w związek małżeński niż poślubić niewłaściwą osobę. Zwróć uwagę na to, jak osoba, z którą się spotykacie, traktuje rodziców, rodzeństwo i kelnerów oraz jak reaguje na obrazy i zakłócenia. Zwracając na to uwagę, możecie poznać jej charakter. Zachowajcie trzeźwość umysłu; nie pozwólcie, aby serce poniosło Was zbyt daleko — jeszcze nie teraz. Nie jest to niesprawiedliwe wobec partnera; niesprawiedliwi jesteście wobec siebie, jeśli tego nie zrobicie. Po ślubie, zgodnie ze Słowem Bożym, wiąże Was umowa na całe życie; małżeństwo jest na zawsze.
Małżeństwo to wspaniałe i naprawdę cudowne doświadczenie! Nikt nie powinien doświadczać niepewności, ciągle zastanawiając się, czy jego małżeństwo przetrwa. Przetrwa; musi przetrwać. Będziecie bardziej się starać, aby rozwijać siebie i swoje małżeństwo, jeśli będziecie wiedzieć, że małżeństwo jest trwałe. Małżeńskie szczęście to pomysł Boga! Jego plany i zasady są najlepsze. Tylko wtedy, gdy nie przestrzegamy zasad Boga, nasze relacje małżeńskie są pozbawione radości i rozwoju charakteru, które Bóg zamierzył.
W ramach naszej ceremonii ślubnej Char i ja zaśpiewaliśmy sobie nawzajem następującą piosenkę. Wyrażała ona to, co czuliśmy 27 kwietnia 1969 roku, i nadal czujemy to samo!
Kochanie, nadszedł dzień, o którym marzyliśmy
Kiedy przed białym ołtarzem złożymy przysięgę miłości.
Och, co za szczęśliwa chwila! Wszystkie wątpliwości i obawy zniknęły
A do naszych obietnic dodamy jeszcze jedną, moja droga:
Refren
Każde dla drugiego i oboje dla Pana
Och, kochanie, ukochana, niech anioły to zapamiętają
Przysięgi, słodko wypowiedziane, nigdy nie zostaną złamane
Każde dla drugiego i oboje dla Pana
Będziemy razem kroczyć, kochani, w słońcu i deszczu,
Będziemy łączyć łzy i uśmiechy i podróżować bez strachu,
Aureola szczęścia będzie wieńczyć każdy mijający dzień,
Aż niebo zabłyśnie przed nami i zaprosi nas do siebie.
Na podstawie utworu „Each for the Other” autorstwa Johna Petersona
