NAWYK DZIEWIĄTY: Wychowujcie Pewne Siebie Dzieci


Nawyki wysoce skutecznych chrześcijan

„Miłość jest cierpliwa, miłość jest łaskawa. Nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą. Nie jest niegrzeczna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego. Miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości, ale współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”. 1 List do Koryntian 13:4-7


Niewiele rzeczy w życiu jest tak ważnych, potencjalnie satysfakcjonujących lub łamiących serce jak wychowywanie dzieci. Ten rozdział zawiera narzędzia, które mogą znacząco przyczynić się do wzmocnienia pewności siebie, odwagi i samoakceptacji Państwa dziecka. Mogą Państwo pomóc swoim dzieciom w nabyciu umiejętności nawiązywania pozytywnych relacji z innymi. Celem jest wyposażenie dzieci w umiejętności, dzięki którym będą miały większy wpływ na swoich rówieśników niż oni na nie. Jeśli to zrobicie, będą one bardziej stabilne i opanowane. Niezależnie od tego, w jakim towarzystwie się znajdą, będą niezachwiani i niewzruszeni. Jeśli potraktują Państwo poważnie te sugestie i świadectwa, będą się Państwo mniej martwić, że Państwa dzieci wpadną w złe towarzystwo – chyba że będą próbowały dotrzeć do nich z miłością Jezusa. Jest jednak pewien haczyk. Ten nawyk zajmie Państwu dużo czasu przez pierwsze 18 lat życia każdego dziecka.


Przez wiele lat przed ślubem z Char modliłem się i szukałem żony, oczekując na zawarcie małżeństwa. Życie z Char okazało się jeszcze lepsze, niż się spodziewałem, chociaż, jak zauważyliście w rozdziale 8, musieliśmy być świadomi naszych działań. Celowo postanowiliśmy, że po ślubie pozostaniemy przyjaciółmi – i pracowaliśmy nad tym. Jednak jedną z największych niespodzianek w życiu była radość z rodzicielstwa. Bardzo cieszyliśmy się każdym kolejnym etapem rozwoju naszych dzieci. Doświadczyliśmy postępów zarówno dzieci, jak i rodziców. Każda faza – noworodki, niemowlęta, małe dzieci, uczniowie szkoły podstawowej, gimnazjum, liceum, college, a teraz dorosłość – przyniosła niekończący się dramat osobistego rozwoju i radości, który znacznie przewyższył wszystko, o czym marzyłem. Jednak podobnie jak w małżeństwie, skuteczne rodzicielstwo również musi być świadome; trzeba podjąć decyzję, a następnie pracować nad jej realizacją. Ze względu na ogromne znaczenie obowiązków rodzicielskich, rozdziały 9 i 10 są poświęcone temu tematowi.


To jest możliwe


Wszyscy pragniemy wychować pewne siebie i posłuszne dzieci. Obie te cechy są możliwe do osiągnięcia i wszyscy mamy moc, aby to zrobić dobrze. Kiedyś zastanawiałem się, czy będę dobrym rodzicem. Char i ja mieliśmy szczęście mieć rodziców, którzy wykazywali się odpowiednią mieszanką miłości i dyscypliny. Mądra i starsza babcia Char przyjechała do Kanady, aby pomóc nam, gdy urodził się nasz syn Dan. Ona również miała dla nas kilka doskonałych praktycznych rad. Zanim opuściliśmy Kanadę i wyjechaliśmy do Korei, uczestniczyliśmy w bardzo pomocnym seminarium „Basic Youth Conflicts Seminar” prowadzonym przez Billa Gotharda. Na początku lat 70., kiedy Char uczyła chrześcijańskich studiów rodzinnych w Korei, przyswoiliśmy sobie inne cenne materiały, takie jak „Dare to Discipline” dr Jamesa Dobsona i „The Christian Family” Larry'ego Christiansona. Są to świetne, standardowe książki na temat wychowywania dzieci, a większość chrześcijańskich księgarni ma je w swojej ofercie, podobnie jak wiele innych aktualnych, wartościowych pozycji. Później wysłuchałem serii nagrań autorstwa Charliego Shedda. W dalszej części znajdą Państwo ślady tego, czego nauczyliśmy się z tych źródeł. Wyraźną przewagę mają ci z nas, których rodzice byli dobrymi wzorami do naśladowania. Jednak nawet bez tej przewagi, istnieje wiele materiałów pisemnych i doświadczonych rodziców, którzy odnieśli sukces i mogą służyć za wzór do naśladowania. Ten i następny rozdział mogą pomóc Państwu w rozpoczęciu tej drogi.


Dzieci stają się dorosłymi. Może się to wydawać oczywiste, ale wiele z naszych zachowań dorosłych wskazuje, że albo nie wiemy o tym, albo nie wierzymy w to. Kiedy lekceważymy nasze dzieci lub nie okazujemy im szacunku, wydaje się, że mówimy im, że nie są dla nas ważne. Dzieci są ludźmi, a ich rozwój jest ważny. Szacunek, radość, miłość i spędzanie czasu z każdym dzieckiem zbudowały między nami silną przyjaźń, która rozkwitła teraz, gdy nasze dzieci są dorosłe. Ta silna przyjaźń zapewniła nam dobre relacje z nimi, dzięki czemu mogliśmy wychowywać je zgodnie z zasadami Pana, które obejmowały zarówno właściwe nastawienie, jak i zachowanie. Dzięki starannemu przemyśleniu opartemu na uznaniu znaczenia, wartości i korzyści płynących z rodzicielstwa, Państwo również mogą osiągnąć sukces. Nie bójcie się, po prostu potraktujcie rodzicielstwo bardzo poważnie.

Decyzje i priorytety


Pierwszym krokiem do wychowania pewnych siebie dzieci jest świadoma decyzja, aby to zrobić. Muszą Państwo wierzyć, że wartość wychowania pewnych siebie i posłusznych dzieci jest większa niż koszt. W przeciwnym razie mogą Państwo wolać nie mieć dzieci. Uświadomcie sobie, ile czasu zajmuje wychowanie odpowiedzialnych obywateli, i podejmijcie modlitewną i wspólną decyzję z małżonkiem. Wychowywanie dzieci przynosi ogromne korzyści, ale nie jest pozbawione kosztów. Jeśli z góry policzymy koszty, będziemy gotowi stawić czoła latom odpowiedzialności, które następują po ekscytacji związanej z przybyciem bociana. Paradoksalnie, koszty te stanowią dla nas kolejną ważną okazję do rozwoju duchowego. W Bożym planie, kiedy ktoś daje, wszyscy zyskują – łącznie z dawcą.


Pierwszym krokiem jest przygotowanie się na dzieci. Gotowość oznacza różne rzeczy dla różnych osób. Niezależnie od tego, czy jest to gotowość psychologiczna, duchowa czy finansowa, dzieci powinny być mile widziane i oczekiwane. Przygotowanie psychologiczne i duchowe powinno poprzedzać inne przygotowania. Nie jest grzechem, jeśli małżeństwa decydują się nie mieć dzieci. W niektórych okolicznościach taka praktyczna decyzja może świadczyć o dojrzałości i wielkiej dalekowzroczności. W innych okolicznościach jednak, jeśli dzieci nie będą ciepło witane, lepiej ich nie mieć, niż wychowywać problematyczne dzieci, które staną się problematycznymi dorosłymi. Smutno jest patrzeć, jak dzieci dorastają w nieprzygotowanej, nieprzyjaznej i niezdyscyplinowanej atmosferze. Nikt nie chce problemowych dzieci. Lepiej nie być rodzicami.


Rodzicielstwo wymaga czasu i zaangażowania. Dorośli czasami ubolewają, że nie spędzili więcej czasu ze swoimi dziećmi. Bez względu na to, co zrobiliśmy źle w przeszłości, możemy skorygować nasze postępowanie w trakcie, aby później nie żałować. Wraz z setkami innych rodziców zdecydowałem się poświęcić czas na wychowanie naszych synów i nigdy tego nie żałowałem. Posłuszne i pewne siebie dziecko przynosi rodzicom wielką satysfakcję i szczęście, podczas gdy nieposłuszne dziecko przynosi im wstyd.


Wiele razy podczas naszych 13 lat pracy misyjnej w Korei czas poświęcony naszym synom zabierał mi czas, który mogłem poświęcić na pracę. Potwierdzając swoje osobiste priorytety, często powtarzałem sobie w tamtych latach: „Może nie uda mi się jako misjonarzowi, ale nie zawiodę jako ojciec”. Cieszyłem się swoją pracą jako misjonarz i uważałem ją za jedną z najważniejszych rzeczy, jakie można robić. Mimo to była ona dla mnie mniej ważna niż moja rola ojca. Na szczęście nie zawiodłem jako misjonarz i czerpałem ogromną satysfakcję z mojego niewielkiego udziału w sukcesie kościoła, z którym współpracowaliśmy w Korei. Niemniej jednak jeszcze większą satysfakcję czerpię z wychowania posłusznych, pewnych siebie synów.


Kiedy przygotowywaliśmy się do opuszczenia Korei, wielu naszych uczniów, którzy zostali pastorami, odwiedziło nas w naszym domu. Koreańczycy są niezwykle uprzejmi i w ostatnich dniach przybyli w dużej liczbie, aby się z Państwem pożegnać. Kilku z nich powiedziało coś w stylu: „Uczyliśmy się od Państwa w klasie, ale więcej nauczyliśmy się, odwiedzając Państwa dom. Szczęście, jakim cieszycie się Państwo w swoim małżeństwie, oraz uprzejmość, posłuszeństwo i dobre maniery Państwa synów nauczyły nas wiele o chrześcijańskim życiu rodzinnym”. Pieniądze nie są w stanie kupić radości, jaką takie słowa wywołują w naszych sercach.


Kiedy rodzice przywiązują większą wagę do wychowania dzieci niż do obowiązków zawodowych, doświadczają mniej kryzysów w relacjach rodzic-dziecko. Paradoksalnie, kariera również układa się dobrze. Ta polityka doprowadziła nas do bezproblemowego wychowania dzieci. Ostatecznie dało nam to więcej swobody w realizacji kariery zawodowej niż gdybyśmy od początku stawiali ją na pierwszym miejscu. Przykłady tej ironii są liczne.


Związek między pewnością siebie a posłuszeństwem


Pewność siebie i posłuszeństwo naszych dzieci są ze sobą powiązane. Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że aby wychować dzieci pewne siebie i bezpieczne, rodzice powinni nauczyć się je doceniać i zachęcać. Niektórzy nie zdają sobie jednak sprawy, że związek między pewnością siebie a posłuszeństwem ma głębszą dynamikę. Potwierdzane pochwałami mądrych rodziców, posłuszne dziecko staje się jeszcze bardziej pewne siebie. Pewne siebie dziecko jest bardziej zadowolone z pozostawania w granicach zachowań, które zostały mu wyjaśnione. Wie, że granice są dla niego dobre, a przekraczanie ich nie jest dla niego dobre. Pewność siebie i posłuszeństwo wzajemnie się wzmacniają w zdrowy sposób.

Dobrze zdefiniowane, spójne i stanowczo egzekwowane granice akceptowalnych zachowań przyczyniają się do rozwoju pewności siebie i charakteru dzieci. Jeśli przyszli dorośli nie nauczą się posłuszeństwa we wczesnym wieku, będą cierpieć z powodu poważnej, trwającej całe życie niepełnosprawności. Mamy i tatusiowie mają ogromny przywilej i odpowiedzialność wychowywania posłusznych, odpowiedzialnych, troskliwych i dojrzałych obywateli. Kiedy dzieci znają swoje granice, uczą się funkcjonować w nich pewnie. Jeśli nie wiedzą, gdzie są granice, czują potrzebę przeprowadzenia serii testów, aby je znaleźć. Dzieci bez jasnych granic są zatem często niepewne — niepewne siebie. Małe dzieci będą sięgać, aby dotknąć czegoś, czego właśnie zabroniono im dotykać, i obserwować, czy rodzice egzekwują ten zakaz. U starszych dzieci niepewność objawia się brakiem pewności siebie.


Z drugiej strony, pewność siebie i posłuszeństwo są reakcjami na dwa różne rodzaje nacisku. Jeden z nich — zachęta — jest pełen miłości, afirmacji, radości i świętowania. Drugi — dyscyplina — jest stanowczy, zdecydowany, przekonujący i wymagający. Oba są dowodem miłości i oba są niezbędne, jeśli Państwa potomstwo ma stać się zarówno pewne siebie, jak i posłuszne.


Szacunek ma ogromne znaczenie w wychowywaniu pewnych siebie i posłusznych dzieci. Co to znaczy szanować Państwa dzieci? Jeśli naprawdę je szanują i honorują ich godność, nie będą Państwo starać się ich zawstydzać. Nawet podczas dyscyplinowania będą Państwo traktować je sprawiedliwie. W następnym rozdziale omówimy bardziej szczegółowo kwestię dyscypliny. Jeśli jest ona stosowana w odpowiedni sposób, korygowanie zachowania nie ma negatywnego wpływu na rozwój pewności siebie. Na przykład, jeśli wcześniej nie było żadnej zasady, za pierwsze wykroczenie nie powinno się stosować kary, a jedynie udzielić pouczenia. Dzieci często nie wiedzą, że coś jest złe, dopóki ktoś im tego nie wyjaśni. Dopóki ich sumienie nie jest ukształtowane i rozwinięte, możemy dać im kredyt zaufania, karząc je dopiero po odpowiednim pouczeniu. Przygotowując się do kary, możemy uznać, że dziecko stara się być dobre, ale popełniło błąd. Zamiast mówić dziecku, że jest złe, możemy powiedzieć: „To było złe”, a nie „Jesteś złym dzieckiem”. Nie chcemy, aby nasze dzieci postrzegały siebie jako zasadniczo złe, ani nie chcemy, aby starały się sprostać temu postrzeganiu.


Miłość i kara nie wykluczają się wzajemnie. W naszym domu rutynowo okazywaliśmy miłość bezpośrednio po karze. Uściski potwierdzają, że dziecko nie jest odrzucone, ale nadal jest bardzo kochane. Miłość i uściski nie są sprzeczne z karą z miłością. Mieliśmy również czas na wspólną modlitwę, aby incydent się nie powtórzył. To pokazuje dziecku, że naprawdę je wspierają i że nie sprawia im przyjemności karanie go. Prawidłowo wymierzona kara prowadzi do posłuszeństwa. Posłuszeństwo zasługuje na pochwałę, a pochwała buduje pewność siebie.


Z pewnością znają Państwo stare powiedzenie: „Dzieci powinny być widoczne, ale nie słyszalne”. Char i ja nigdy się z tym nie zgadzaliśmy. To prawda, że dzieci muszą wiedzieć, kiedy mają być cicho i słuchać. Jednak zachęcanie ich do udziału (nie dominacji) w rozmowie nauczyło je, jak przedstawiać swoje pomysły, kiedy mają być cicho, jak zadawać pytania i jak tolerować pomysły inne niż ich własne. Odkryliśmy, że przyczyniło się to do wzrostu ich pewności siebie.


Gdy nasi synowie dorastali, każda z czterech osób miała prawo zwołać i przewodniczyć „spotkaniu rodzinnemu” w dowolnym momencie, pod warunkiem wcześniejszego powiadomienia, aby uwzględnić napięty harmonogram zajęć. Przewodniczenie spotkaniu było okazją do rozwijania umiejętności przywódczych i wyrażania swoich pomysłów. Nie ustanowiliśmy tej zasady w celu budowania ich pewności siebie. Jednak świadomość, że ich słuchamy, sprzyjała tworzeniu atmosfery, w której mogła się ona rozwijać.


Obrońca, a nie przeciwnik


Relacje między niektórymi dziećmi a ich rodzicami wydają się być głównie antagonistyczne. Rodzice krytykują, a dzieci się bronią; rodzice żądają, a dzieci się buntują. Dla całej rodziny znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze jest, gdy dzieci znajdują w rodzicach swoich obrońców. Tacy zwolennicy zasadniczo potwierdzają i rzadko krytykują. Kiedy już krytykują, są mili i udzielają pełnych miłości wyjaśnień. Jak rozwinąć taką relację? Część odpowiedzi na to pytanie dotyczy postawy, a część znajduje się w następnym rozdziale poświęconym wychowywaniu posłusznych dzieci. Posłuszeństwo zasługuje na potwierdzenie, nieposłuszeństwo nie. Ponieważ wychowywanie posłusznych dzieci jest przede wszystkim obowiązkiem rodziców, to na nich spoczywa odpowiedzialność za korygowanie ich zachowań. Jednak nawet to można zrobić w sposób zgodny z równie ważną radością bycia fanklubem naszych dzieci.

Istnieje wiele sposobów, aby pokazać, że pragniemy być orędownikami naszych dzieci. Kiedy nasze dzieci były jeszcze małe, Char przeczytała coś, co zaowocowało rodzinną zasadą mówienia „tak”, chyba że istnieje dobry powód, aby powiedzieć „nie”. Czasami okazywało się to nieco trudne. Jednak z biegiem lat przekonaliśmy się, że pomogło to naszym chłopcom w rozwoju, a Char i mnie nauczyło, jak dać im swobodę.


Ostatnio zastosowaliśmy tę zasadę podczas rodzinnych wakacji. Chociaż nasze dorosłe dzieci są już samodzielne, nadal czasami pytają nas, co myślimy o różnych sprawach. Nadal staramy się przestrzegać zasady mówienia „tak”, kiedy tylko jest to możliwe. Nasz dorosły syn, Dan, był samotnym nauczycielem. W tym czasie mieszkał z koreańską rodziną w Seulu, aby uczyć się języka. Dan chciał zabrać 12-letniego syna tej rodziny na nasze rodzinne wakacje na Alasce. Okazje do rozmowy z Danem były dość rzadkie, ponieważ mieszkał on na drugim końcu świata. Char i ja chcieliśmy spędzić więcej czasu sam na sam z Danem, aby porozmawiać z nim o nauczaniu za granicą i jego planach na przyszłość. Niemniej jednak Dan chciał podzielić się wrażeniami z wakacji z tym młodym Koreańczykiem, który stał się częścią jego nowej rodziny. Nie narzucaliśmy Danowi naszych uczuć. Zamiast tego ponownie powiedzieliśmy „tak”.


Oczywiście włączenie do rodziny obcokrajowca, z którym musieliśmy porozumiewać się w innym języku, wiązało się z pewnymi niedogodnościami. Jednakże odnieśliśmy wiele korzyści. Mogliśmy obserwować Dana funkcjonującego w kulturze koreańskiej. Słyszeliśmy, jak mówi językiem, którym posługiwaliśmy się podczas naszego pobytu w Korei. Co więcej, Koreańczyk miał okazję poznać Alaskę z amerykańską rodziną i złowić łososia! Mógł zabrać to wspomnienie – i zdjęcie – ze sobą na resztę życia. Przez lata budowałem rampy do skoków rowerowych dla naszych chłopców w wieku szkolnym, jeździłem w różne miejsca, robiłem rzeczy i jadłem potrawy, których sam bym nie wybrał, a wszystko to dzięki naszej zasadzie mówienia „tak”, kiedy tylko było to możliwe. Moje niedogodności były prawdopodobnie minimalne, ale korzyści dla przyjaźni z naszymi synami były ogromne.


Wcześnie zdecydowaliśmy również, że odpowiemy na każde pytanie, które nasi synowie będą mieli świadomość zadać. Wielokrotnie smuciło mnie, gdy słyszałam, jak rodzice mówią swoim ciekawskim dzieciom, żeby nie zadawały tak wielu pytań. Nie mówiliśmy: „Nie zadawaj tak wielu pytań”, ale raczej: „To dobre pytanie”. Uważaliśmy, że jeśli rozumieją na tyle, by zadać pytanie, zasługują na zrozumiałą odpowiedź. Wraz z dojrzewaniem pytań naszych synów dojrzewały również nasze rozmowy. Nieraz ta zasada prowadziła nas do tematów, o których niektórzy rodzice i dzieci nigdy nie rozmawiają, ale nigdy nie żałowaliśmy. Nigdy nie czuliśmy potrzeby zmiany tej zasady. Kilka razy otwartość relacji pozwoliła mi zadać kilka dość trafnych pytań. Dzisiaj nasi synowie nadal zadają dobre pytania.


Char i ja promowaliśmy „wolność słowa” w naszej rodzinie, nawet jeśli oznaczało to krytykę naszych własnych pomysłów. Chcieliśmy, aby Państwa dzieci samodzielnie myślały. Ta zasada powstała naturalnie i nieumyślnie. Pewnego dnia jednak „odkryłem” wartość takiej strategii podczas spotkania w domu moich rodziców, w którym uczestniczyła cała dalsza rodzina i mnóstwo kuzynów. Podczas rozmowy przy posiłku jeden z naszych synów wyraził wobec mnie dość niewinną krytykę. Jeden z moich braci powiedział: „Moje dzieci nigdy nie skrytykowałyby mnie w ten sposób. W naszej rodzinie nigdy nie padłyby takie słowa”. Odpowiedziałam: „W naszej rodzinie panuje wolność słowa”. Kilka dni później, gdy wszyscy już rozeszli się do domów, nasi synowie powiedzieli nam, że ich kuzyni byli pod wrażeniem otwartości naszych relacji. Pozwalając naszym dzieciom zadawać pytania i kwestionować, daliśmy sobie możliwość ponownego przeanalizowania naszych zasad, aby upewnić się, że są one sprawiedliwe. Dało to również naszym dzieciom możliwość uczenia się na podstawie naszych odpowiedzi na ich pytania „dlaczego?”. Odpowiadanie im „ponieważ tak powiedziałem” nie jest wystarczającą odpowiedzią, aby wychować mężczyzn o takim sposobie myślenia i rozeznaniu, jakich chcieliśmy wychować. Lepiej być orędownikiem niż przeciwnikiem.


Inwestycja czasu


Prawie każdy aspekt tematów poruszonych w tym i następnym rozdziale wymaga czasu. Kiedy rodzicielstwo jest priorytetem, poświęcenie czasu na właściwe wykonywanie swoich obowiązków nie jest uciążliwe. Zabawa z dziećmi wymaga czasu. Rozmowa z nimi wymaga czasu. Odpowiedzialne korygowanie ich zachowań wymaga czasu, a czasami ma to miejsce w nieodpowiednich momentach. Jeśli poświęcanie niezbędnego czasu zaczyna wydawać się uciążliwe, może to oznaczać, że nasze priorytety uległy zmianie. Znajdujemy czas na to, co jest dla nas ważne. Czy wychowanie pewnych siebie i posłusznych dzieci jest dla Państwa priorytetem?

Spędzanie indywidualnego czasu na relaksujących i zabawnych zajęciach między każdym z rodziców a każdym dzieckiem (a także wspólnie) zapewnia ogromne korzyści w rozwoju dziecka. W naszej rodzinie cieszyliśmy się zarówno zajęciami grupowymi, jak i indywidualnymi, które potwierdzały wartość dziecka. Wiele książek o rodzicielstwie to zaleca i u nas się sprawdziło. Najgłębsze rozmowy z sercem do serca odbywają się w cztery oczy. Następujące tematy związane z kształtowaniem charakteru wymagają spokojnego podejścia: wolność i odpowiedzialność, dobór słów, brak szacunku, niewrażliwość na innych, uczucia, czekanie na swoją kolej i kontrolowanie języka. Spędzanie odpowiedniej ilości czasu razem pozwala na demonstrację i wyjaśnienia.


Największą zaletą świadomego inwestowania czasu w dzieci jest możliwość poprawy ich opanowania, wiarygodności i dojrzałości. Te cechy otwierają drzwi do większej odpowiedzialności. Ta odpowiedzialność z kolei zapewnia potencjał rozwoju i zwiększa pewność siebie. Dojrzałość, jaką wykazali się moi synowie w wieku 15 i 16 lat, dała mi pewność siebie, aby zachęcić ich do zakupu własnych samochodów. Ta dojrzałość rozwinęła się, ponieważ spędzaliśmy razem czas we wcześniejszych latach. Byliśmy przyjaciółmi, a nasza relacja była solidna. Ponieważ nawiązaliśmy sojusz w ich wczesnym dzieciństwie, chętnie spędzali czas z tatą w okresie nastoletnim. Ceniłem to oraz czas, który spędzaliśmy razem, pracując nad tymi samochodami.


Tworzenie atmosfery sprzyjającej rozmowom


Najlepsze rozmowy z naszymi synami były nieformalne i nie miały ustalonego schematu. Oczywiście mogłem usiąść z synem i powiedzieć: „Mam siedem spraw, które chcę omówić” i przechodzić po kolei przez listę. Jednak atmosfera jest zupełnie inna, gdy mówię: „Hej, pograjmy w frisbee”. Rozmawiamy podczas zabawy i naprawdę cieszymy się wspólnie spędzonym czasem. Nadal możemy omówić siedem punktów, ale w bardziej swobodny i naturalny sposób.


Kiedy chłopcy byli młodsi, proste gry lub wspólne załatwianie spraw stwarzały okazję do rozmowy. Później, gdy mieli bardziej napięty harmonogram, musieliśmy być bardziej rozważni. Gdy chłopcy dorastali, pracowali i oszczędzali pieniądze. Byli zachwyceni i zaskoczeni, gdy w wieku 15 i 16 lat dałem im pozwolenie na zakup samochodów, jeśli chcą. Byli odpowiedzialni za wszystkie wydatki, ale pomagałem im w formalnościach i byłem gotów zarejestrować samochody na moje nazwisko. Czas, który spędziliśmy w latach między zakupem samochodów a ostatecznym opuszczeniem domu, był bezcenny. Z wielką satysfakcją wspominam zabawę i pracę, którą razem wykonaliśmy.


Pierwszym krokiem w tym procesie była decyzja, jaki samochód kupić. Przeglądali ogłoszenia w gazecie. Wybraliśmy się na zakupy samochodów naszym rodzinnym kombi. Oznaczało to, że mogłem uczestniczyć w tym procesie i od czasu do czasu zadawać pytania lub na nie odpowiadać. Rozmawialiśmy o takich kwestiach, jak amortyzacja i wartość zatrudnienia mechanika do sprawdzenia hamulców i innych części przed zakupem. Rozmawialiśmy również o ocenie samochodu na podstawie tego, ile kilometrów pozostało mu do przejechania, a nie ile kilometrów ma już za sobą. Dan kupił wytrzymałe stare Volvo, a Joel kupił Audi — oba z dużym przebiegiem. Kiedy wspominam te doświadczenia, myślę, że był to wspaniały i naturalny sposób, aby pomóc młodym mężczyznom rozwinąć umiejętność robienia zakupów, oceny i podejmowania dobrych decyzji.


Samochody obu chłopców wymagały pewnych napraw. Nie wiem, ile cennych godzin spędziliśmy z Danem, przygotowując jego Volvo do malowania. Nie pamiętam nawet, o czym rozmawialiśmy, ale pamiętam, że świetnie się bawiliśmy. Srebrne Audi Joela wymagało naprawy blachy. Wiele się nauczyliśmy, usuwając zardzewiałe miejsca, łatając, szlifując i odbudowując je. Kiedy skończyliśmy projekt, samochód wyglądał wspaniale, a relacje między ojcem a synem również były w doskonałym stanie. Audi stało dumnie na naszym podjeździe przez kilka tygodni, czekając na 16. urodziny Joela. Kiedy wybrał się w swoją pierwszą podróż, zgadnijcie, kto pojechał z nim? Zaprosił mnie. Uruchomił silnik, a potem powiedział: „Tato, pomódlmy się”. Kiedy prowadził modlitwę, słyszałem, jak poświęcał samochód, jego użytkowanie i rozmowy w nim Panu. Byłem gościem w jego samochodzie i uczestniczyłem w jego doświadczeniu. Cóż za sposób przekazywania wartości następnemu pokoleniu!


Rozmawialiśmy o ważnych sprawach, ale nie pamiętam, czy robiliśmy to podczas pracy, czy w trakcie rozmów pomiędzy zadaniami. Pamiętam jednak, że nigdy nie żałowałem czasu poświęconego na konserwację zarówno pojazdów, jak i relacji.

Pewnego razu Joel dopuścił do zbytniego obniżenia poziomu oleju w swoim Audi i coś pękło w silniku. Wiedziałem, ile miesięcy zajęło Joelowi oszczędzanie na zakup tego samochodu. Wiedziałem również, ile miesięcy zajęło mu oszczędzanie 900 dolarów, które kosztowała naprawa silnika. Kiedy pewnego zimnego wieczoru ciągnęliśmy jego samochód liną do warsztatu, nie udzieliłem mu żadnych „mądrych” rad. Dużo wcześniej rozmawiałem z nim o wskaźnikach poziomu oleju, wymianie oleju i ciśnieniu, ale tej nocy nie potrzebował mojego przypomnienia! Kiedy nasze dzieci przechodzą przez takie doświadczenia edukacyjne, nie potrzebują wykładów – potrzebują pomocy. Nasza pomocna dłoń, bez „a nie mówiłem”, pozwala zachować otwartość relacji na inne lekcje, o które proszą lub na które się zgadzają.


Podczas naszego ostatniego lata w Korei – w 1985 roku – chłopcy i ja wędrowaliśmy wzdłuż grzbietu Chirisan, około 120 kilometrów od naszej chatki w Wangshiribong (Szczyt Kings Bowl) do Chunwangbong (Szczyt Tysiąca Królów), najwyższej góry Korei Południowej, i z powrotem. Zajęło nam to pięć dni. W plecakach nieśliśmy namiot i zapasy na cały czas trwania wyprawy. Przez większość czasu rozmawialiśmy i śmialiśmy się, a przez część czasu jęczeliśmy i narzekaliśmy pod ciężarem naszych plecaków. Ostatniego dnia obudziliśmy się w deszczu, zwinęliśmy obóz i przez cały dzień wędrowaliśmy w deszczu. Państwa chłopcy rozwinęli wytrzymałość, wytrwałość, umiejętność współpracy i zdolność do dodawania otuchy. Ponadto jeszcze bardziej pogłębiliśmy naszą przyjaźń. Nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy. Wiem jednak, że teraz, po wielu latach spędzonych poza domem, obaj chłopcy dobrze dogadują się z rówieśnikami, szanują ludzi w każdym wieku, kochają Boga i z pasją poszukują Go oraz Jego woli. Gdzieś podczas tych wspólnych godzin rozwinęli kilka ważnych umiejętności.


Przekazywanie wartości


Wartości przekazywane są naturalnie z pokolenia na pokolenie, gdy rodzice poświęcają czas na zabawę z dziećmi. Musimy poświęcić im dużo czasu. Konieczne jest utrzymanie dobrej przyjaźni nawiązanej we wcześniejszych latach i stopniowe podejmowanie projektów interesujących nastolatka, które są zgodne z jego (niekoniecznie rodziców) talentami. Ta bliskość toruje drogę do swobodnego przepływu idei i wartości. Głębokie idee i wartości są wymieniane i przyswajane poprzez dialog bez manipulacji — a nauka odbywa się w obie strony. Obie strony wygrywają.


Nie można w jednej chwili przekazać postawy dotyczącej wartości wiecznej duszy. Krótkie stwierdzenie nie jest w stanie oddać supremacji, mocy, majestatu i czułej miłości Boga. Ludzie nie są w stanie szybko pojąć wartości duchowej i fizycznej czystości. Potrzeba czasu, aby zrozumieć zalety posiadania czystego umysłu, serca i ciała przed Bogiem. Istnieje moc, która należy do osoby żyjącej zgodnie z wolą Bożą, mającej silną wiarę i zaufanie do suwerenności Boga oraz wiedzącej, że Bóg jest zawsze obecny, gdy potrzebujemy pomocy — są to koncepcje przekazywane podczas wielu rozmów podczas wędrówek po górach i jazdy wyciągami narciarskimi. Możemy przekazywać te wielkie wartości z pokolenia na pokolenie podczas wieczornych rozmów w górskiej chatce, gdy wiatr wieje wśród drzew na zewnątrz. W takich chwilach rodzice mogą wzmocnić praktyczną, osobistą użyteczność modlitwy. W ten sposób przekazują ważną wiedzę – świadomość, że narody ulegają przemianie, a życie zmienia się dzięki mocy wstawiennictwa. Wartości te są przekazywane, gdy rodzice i dzieci zmagają się z problemami nieżyczliwego dziecka z sąsiedztwa lub funkcjonariusza metra, który nie zrozumiał sytuacji. Nauka przekazywania problemów Bogu zamiast samodzielnego radzenia sobie z każdą zniewagą i krzywdą wymaga czasu.


Kiedy dzieci wiedzą, jak być posłusznymi, mogą Państwo im ufać. A kiedy mogą Państwo im ufać, zasługują one na większą odpowiedzialność i swobodę – to wspaniała prawda. Państwa dzieci chętnie się ich nauczą, jeśli pójdziecie z nimi na spacer po okolicy i porozmawiacie o tym. (W rozdziale 10 omawiamy, co zrobić, gdy nauczanie posłuszeństwa wymaga czegoś więcej niż tylko spaceru i rozmowy). W jaki sposób nowe pokolenie uczy się wartości rzeczy wiecznych i odrzuca materialistyczną, zorientowaną na przyjemności, niewierzącą kulturę naszych czasów? Przekazywanie tych wartości jest najważniejszym — i najbardziej czasochłonnym — zadaniem rodziców.

Bezpieczeństwo w niebezpiecznych sytuacjach


Świat jest pełen wielu widocznych i niewidocznych niebezpieczeństw. Nie możemy ich całkowicie uniknąć, ale możemy nauczyć się, jak maksymalnie zwiększyć bezpieczeństwo w takich sytuacjach. W pewne niedzielne popołudnie, kiedy mieszkaliśmy w Taejon, wraz z naszymi synami w wieku szkolnym wybraliśmy się na wycieczkę rowerową po mieście. W tamtych czasach w Taejon nie było czegoś takiego jak uporządkowany ruch uliczny, który poruszał się w szeregu, czekał, ustępował pierwszeństwa, a nawet jechał cicho. Były tam wozy konne, wozy ciągnięte przez ludzi i wozy ciągnięte przez woły. Były autobusy, ciężarówki, taksówki, skutery, motocykle i liczne rowery, a wszystkie poruszały się według różnych zasad. Jak rodzic żądnych przygód chłopców dorastających w takim środowisku drogowym może zachować zdrowie psychiczne? Moja odpowiedź brzmiała: zabrać ich na zewnątrz i nauczyć. Podczas podróży rozmawialiśmy o ruchu drogowym, o tym, jak samochody wyprzedzały autobusy z obu stron, często zjeżdżając na pas dla rowerów. Obserwowaliśmy, jak autobusy jeździły, używając klaksonów zamiast kierownic. Nauczyliśmy się, jak dostosować tempo jazdy do ruchu drogowego i planować z wyprzedzeniem czas przejazdu przez światła. Mieliśmy też dużo zabawy i ruchu.


Kiedy przeprowadziliśmy się do Seulu, nasi synowie byli już starsi i często jeździli rowerami trzy lub cztery mile przez ruch uliczny Seulu do szkoły. Wymagało to przejazdu przez jeden z długich i bardzo ruchliwych mostów nad rzeką Han. Mogą Państwo zapytać, jak nasi synowie sobie z tym radzili. Z drugiej strony mogą Państwo zapytać, jak Char i ja sobie z tym radziliśmy. Nie martwiliśmy się, ponieważ nauczyliśmy ich, jak zachować bezpieczeństwo w niebezpiecznych sytuacjach. Z tego doświadczenia można wyciągnąć więcej niż tylko fizyczne lekcje. Zbyt często nadmiernie chronimy nasze dzieci, przez co nie są one w stanie samodzielnie radzić sobie z niebezpieczeństwami w życiu. W późniejszej części swojej kariery Dan mieszkał samotnie za granicą, ucząc się języka obcego i przygotowując się do głoszenia ewangelii w silnie antychrześcijańskim kraju, który Bóg złożył w jego sercu. Kiedy tam dotrze, będzie żył w niebezpieczeństwie, ale będzie bezpieczny. Joel jest pilotem potężnego samolotu F-15E, który może przenosić inteligentne bomby powietrze-powietrze i powietrze-ziemia. Nadal nie martwimy się. Nie dlatego, że nasi synowie są w bezpiecznych miejscach, ale dlatego, że wiedzą, jak zachować bezpieczeństwo.


Kiedyś chodziliśmy na wycieczki w góry w pobliżu naszej chatki w południowej części Półwyspu Koreańskiego. Kiedy dochodziliśmy do szczytu klifu, z którego rozciągał się malowniczy widok, siadałem na kamieniu z nogami wyciągniętymi w kierunku krawędzi. Upewniając się, że cała powierzchnia tylnej części moich nóg zapewnia mi wystarczającą przyczepność, powoli przesuwałem się do przodu w kierunku krawędzi i ostrożnie zwisałem nogami nad nią. Każdy z chłopców siadał i ostrożnie robił to samo. Siedząc tam, dyskutowaliśmy, dlaczego głupotą byłoby wstać i wystawić całe ciało na działanie wiatru. Rozmawialiśmy o przyczepności i zaletach utrzymywania niskiego środka ciężkości ciała. Obserwowaliśmy również różne rodzaje chmur. Zauważyliśmy, że poruszają się one w różnych kierunkach i z różną prędkością, ponieważ wiatr działał inaczej na różnych wysokościach. Rozmawialiśmy o szybujących ptakach i dowiedzieliśmy się o prądach wiatru unoszących w górę. To są chwile, na które z satysfakcją wspominam. Myślę o tym, jak opanowani są dziś nasi synowie w sytuacjach presji i przymusu. Kiedy widzę, jak zachowują się bezpiecznie w naszym niebezpiecznym świecie, cieszę się, że mieliśmy te wspólne chwile. Oczywiście każdy rodzic musi ocenić dojrzałość, możliwości i gotowość każdego dziecka do przyjęcia tego rodzaju instrukcji. Chociaż nasz poziom komfortu w niebezpiecznych sytuacjach może się różnić, celowe poświęcenie czasu na nauczanie dzieci, jak radzić sobie z fizycznym niebezpieczeństwem, przynosi ogromne korzyści. Moi synowie tego potrzebowali, tak samo jak Państwa dzieci. W przypadku zagrożeń moralnych lub duchowych, w przeciwieństwie do pozostawania w bezpiecznym miejscu w pobliżu fizycznego zagrożenia, najbezpieczniejszą pozycją jest trzymanie się z daleka.


Odpuszczanie


Gdy dzieci stają się nastolatkami, należy złagodzić kontrolę. W większości zdrowych relacji zaufanie i posłuszeństwo rozwijają się prawidłowo w młodszym, bardziej formacyjnym wieku. Kiedy nadchodzi czas, aby uwolnić nastolatków i młodych dorosłych, zarówno rodzice, jak i nastolatki są gotowi i chętni do tej zmiany. Podjęliśmy kroki, aby się do tego przygotować.

Latem 1987 roku, rok po powrocie do Stanów Zjednoczonych z Korei, Char i chłopcy wyjechali na tydzień na obóz młodzieżowy. Zostałem sam w domu, aby dokończyć „wykończenie” piwnicy w naszym domu. Dan miał 16 lat i prowadził samochód, a Joel miał zaledwie 15 lat. Nie pamiętam, abyśmy kiedykolwiek rozmawiali o tym, że chłopcy będą mieli własne samochody. Podczas pracy słuchałem serii nagrań Charliego Shedda, w których zachęcał rodziców do uwolnienia i zaufania swoim dorastającym nastolatkom. Była to świetna seria i polecam ją rodzicom. To, co powiedział, wywarło pozytywny wpływ na moje serce i wkrótce po powrocie chłopców z wycieczki zwołałem rodzinne spotkanie, aby zasugerować chłopcom zakup własnych samochodów. Miałam na uwadze rozwój ich charakteru, poczucia odpowiedzialności, samodzielności i dojrzałości, a oni – prestiż i wygodę posiadania własnego środka transportu. Byłam wdzięczna, że podjęłam ten krok.


Char i ja wiedzieliśmy, że chcemy wrócić na misję, gdy tylko chłopcy rozpoczną karierę akademicką. Powiedzieliśmy Danowi i Joelowi, że będziemy ich utrzymywać do ukończenia szkoły średniej. Jednak za finansowanie studiów mieli być odpowiedzialni sami. Okazało się, że chłopcy nie tylko kupili własne samochody, ale także własne ubrania przez całą szkołę średnią. Ich poczucie odpowiedzialności za finansowanie swoich projektów pomogło Char i mnie, ponieważ zakładaliśmy kościół, a ja kończyłem ostatni program akademicki. Jednak największą korzyścią był rozwój ich autonomii, samodzielności, pewności siebie, odwagi i dojrzałości. Nie każdy musi postępować dokładnie tak, jak my, ale odkryliśmy, że umożliwianie autonomii, powierzanie odpowiedzialności i pielęgnowanie rozwoju charakteru wydają się iść w parze. Augustyn, słynny przywódca kościelny z początku wieku w Afryce Północnej, nauczał osobistej odpowiedzialności, mówiąc: „Kochaj Boga i rób, co chcesz”. Kiedy więc nasi synowie wyjeżdżali samochodami ze swoimi przyjaciółmi, często mówiliśmy: „Zabierzcie Jezusa ze sobą i bawcie się dobrze”. Uśmiechaliśmy się i śmialiśmy razem z nimi, gdy wychodzili z domu, a potem zwracaliśmy się do siebie i wymienialiśmy znaczące i pełne nadziei spojrzenia odpowiedzialnych rodziców.


W ostatniej klasie liceum, za wspólną zgodą naszych synów i nas, każdy z nich doświadczył zmiany statusu. Stali się dorosłymi gośćmi w naszym domu; nie musieli już prosić nas o pozwolenie na swoje działania. Informowali nas, gdzie się udają i kiedy wrócą, ale nie było to kwestią uzyskania pozwolenia. Była to grzeczność, ponieważ mieszkali w naszym domu. Chcieliśmy, aby nauczyli się podejmować samodzielne decyzje, podczas gdy nadal byliśmy dla nich dostępni. Uważaliśmy, że dzięki temu łatwiej będzie im dostosować się do całkowitej autonomii, gdy opuszczą dom. Cieszymy się, że daliśmy im niezależność w takim samym stopniu, w jakim chcieli ją otrzymać. Dzięki temu całkowicie uniknęliśmy konfliktu, który często towarzyszy „konfliktowi pokoleniowemu”. W wielu przypadkach konflikt pokoleniowy jest niczym innym jak normalną reakcją zdrowego dziecka na zbytnią kontrolę ze strony rodziców. Nigdy nie żałowaliśmy, że pozwoliliśmy im na taką swobodę. Bywały jednak chwile, kiedy jedno z nas musiało przypominać drugiemu, że taka polityka ostatecznie wychowa dojrzałych obywateli. Cieszyliśmy się również, że w ich młodszych latach zadaliśmy sobie trud, aby przygotować ich do dorosłości.


Jednym z najtrudniejszych momentów, w których pozwoliliśmy na taką swobodę, był ostatni rok nauki Dana. Dan postanowił służyć w armii amerykańskiej. Ponieważ był odpowiedzialny za opłacenie studiów, pomogłoby mu to zdobyć fundusz na studia w armii. Pozwoliłoby mu to również zobaczyć więcej świata niż tylko Azję, zanim osiadłby na stałe, aby podjąć studia. Podobnie jak wielu rodziców, kwestionowaliśmy jego wybór. Jakich ludzi spotka? Czy kiedykolwiek pójdzie na studia? Jakie nawyki nabędzie? Pytania były niekończące się. Niemniej jednak w czerwcu 1989 roku, po ukończeniu szkoły średniej w Pensylwanii, Dan przeniósł się do Fort Sill w Oklahomie. Karierę wojskową rozpoczął jako specjalista ds. wsparcia ogniowego. W tym roku odwiedził nas na Boże Narodzenie, a następnego miesiąca wyjechał do Europy. Czy postąpiliśmy słusznie, ufając mu w podjęciu własnej decyzji?

W 1991 roku, kiedy Dan był jeszcze w Niemczech, przeprowadziliśmy się do Chin. W listopadzie 1992 roku wrócił do Stanów Zjednoczonych z Niemiec i kupił dobre używane Audi, które służyło mu przez wiele lat. Bez naszej presji zapisał się na uniwersytet, złożył wniosek o stypendium Army College Fund i rozpoczął bardzo udaną karierę akademicką. W 1996 roku ukończył studia z wyróżnieniem i uzyskał tytuł licencjata nauk ścisłych w zakresie edukacji podstawowej. Podróże, Europa i doświadczenia życiowe pomogły mu dojrzeć. Teraz, będąc w środowisku akademickim, wiedział, jakie pytania zadawać i co robić, aby jak najlepiej wykorzystać lata studiów. Dan podejmował rozważne decyzje dotyczące armii, uniwersytetu, kościoła, który wybrał, a nawet swoich przyjaciół. Nasze wcześniejsze wychowanie, a później uwolnienie od kontroli, opłaciło się. Dan był bezpieczny, mimo że mieszkaliśmy za granicą. Z pewnością nie opóźniałbym ani nie narażał na szwank rozwoju dziecka tylko po to, aby dorównało rówieśnikom. Niech rozwija silną osobistą wiarę i przewodzi rówieśnikom, zamiast za nimi podążać. Nie znajdzie Pan nigdzie na świecie ojca bardziej dumnego ze swojego syna niż ja jestem dzisiaj.


Kontroluj dzieci w młodszym wieku. Później daj im swobodę. Niech Pan pomoże chrześcijańskim rodzicom zapewnić konsekwentną dyscyplinę we wczesnym okresie życia ich dzieci, a następnie mądrość, aby pozwolić tym samym dzieciom podejmować własne decyzje, gdy osiągną wiek nastoletni. Jeśli będziemy właściwie kontrolować nasze młodsze dzieci, będą one odpowiedzialnie korzystać ze swojej wolności, gdy staną się nastolatkami.


Pismo Święte mówi: „Wychowuj dziecko zgodnie z jego skłonnościami, a gdy będzie stare, nie odejdzie od tego” (Przysłów 22:6, kursywa moja). W tym wersecie nacisk kładziony jest nie tyle na wychowanie moralne. Ważne jest, aby pomóc dziecku odkryć jego szczególne mocne strony i umiejętności. Ponadto powinniśmy wspierać jego rozwój w sposób zgodny z tymi talentami. Pomaganie im w odkrywaniu i wykorzystywaniu swoich talentów prowadzi je do tego, by stały się najlepszą wersją siebie. Aby je uwolnić, potrzebna jest odwaga i wiara w nasze dzieci oraz działanie Ducha Świętego. Nadmierna kontrola nad nastolatkami przynosi efekt przeciwny do zamierzonego.


Ponadto rodzice powinni szanować swoje dzieci i unikać niepotrzebnych zachowań lub słów, które je zawstydzają. Odrobina wrażliwości na to, kiedy przebywają z rówieśnikami, może zdziałać wiele. Nie wchodzenie im w drogę to kolejny sposób na uwolnienie ich.


Zwrot z inwestycji


Wartość wychowania pewnych siebie i posłusznych dzieci jest znacznie większa niż koszt. Wykonywanie czynności zalecanych w tym rozdziale to poważne przedsięwzięcie. Projekt ten trwa około 18 lat. W tym czasie wychowanie pewnych siebie i posłusznych dzieci musi być priorytetem. Czasami może to odciągać nas od kariery zawodowej. Nie ma w tym nic złego. Zwrot z inwestycji będzie trwał nawet w następnym pokoleniu, ponieważ Państwa dzieci będą wychowywać swoje dzieci w podobny sposób. Zazwyczaj uważamy, że możemy służyć tylko pokoleniu, w którym żyjemy, ale tak nie jest. Możemy wychować dzieci, które będą służyć Bogu w następnym pokoleniu. Oznacza to, że możemy zwiększyć zakres naszego wpływu z naszego pokolenia na kolejne pokolenia.


Staraliśmy się nauczyć nasze dzieci, że posłuszeństwo jest kwestią zasad, a nie tylko sposobem na uniknięcie kary za złe zachowanie. Niezależnie od tego, czy byliśmy obecni, czy nie, wymagaliśmy posłuszeństwa. Aby to wzmocnić, jedną z naszych rodzinnych zasad było to, że nasi chłopcy musieli być posłuszni swoim nauczycielom. Jeśli mieli kłopoty w szkole, czekała ich druga kara w domu, ponieważ złamali również zasadę rodzinną. Na początku każdego nowego roku szkolnego wyjaśniałem tę zasadę rodzinną nowym nauczycielom naszych chłopców. Kilka razy w ciągu ponad 20 lat rodzicielstwa musiałem zastosować tę zasadę. Rok po roku nauczyciele mówili nam, jak bardzo nasi synowie są posłuszni i chętni do współpracy. Tak było podczas ukończenia przez Joela Akademii Sił Powietrznych w Colorado Springs. Tak było również niedawno, kiedy ukończył szkolenie lotnicze. Tak było również, kiedy uczestniczyłem w ukończeniu przez Dana studiów na ORU w 1996 roku. Char miała kiedyś okazję przez rok pracować w ramach służby publicznej w szkole podstawowej w centrum Tulsa, gdzie Dan uczył przez trzy lata. Ona również słyszała, jak koledzy Dana chwalili jego współpracę. Wychowywanie zdyscyplinowanych, pełnych szacunku i pewnych siebie dzieci to satysfakcjonujące doświadczenie!

W tym rozdziale omówiliśmy, jak wychowywać pewne siebie dzieci. Nie jest to jednak jedyny składnik tej mieszanki. Podobnie jak my, nasze dzieci mają grzeszną naturę i skłonność do popełniania błędów. Musimy również radzić sobie z tą częścią ich osobowości. Char i ja odkryliśmy jednak, że kluczem do sukcesu jest konsekwentne dyscyplinowanie samych siebie, aby móc konsekwentnie i sprawiedliwie dyscyplinować dzieci. Sam ten nawyk byłby niezrównoważony, podobnie jak kolejny nawyk wychowywania posłusznych dzieci. Jednak zasady przedstawione w tych dwóch rozdziałach pomagają nam wychowywać dzieci, które są pewne siebie dzięki naszemu wsparciu i posłuszne dzięki naszej pełnej miłości dyscyplinie. Aby móc odpowiednio je wypuścić w świat, muszą Państwo zainwestować lata szkolenia i dyscyplinowania, które omówimy w następnym rozdziale.